fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o prawie

Testament ustny ma być zlikwidowany

www.sxc.hu
Jednym z projektów Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Cywilnego jest likwidacja testamentu ustnego. Według art. 952 § 1 k.c. testament ustny może być uznany za ważny jedynie wyjątkowo, jeśli istnieje obawa rychłej śmierci spadkodawcy albo jeżeli wskutek szczególnych okoliczności sporządzenie testamentu w zwykłej formie jest niemożliwe lub bardzo utrudnione.

Uregulowania i możliwość sporządzania testamentu ustnego są różne w różnych jurysdykcjach. W USA przewiduje ją zaledwie 20 stanów. We Francji, Niemczech i Hiszpanii forma ustna nie jest ważna. Dość często jurysdykcje, które nie uznają formy ustnej, przewidują jednak wyjątki dla takiej formy – np. testament podyktowany podczas działań wojennych.

„Obawa rychłej śmierci" jest pojęciem trudnym do zdefiniowania. Według orzecznictwa polskiego może być wynikiem podeszłego wieku (choć osobiście mam wątpliwości, czy zawsze), nagłej choroby bądź nieszczęśliwego wypadku. W każdym przypadku sąd musi subiektywnie ocenić, czy przesłanki te zachodziły podczas przekazywania ostatniej woli.

Szczególną okolicznością uniemożliwiającą lub znacznie utrudniającą zachowanie zwykłej formy testamentu jest sporządzenie testamentu w przypadku np. klęski naturalnej lub innego zdarzenia. I znów okoliczności mają być subiektywnie oceniane przez sąd. Wszystko to wprowadza stan niepewności u osoby znajdującej się w takiej sytuacji – bo może sąd uzna, a może nie. Przy tym brak edukacji prawnej, zwłaszcza wśród osób starszych, powoduje, iż uważają oni, że testament sporządza się tuż przed śmiercią i nieraz mówią, że testament nie jest potrzebny, bo „przecież jeszcze nie umieram".

Komisja proponuje, żeby w nowym kodeksie cywilnym testament ustny zlikwidować z dwóch najważniejszych powodów: bardzo łatwo go sfałszować i jest rzadko sporządzany. Będąc zwolennikiem zlikwidowania testamentu ustnego, dodam jeszcze kilka argumentów. Otóż wiadomo, że na zeznaniach świadków nie zawsze można polegać. Widać to szczególnie ostro w chwili, gdy emocje są podwyższone i sytuacja, w której taki akt ma miejsce – specyficzna. A tak jest prawie zawsze przy sporządzaniu testamentu ustnego. Chociaż testament ustny dla swej ważności wymaga jednoczesnej obecności co najmniej trzech świadków, prawo pozwala w pewnych wypadkach na zgodne zeznanie tylko dwóch.

Świadkowie mogą niedosłyszeć lub przeinaczyć wolę spadkodawcy. Jest też zwiększone prawdopodobieństwo, że świadomość osoby wyrażającej swoją wolę może być ograniczona, czego świadkowie nie stwierdzą. W końcu jest kwestia psychologicznego nacisku na testatora, który może czuć dyskomfort oświadczania woli w obecności np. zapisobiercy i zapisze mu coś, czego wcale nie miał ochoty przekazać.

Propozycja likwidacji testamentu ustnego jest krytykowana przez przedstawicieli Ministerstwa Sprawiedliwości i część naukowców polskich. Co więcej, padły sugestie, żeby świadkowie nie musieli być obecni jednocześnie przy sporządzaniu testamentu ustnego, czyli po prostu słuchali kilka razy woli testatora. A która w takim razie będzie ostatnia? Z ogromnym zdziwieniem przeczytałem opinię dr. hab. Wojciecha Machała, który sugeruje, że nie ma potrzeby, by wszyscy świadkowie byli równocześnie obecni, gdy spadkodawca ustnie oświadcza ostatnią wolę. Wszak do każdego ze świadków spadkodawca może powiedzieć co innego, bo zapomniał, a stres spowodowany wyjątkowością takiej sytuacji jest aż nadto oczywisty!

Nie znam na tyle polskiej rzeczywistości, by móc porównać ją w aspekcie spadków i dziedziczenia do sytuacji w USA czy w Kanadzie. Wielokrotnie prowadziłem sprawy o unieważnienie pisemnych testamentów w Montrealu z powodu potencjalnego psychicznego wpływu spadkobierców na spadkodawcę. Zwłaszcza gdy testator jest chory i w stanie niskiej świadomości wyraża ostatnią wolę, czasem pod dyktando spadkobiercy, „żeby tylko mieć święty spokój". Jeśli tak się dzieje przy sporządzaniu testamentów w formie pisemnej i notarialnej, to tym łatwiej nakłonić spadkodawcę do określonego rozdysponowania majątkiem ustnie.

Jest jeszcze jeden aspekt, który dostrzegam z Kanady. Na początku lat 60., gdy kodeks cywilny był przygotowywany, polskie społeczeństwo było niezamożne, a testamenty sporządzane nieczęsto. Obecnie rozporządzenie majątkiem poprzez zapis chociażby tylko mieszkania oznacza dla zapisobiercy duże pieniądze. Należy więc brać pod uwagę, że będzie więcej testamentów, ale i prób ich fałszowania albo wpływania na spadkodawców, by rozporządzali schedą nie zawsze zgodnie z własną wolą. Niestety, testament ustny jest idealny do takich machinacji i należy się spodziewać, że może być wykorzystywany do wyłudzania lub prostej kradzieży majątku testatora, jeżeli zostanie zachowany w nowym kodeksie cywilnym.

Według powszechnej opinii każdy powinien mieć testament przygotowany zawczasu, gdy jest w pełni sił fizycznych i umysłowych. Zmieniona sytuacja ekonomiczna w Polsce aż prosi się o manipulacje ostatniej woli przy testamencie ustnym. Dlaczego to potencjalnym oszustom ułatwiać? Dlaczego Ministerstwo Sprawiedliwości i niektórzy specjaliści krytykują sensowną propozycję Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Cywilnego? Obawiam się, jak często podkreślam, że to brak wyobraźni, ponieważ nie chcę posądzać nikogo o nieznajomość rzeczywistości.

Autor jest adwokatem od 34 lat i prowadzi kancelarię w Montrealu

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA