fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o prawie

Brunon Hołyst: Korupcja jest jak prostytucja

Fotolia
Korupcja jest jak prostytucja. Nie uda się jej zniszczyć. To nic innego jak wzajemna wymiana usług – mówi profesor Brunon Hołyst z Uczelni Łazarskiego.

Rz: Panie profesorze, jak to właściwie jest z tą przestępczością. Jedni mówią, że maleje, inni, że rośnie. Pan prowadził ostatnio badania na ten temat. Jaką mamy więc dziś prognozę kryminologiczną w Polsce?

Brunon Hołyst: Generalnie i globalnie przestępczość maleje. Wynika to z wielu obiektywnych czynników. Proszę sobie wyobrazić, że poziom przestępczości uzależniony jest od co najmniej 30 czynników. Nie tylko od poziomu rozwoju, sytuacji młodzieży czy zasobności portfela. Jedno jest pewne: zmienia się reorientacja z przestępstwa na zysk.

Ten ostatni ma znaczenie np. w przestępczości narkotykowej. Ona z roku na rok rośnie...

Przestępczość narkotykowa rośnie i rosnąć będzie. Dopóki jest popyt, jest też podaż. Młodzież potrzebuje nowych bodźców, ich czas wolny nie jest wykorzystywany, rodzice słabo interesują się dziećmi. Nie troszczymy się o młodzież, a ta żyje na co dzień z laptopami zamiast z przyjaciółmi czy rodziną. Są dzieci ulicy, a wśród nich zarówno sprawcy, jak i ofiary. Zresztą narkotyki to już nie tylko domena młodych. Sięgają po nie także starsi. Często zastępują one alkohol albo go uzupełniają. Używki dają pewną formę przyjemności, więc ludzie po nie sięgają. Podczas badań okazało się, że przestępczość narkotykowa uzależniona jest także od relacji pomiędzy złotym a dolarem. To było dla mnie zaskoczeniem. Prawdą jest jednak, że narkotyki są sprowadzane też z Ameryki.

W publikacji, której jest pan autorem, wyczytałam, że na stopień przestępczości ma także wpływ stopień budowy autostrad. Co mają autostrady do przestępczości?

Jak to co? Jeżeli mamy lepsze drogi, jest lepsza infrastruktura drogowa – bezpieczne parkingi, oświetlone drogi, gęsto położone stacje benzynowe itd., to mniej jest wypadków drogowych, rozbojów czy napadów.

A płeć w demografii ma duże znaczenie?

Pośrednie bardzo duże. Mężczyźni pięć razy częściej niż kobiety dopuszczają się przestępstw. Kobiety z kolei popełniają pięć razy mniej samobójstw.

To kobiety są silniejszą płcią?

Tak. Tak jest w Polsce. W wielu innych krajach wygląda to jednak zupełnie inaczej. Na przykład w Japonii relacja samobójstw wynosi 1 do 1. Fakt, że kobiety rzadziej wchodzą w konflikt z prawem, wynikać może też z tego, że są mniej aktywne zawodowo, częściej zajmują się prowadzeniem domu i wychowywaniem dzieci.

Polska policja dobrze sobie radzi ze ściąganiem i wykrywaniem przestępstw?

Osobiście uważam, że tak. Wprawdzie u nas przyjęło się, że za większość przestępstw odpowiada tylko i wyłącznie policja. Uważam jednak, że nie tylko. Przestępczość wynika też m.in. z polityki socjalnej państwa. Nasze społeczeństwo jest coraz bogatsze. Nie opłaci się już więc zabijać z powodu zazdrości, ale dla dużego spadku czy zysku – i owszem.

Czy to oznacza, że maleje przestępczość klasyczna?

Tak. Będzie rosnąć zorganizowana. Rodzi się bowiem nowa klasa społeczna tzw. przestępców zawodowych. Nie jesteśmy pod tym względem jakimś wyjątkiem w Europie. Podobnie jest w Niemczech. Jeszcze niedawno ten rodzaj przestępczości stanowił 40 proc., a dziś jest to już powyżej 50 proc.

Polscy przestępcy działają głównie w kraju?

Od lat już nie. Kiedy w 2004 r. wstąpiliśmy do Unii Europejskiej, otworzyły się granice nie tylko dla obywateli, ale i przestępców. Od tego czasu obserwujemy kontakty polskich gangów z np. brytyjskimi.

Czy przestępczość tzw. białych kołnierzyków to nasza specjalność?

Skądże! Narodziła się w Stanach Zjednoczonych w latach 40. To wbrew temu, co większość uważa, bardzo groźny rodzaj przestępczości. Groźniejszy niż tradycyjna. Popełniają ją ludzie, którzy mają władzę. Łatwo im więc zacierać ślady, manipulować. To sprawy, w których udział biorą prezydenci, ambasadorowie, ministrowie. Każdy człowiek, który pełni jakąś funkcję, ma większe możliwości działania, bo ma aparat, który pozwala mu na legalizację przestępczych działań.

Jak się z tym walczy?

Informując o tym. Stąd też wielka rola prasy, kontroli społecznej. Kiedy media doniosą o takiej działalności, nie ma mowy o uniknięciu kary. Dopóki tak się nie dzieje, dopóty wszystko jest zamiatane pod dywan.

Kiepsko radzimy sobie ze zwalczaniem korupcji. Nie pomagają specjalne programy, wydziały do ich zwalczania...

Korupcja jest jak prostytucja. Nie uda się jej zniszczyć. To nic innego jak wzajemna wymiana usług. Jeżeli każda ze stron jest zadowolona z usług, to nigdy nie wyjdzie ona na jaw. Jedyne, co można zrobić, to ją ograniczać. Do tego jednak potrzebna jest wysoka świadomość prawna społeczeństwa. Ludzie muszą przestać przyzwalać na branie łapówek i ich dawanie. Dziś jeszcze tak nie jest. Społeczeństwo wciąż bardziej emocjonuje się napadami, bójkami, kradzieżami czy oszustwami.

Tydzień temu cała Polska żyła sprawą młodego oszusta, który zorganizował fikcyjną internetową akcję zbiórki pieniędzy na leczenie dziecka chorego na nowotwór oka. Jest podejrzany o wyłudzenie ponad 500 tys. zł, a poszkodowanych w tej sprawie jest ponad 6,5 tys. osób. Co ludzi popycha do takich czynów?

Nie znajduję dla niego żadnego usprawiedliwienia i wytłumaczenia. To czyn godny potępienia. I przykład bezwzględnego cynizmu. Jak można wykorzystać chorobę dziecka do tego, by zarobić na nową komórkę czy firmowe ciuchy? Nie mieści mi się to w głowie. To niewyobrażalny symptom zwyrodnienia ekonomicznego i moralnego. I uosabia go człowiek na progu dorosłego życia.

Obok oceny moralnej tego czynu nie sposób nie wspomnieć szkód, jakie w odbiorze społecznym on przyniesie...

Oczywiście, że tak. Zasadniczo obniży on zaufanie do podobnych akcji. Burzy cały system wartości. A przecież zebrane w ten sposób pieniądze są nadzieją dla wielu chorych...

Myśli pan, że tak się stanie? Polacy nigdy nie zawodzili w takich przypadkach...

To prawda. Ludzie wobec nieszczęścia są solidarni. Nienawidzą tych, co mają fortunę, ale są skłonni utożsamiać się z biednymi. Pewnie jednak niejednemu zapali się czerwona lampka, zanim zrobi przelew na operację czy zabieg chorego człowieka.

Może zakończmy czymś optymistycznym... Możemy czuć się bezpiecznie?

Tak. Mamy dobre metody zwalczania i zapobiegania przestępczości. Chodzi tylko o to, by społeczeństwo chciało współpracować z policją, a ta żeby korzystała z osiągnięć naukowych.

Powoli obywatele zaczynają współpracować z organami ścigania. Weźmy np. przestępstwa drogowe. Coraz więcej kierowców nagrywa wyczyny piratów drogowych i bez wahania wysyła policji. W ten sposób zwalczają agresję na drodze, ale i niebezpieczne zachowania czy wręcz łamanie przepisów.

I właśnie o to chodzi. O to, by ludzie zrozumieli, że tak samo złe jest branie łapówek, ich dawanie, produkcja narkotyków czy ich sprzedaż. Kiedy do tego dojdzie, będziemy mogli powiedzieć, że jest zupełnie bezpiecznie.

—rozmawiała Agata Łukaszewicz

Autor jest polskim prawnikiem, profesorem nauk prawnych, specjalizuje się w zagadnieniach kryminalistyki i kryminologii, pionier wiktymologii w Polsce.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA