fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o prawie

Sędziowie chętnie się uczą

123RF
Małgorzata Manowska | Nie powinniśmy np. ponosić wysokich kosztów kształcenia aplikantów po to, aby po trudnym egzaminie sędziowskim szli do pracy na 18 miesięcy w jakiejkolwiek instytucji – kancelarii, spółce – przy tworzeniu, stosowaniu i wykładni prawa.

Rz: Jest pani doświadczonym sędzią Sądu Apelacyjnego w Warszawie i od niedawna dyrektorem Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury. Jak pani ocenia przygotowanie absolwentów szkoły, którzy dopiero wkraczają do zawodu?

Małgorzata Manowska: Jestem zadowolona. Poziom aplikacji jest bardzo wysoki. Doceniają to sędziowie w całym kraju, którzy są patronami naszych aplikantów. I nie chodzi tu tylko o przygotowanie merytoryczne, ale i etyczne. Druga sprawa to poziom szkoleń ustawicznych. Mamy szeroką ofertę i dobrych wykładowców. Sędziowie mają obowiązek się szkolić i robią to z chęcią.

Słychać jednak narzekania na przygotowanie młodych sędziów dopiero wkraczających do zawodu...

Z naszych aplikantów na razie powołanie otrzymało tylko 13 absolwentów. Są świetnie przygotowani. Sądzę, że te negatywne uwagi odnoszą się do młodych sędziów, którzy nie przeszli przez aplikację w naszej szkole.

Ale bez asesury...

W wielu systemach europejskich nie ma asesury i sądownictwo dobrze sobie radzi. Nie oznacza to, że jestem przeciwna asesurze. Jestem za, tylko że jej model musi być zgodny z konstytucją i nie może prowadzić do marnotrawienia pieniędzy publicznych. Nie powinniśmy np. ponosić kosztów kształcenia aplikantów po to, aby po trudnym egzaminie sędziowskim szli do pracy na 18 miesięcy w jakiejkolwiek instytucji – kancelarii, spółce. Pieniądze publiczne nie mogą być wydawane na kształcenie aplikantów dla prywatnych podmiotów.

Wiele lat szkoliła pani aplikantów radcowskich. Teraz odpowiada pani za przyszłych sędziów i prokuratorów. Da się porównać te aplikacje?

Równolegle szkoliłam aplikantów sędziowskich i radcowskich. Mam zatem porównanie. Oczywiście inne są cele tych szkoleń. Chcę podkreślić, że wysoki poziom aplikacji sędziowskiej wynika z jej wszechstronności i dużego nacisku na aspekt praktyczny. Aplikanci sędziowscy ukończyli wcześniej aplikację ogólną, dlatego zajęcia z nimi to nie praca od podstaw. Pracują na aktach spraw sądowych, a ok. 80 proc. czasu aplikacji wykonują obowiązki w sądach i prokuraturach. Wiedzę, orzecznictwo mają w jednym palcu. Ich celem jest służenie społeczeństwu na stanowisku sędziego.

W ostatnim czasie przywrócono aplikację ogólną prowadzoną przez KSSiP. Pani zdaniem jest potrzebna?

Ma plusy i minusy. Jej podstawowym plusem jest to, że daje młodym ludziom rok na podjęcie decyzji, na której z aplikacji specjalistycznych chcieliby się dalej kształcić. Jej specyfiką, przez niektórych uważaną za wadę, jest to, że tworzy stan niepewności. To minister sprawiedliwości ustala limity przyjęć na aplikacje specjalistyczne, a młodzi ludzie do końca przecież nie wiedzą, jakie wyniki osiągną ze wszystkich sprawdzianów i praktyk.

W efekcie na aplikacje specjalistyczne dostaje się niewielu...

Tak było przez pierwsze dwa lata. W 2015 r. naukę na nich kontynuowało 89 proc. aplikantów aplikacji ogólnej. W 2016 r. już 100 proc. Wyniki mówią same za siebie.

Jaka jest oferta dla tych, którzy nie zostaną w szkole? Pomagacie w ich zatrudnieniu?

Po aplikacji ogólnej mogą wybrać zawód referendarza sądowego lub asystenta sędziego czy prokuratora. Sędziowie zabiegają o naszych absolwentów.

Nowy minister sprawiedliwości zapowiada wprowadzenie specjalizacji sędziów. Mówimy o 10 tys. ludzi. Czy szkoła może zapewnić im ofertę szkoleniową?

Jak najbardziej. Na przeszkolenie tak dużej liczby wpływ mają trzy czynniki. Pierwszy to najlepsi wykładowcy – i takich mamy. Drugi to baza szkoleniowa w Krakowie i Lublinie – jest bardzo dobra, a wkrótce poszerzymy ją o Warszawę. Trzeci to pieniądze. W tej sprawie jesteśmy uzależnieni od dotacji budżetowej, ale mamy też własne dochody. W dużej mierze korzystamy z funduszy unijnych i przeznaczamy je na szkolenie z dziedzin specjalistycznych, np. z prawa gospodarczego.

Kształcenie ustawiczne sędziów to jedno z zadań szkoły. Jakie szkolenia cieszą się największym zainteresowaniem?

Największą popularnością cieszą się szkolenia z tzw. umiejętności miękkich, w tym dotyczące aspektów psychologicznych. Sędziowie muszą sobie radzić ze stresem i z dużą ilością pracy. Uczymy więc, jak zarządzać emocjami, również na sali rozpraw. I nie chodzi tu tylko o ich emocje, ale i umiejętność oceny emocji stron i empatię wobec ludzi, którzy stają przed sądem. Popularne są też szkolenia związane ze zmianą przepisów prawa, a tych jest dosyć dużo. Trzeci kierunek to szkolenia z przeciwdziałania przestępczości transgranicznej, handlu ludźmi, przestępczości zorganizowanej.

Są takie, na które brakuje chętnych?

Od pewnego czasu już nie tak dużym zainteresowaniem jak jeszcze kilka lat temu cieszą się szkolenia z ochrony praw człowieka. To efekt położenia w poprzednich latach nacisku na tę tematykę. Zdecydowana większość sędziów uczestniczyła w takich szkoleniach, a zdobytą wiedzę stosuje w orzekaniu.

—rozmawiała Agata Łukaszewicz

Małgorzata Manowska, sędzia Sądu Apelacyjnego w Warszawie. Od stycznia 2016 r. dyrektor Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury, od lat zajmowała się szkoleniem aplikantów radcowskich i sędziowskich

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA