fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Jarosław Gwizdak o piłce nożnej i prawnikach: Zrozumieć Superligę

Adobe Stock
Chcieliśmy dobrze, wyszło jak zwykle.

Długo nie wiedziałem, co myśleć o koncepcji powołania piłkarskiej Superligi. Z jednej strony najbogatsi mieli wyzwolić się z niewoli europejskiej federacji piłkarskiej. Z drugiej – na dekady miałaby się zatrzymać piękna historia sportu, pozwalająca drużynie „znikąd" awansować do najlepszych rozgrywek.

Pomysł był taki: najlepsze i najbogatsze drużyny piłkarskie najlepszych lig w Europie grałyby regularnie ze sobą w lidze dwudziestu drużyn. Mecze najlepszych z najlepszymi byłyby rozgrywane w tygodniu, drużyny w międzyczasie grałyby również w krajowych rozgrywkach.

Pomysł oprotestowali kibice, dziennikarze i wpływowi działacze. Opinia publiczna była przeciw. Superliga na razie nie wystartuje. Z dwunastu klubów-założycieli z pomysłu wycofało się dziesięć.

Czytaj też: Superliga, 48-godzinny pucz i wielka włoska zagadka

To nie takie proste

Okazało się, że proste interpretowanie utworzenia Superligi jako końca sportu może być jednak nadużyciem. ...

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA