fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o prawie

Longchamps de Bérier o wpływie filozofii greckiej na prawo rzymskie

123RF
Przecenianie znaczenia kulturowego dorobku Grecji dla europejskiej cywilizacji prawnej prowadzi do fałszywego opisu współczesności, jeśli nie jest równoważone odwołaniem do najstarszego żydowskiego doświadczenia iuris prudentia.

Jerozolima nie mniej niż Ateny wpływa na nasze, rzymskie postrzeganie świata przez pryzmat prawa: porządkowania sytuacji społecznych oraz skutecznego i racjonalnego rozwiązywania konfliktów.

Trąci myszką ewentualny projekt (termin ten zrobił ostatnio największą karierę) Ateny–Rzym.

O wpływie filozofii greckiej na prawo rzymskie (raczej nie odwrotnie) powiedziano chyba wszystko. Jasne że trzeba o tym pamiętać i tego uczyć. Projekt Jerozolima–Rzym zdaje się natomiast ciekawszy i nowatorski. Odwołuje się do doświadczenia prawnego szerokich kręgów nie tylko rzymskiego społeczeństwa, ale do narodowego zjednoczenia wokół prawa i doświadczeń z tego płynących w Starym i w Nowym Przymierzu. Zniewolone przez Rzym Grecja i Ziemia Święta podbiły dzikiego zwycięzcę. A Izrael jest o tyle bliższy Rzymianom, że w obu przypadkach idzie nie o relacje prawo–filozofia, lecz o przejawy świadomości prawnej, o użyteczność regulacji, o szczere zainteresowanie wykładnią prawa w codziennym życiu.

Najnowszy numer rocznika filozoficznego „Teologia Polityczna" ukazał się pod znamiennym tytułem „My, Rzymianie". Mówi o polskim widzeniu świata: chętnie odwołujemy się do dziedzictwa Kwirytów, zwłaszcza do ich republikańskich tradycji. W sobie dostrzegamy ich cząstkę. Trwają obchody 1050. rocznicy chrztu Polski, a przecież i cesarstwo rzymskie uznało w pewnym momencie dziejów chrześcijaństwo za swoją religię i przyjęło Nowy Testament z wszystkimi tego konsekwencjami. W kręgu tego oddziaływania znaleźliśmy się na dobre od 966 r. w dwójnasób: jako rzymscy i jako katolicy. Nie bez powodu w Akademii Krakowskiej 1364 r. król Kazimierz chciał mieć wydział prawa w składzie: trzy katedry prawa kanonicznego i pięć prawa rzymskiego.

Studenci UW półtora roku przygotowywali niedawną konferencję „Wykładnia prawa: Jerozolima–Rzym–Warszawa". Trzecie z miast nie tylko ze względu na Aleje Jerozolimskie z palmą... Uznali, że o prawniczym doświadczeniu judaizmu biblijnego oraz rabinicznego nie mają pojęcia. Zaprosili ekspertów, ale też chcieli się uczyć, opracowując tematy własnych wystąpień. W trakcie prac wstępnych zdali sobie sprawę np., że najstarsze przekazy spisane potem w Księgę Wyjścia to wcale nie barwna opowieść o żydowskim księciu Egiptu, o plagach i cudach czy o Mojżeszowym prowadzeniu przez pustynię. Najwcześniejszy fragment to obecne rozdziały 20 i następne. Rozpoczyna się on Dekalogiem. Zawiera wiele innych, szczegółowych przepisów. Ich dokładne brzmienie i przestrzeganie decydowało o zachowywaniu Przymierza, a w konsekwencji o przynależności do Narodu. Przekazane nam w tym fragmencie prawo formowało wspólnotę na 1200 lat przed Chrystusem! A było stosunkowo dojrzałe, jak np. przepis: „jeśli otworzy studnię lub ją wykopie, a nie przykryje, i wpadnie tam wół albo osioł, musi wyrównać szkodę". Rzymianie dopiero w 286 r. przed Chr. przyjęli podobnie ogólną regulację. Najsłynniejsza z rzymskich ustaw – lex Aquilia przewidywała w I rozdziale odpowiedzialność odszkodowawczą za zabicie, a w III za zranienie cudzego zwierzęcia o szczególnym znaczeniu dla prac i transportu. Ku poszerzeniu ochrony prowadziła następnie interpretacja ustawy przez prawników rzymskich. Wszystko zaś stało się dla XVII i XVIII w. inspiracją do sformułowania zasady, że każdy przypadek szkody wyrządzonej na skutek braku staranności sprawcy uzasadnia jego odpowiedzialność. Takie rozszerzenie lex Aquilia do postaci generalnej klauzuli deliktowej pojawiło się w kodeksach cywilnych francuskim i austriackim, a w konsekwencji w polskim.

Na konferencji pytano ekspertów o spory dotyczące wykładni w relacji Stary–Nowy Testament. Jezus podejmował z uczonymi w prawie równą dyskusję (kluczowym było w końcu ukazać, że w Nim właśnie spełniają się nie tylko proroctwa, lecz i prawo). Nawet jednak żartem nie sposób Chrystusa uważać za prawnika. Słuchający Go zauważyli, że mówił jak „ten, który ma władzę". Bibliści wyjaśnili, że występował jako suweren, a więc prawodawca. Porządek źródeł prawa rzymskiego nauczył nas realizmu: prawnicy przez swe interpretacje i opinie tworzą prawo. Doświadczenie judeochrześcijańskie uświadamia nadto kolosalną, kategorialną różnicę między prawnikiem a suwerenem.

Autor jest profesorem nauk prawnych, kierownikiem Katedry Prawa Rzymskiego na Wydziale Prawa i Administracji UJ, wykłada na Wydziale Prawa i Administracji UW

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA