fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o prawie

Prof. Brunon Hołyst: Z zaostrzaniem kar nie można przesadzać

Rzeczpospolita, Kuba Kamiński Kub Kuba Kamiński
Poziom przestępczości zależy od trzydziestu czynników – uważa profesor Brunon Hołyst.

Panie profesorze, Zbigniew Ziobro zapowiada kolejne zaostrzenie kodeksu karnego. To konieczne?

Profesor Brunon Hołyst, kryminolog: To zależy. Uważam, że groźni przestępcy powinni być surowo karani, ale wszyscy inni nie muszą trafiać za kraty. Z zaostrzaniem kar nie można przesadzać.

Minister myśli też o wprowadzeniu kary bezwzględnego dożywocia. Jak pan ocenia ten pomysł?

Jest bardzo zły. Odebranie skazanemu możliwości wyjścia na wolność odbiera szansę na jakąkolwiek jego resocjalizację. Nie bardzo też widzę możliwość utrzymania skazanych aż do śmierci za kratami. Trzeba by zamienić je w domy pomocy społecznej i zatrudnić specjalną obsługę.

To jedyne minusy?

Nie. Osoba pozbawiona nadziei na wyjście na wolność może być zagrożeniem dla siebie samej i współosadzonych. Nie podoba mi się ten pomysł jeszcze z jednego powodu. Otóż sądy mają już dziś możliwość zaostrzenia zasad warunkowego przedterminowego zwolnienia. Mogą zastrzec w wyroku, że skazany na dożywocie nie wyjdzie na wolność po 25 latach odsiadki, tylko po latach 30 czy 40.

I to wystarczy?

Oczywiście. Nikt tak dobrze nie zna konkretnej sprawy i oskarżonego jak sąd, który prowadzi jego proces. Najlepiej więc wie, czy na takie zaostrzenie zasługuje czy nie.

Sądy czasami się mylą... Mamy przecież przykład Tomasza Komendy, który bez winy spędził 18 lat za kratkami.

To straszna pomyłka. Musimy jednak pamiętać, że sąd wspomaga się biegłymi, a jeśli ci się mylą, to jest w beznadziejnej sytuacji. Nawet najmądrzejszy sędzia nie poradzi sobie sam z bardzo specjalistyczną wiedzą...

Coraz częściej słychać narzekania na biegłych, ich kompetencje, a tymczasem kolejni ministrowie sprawiedliwości wydają się głusi na te narzekania.

I tego nie rozumiem. Profesjonalni biegli to podstawa sprawnego wymiaru sprawiedliwości i mniej pomyłek. Jeśli ktoś tego nie rozumie, to nie wie, na czym polega sprawne procedowanie.

Panie profesorze, a jak to właściwie jest z przestępczością. Jedni mówią, że maleje, inni, że rośnie.

Generalnie i globalnie przestępczość maleje. Wynika to z wielu obiektywnych czynników. Proszę sobie wyobrazić, że poziom przestępczości uzależniony jest od co najmniej 30 czynników. Nie tylko od poziomu rozwoju, sytuacji młodzieży czy zasobności portfela. Jedno jest pewne: zmienia się reorientacja przestępstwa na zysk.

Polska policja dobrze sobie radzi ze ściąganiem i wykrywaniem przestępstw?

Osobiście uważam, że tak. U nas przyjęło się, że za większość przestępstw odpowiada tylko policja. Ja uważam, że nie tylko. Przestępczość wynika też m.in. z polityki socjalnej państwa. Nasze społeczeństwo jest coraz bogatsze. Nie opłaci się już więc zabijać z powodu zazdrości, ale dla dużego spadku czy zysku – i owszem.

Czy to oznacza, że maleje przestępczość klasyczna?

Tak. Będzie rosnąć zorganizowana. Rodzi się bowiem nowa klasa społeczna tzw. przestępców zawodowych. Nie jesteśmy pod tym względem wyjątkiem w Europie.

Polscy przestępcy działają głównie w kraju?

Od lat już nie. Kiedy w 2004 r. wstąpiliśmy do Unii Europejskiej, otworzyły się granice nie tylko dla obywateli, ale i przestępców. Od tego czasu obserwujemy kontakty polskich gangów z np. brytyjskimi.

Czy przestępczość tzw. białych kołnierzyków to nasza specjalność?

Ależ skąd. Narodziła się w Stanach Zjednoczonych w latach 40. To wbrew temu, co większość uważa, bardzo groźny rodzaj przestępczości. Groźniejszy niż tradycyjna. Popełniają ją ludzie, którzy mają władzę. Łatwo im więc zacierać ślady, manipulować.

Jak się z tym walczy?

Informując o tym. Stąd wielka rola prasy, kontroli społecznej. Kiedy media doniosą o takiej działalności, nie ma mowy o uniknięciu kary. Dopóki tak się nie dzieje, dopóty wszystko jest zamiatane pod dywan.

Możemy czuć się bezpiecznie?

Tak. Mamy dobre metody zwalczania i zapobiegania przestępczości. Chodzi tylko o to, by społeczeństwo chciało współpracować z policją, a ta żeby korzystała z osiągnięć naukowych.

Powoli obywatele zaczynają współpracować z organami ścigania. Weźmy np. przestępstwa drogowe. Coraz więcej kierowców nagrywa wyczyny piratów drogowych i bez wahania wysyła policji. W ten sposób zwalczają agresję na drodze, ale i niebezpieczne zachowania czy wręcz łamanie przepisów.

I właśnie o to chodzi. O to, by ludzie zrozumieli, że tak samo złe jest branie łapówek, ich dawanie, produkcja narkotyków czy ich sprzedaż. Kiedy do tego dojdzie, będziemy mogli powiedzieć, że jest zupełnie bezpiecznie.  

—rozmawiała Agata Łukaszewicz

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA