fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o prawie

­Jacek Trela: To się w głowie nie mieści

Adobe Stock
W 1974 r. polscy piłkarze, jak dziś opozycja, też nie mieli szans, a jednak zdobyli trzecie miejsce w Mistrzostwach Świata, po wygranej z Brazylią.

W piosence „Dzień w kolorze śliwkowym" Leszek Długosz śpiewa o przyjemności życia: „próbujemy nalewki z dzikiej róży, z porzeczki, żeby sprawdzić, czy zimą to wypić się da? To się w głowie nie mieści, że tak szumi, szeleści..."

Ale my dziś jesteśmy w innym świecie, świecie epidemii, obawy o zdrowie i życie, o przyszłość, o to, jak będzie wyglądało życie „po". Czy będą możliwe takie drobne radości jak te wyśpiewane przez krakowskiego barda?

Czego oczekujemy od rządzących? Do znudzenia będziemy powtarzać, że chcemy, by pielęgniarki, lekarze i ratownicy medyczni byli tak zabezpieczeni, aby nie zakażali się, ratując zdrowie i życie pacjentów.

Chcemy, żeby pomoc dla firm, którym grozi upadek, była efektywna. Nie interesuje nas tak zwany interes państwa, sprowadzający się do dbania o to, aby dług publiczny nie rósł nadmiernie. Ostatnie lata pokazały zresztą dużą łatwość rządzących w wydawaniu pieniędzy bez żadnych kryteriów, które byłyby oparte na statusie finansowym adresatów tych pieniędzy. Obecny interes państwa, który rzekomo uniemożliwia zwolnienie wszystkich pracodawców ze składek należnych Zakładowi Ubezpieczeń Społecznych, z podatku dochodowego i innych opłat publicznych, jest sprzeczny z interesem przedsiębiorców i osób przez nich zatrudnionych. Jest sprzeczny z interesem milionów obywateli. Dla ogromnej rzeszy bezrobotnych państwo stanie się jedynie atrapą.

Tarcza z definicji ma chronić

A czy dzisiaj możemy jeszcze liczyć na nasze państwo? Czy rządzący są w stanie oderwać się od polityki, od wyborów planowanych na 10 maja i reelekcji za wszelką cenę, i we współpracy z siłami opozycji przygotować mądre przepisy, które spełnią postulaty organizacji przedsiębiorców i pracowników?

Piątkowo-sobotnie obrady Sejmu nie napawają optymizmem. Racjonalne poprawki klubów opozycji nie zostały uwzględnione. Tarcza antykryzysowa, pełna dziur i słaba, została przegłosowana. A przy okazji nocnych głosowań nad rozwiązaniami antykryzysowymi zrobiono tak zwaną wrzutkę legislacyjną. W trzecim nocnym czytaniu wprowadzono do kodeksu wyborczego, bez żadnego uprzedzenia, bez ustaleń, zmiany umożliwiające głosowanie korespondencyjne osobom powyżej sześćdziesiątego roku życia i osobom pozostającym w kwarantannie. Pomijam w tym miejscu wszystkie zarzuty o charakterze konstytucyjnym wobec takiej zmiany. To się w głowie nie mieści.

Dochodzę do przekonania, że rządzącym chodzi o to, żeby uwikłać opozycję w narrację na ten temat. Da im to możliwość prostego przekazu do społeczeństwa: „Patrzcie, oni stale o tym samym, a my chcemy rozmawiać o pomocy gospodarczej dla firm". To osłabia opozycję i jej kandydatów w wyborach prezydenckich (nie mam wątpliwości, że w głowach rządzących, a na pewno w jednej głowie, pomysł wyborów za wszelką cenę jest aktualny). Takie postawienie sprawy przez rządzących usuwa także na bok dyskusję o zasadniczych mankamentach tarczy.

Potrzebne jest długie podanie

Czy jest szansa, żeby państwo nas nie zawiodło? Jest. Ale warunkiem powinno być skoncentrowanie się na opracowaniu pomocy finansowej dla gospodarki, potrzebnej od zaraz, ale też za miesiąc i za pół roku. Muszą być określone priorytety działań państwa, a na ich czele bezpieczeństwo dla służby zdrowia. Jest ono bezcenne, warte każdych pieniędzy. Powinien być wprowadzony stan klęski żywiołowej, który automatycznie odsunie wybory w czasie i zakończy dyskusję na ich temat. Na to jednak zbytnio nie można liczyć, ponieważ konieczne jest tu odpowiednie stanowisko rządzących, a ono oparte jest – jak się wydaje – na prognozach i słupkach wyników wyborów, które stanowią zachętę do ich przeprowadzenia wbrew wszelkim zasadom prawnym i moralnym.

Rządzący, a na pewno niektórzy z nich, są – używając pojęcia piłkarskiego – mistrzami w dryblingu, niczym piłkarze brazylijscy. Opozycja nie ma szans, tak jak polscy piłkarze nie mieli szansy w 1974 r. na mistrzostwach świata w meczu o trzecie miejsce z reprezentacją Brazylii, a mimo to wygrali 1:0. Uniknęli dryblingu i prostym długim podaniem otworzyli drogę do bramki. Czekamy, żeby opozycja wykonała takie długie podanie – skoncentrowała się na dyskusji o służbie zdrowia, o tarczy antykryzysowej, o działalności sądów w stanie kryzysu.

Kandydaci opozycji powinni zapomnieć o wyborach, przestać o nich mówić. Niech mówią tylko o tym, co jest teraz ważne. Dobry krok w tę stronę zrobiła Małgorzata Kidawa-Błońska. Nic zresztą nie straci na zawieszeniu kampanii, ponieważ obecnie trwa tylko kampania urzędującego prezydenta. Bo czym, jak nie kampanią, jest wizyta prezydenta w jednej z przychodni albo inne temu podobne „wizyty gospodarskie". Nie są to przecież żadne obowiązki głowy państwa. To obowiązki ministra zdrowia, ministra spraw wewnętrznych, ale na pewno nie obowiązki prezydenckie.

Długie podanie w wykonaniu opozycji, które ominie dryblerów, to postawienie jasno sprawy, że pomoc wyłącznie dla przedsiębiorców zatrudniających do dziewięciu osób jest nieporozumieniem. W obecnej sytuacji trzeba znieść wszelkie limity. Każdy przedsiębiorca musi mieć pomoc od państwa. Ubieganie się o nią musi być proste. Dziś nie ma czasu na biurokrację. Czas na rozliczenie pomocy będzie po kryzysie, w przyszłym roku. Wszelkie kryteria pomocy są dziś zbędne i szkodliwe. Rządzący potrafią zresztą udzielać takiej pomocy bez kryteriów. Wystarczy wspomnieć o trzynastej emeryturze, przyznanej wszystkim emerytom niezależnie od wysokości ich świadczenia, o 500+ bez kryteriów dochodowych czy o dostępie do nieodpłatnej przedsądowej pomocy prawnej.

Przed innymi ważne zadania

Wielkie zadanie stoi teraz przed Senatem, który może wstrzymać (do 30 dni) rozpoznanie słabej ustawy antykryzysowej przedstawionej przez rząd i w ramach senackiej inicjatywy ustawodawczej przedłożyć własny projekt ustawy na czas kryzysu. Projekt, który będzie stanowił lepszą, pełną pomoc dla przedsiębiorców i pracowników i pominie te wszystkie zbędnie wprowadzane przez rządzących przepisy o głosowaniu korespondencyjnym, Radzie Dialogu Społecznego itp. W ten sposób Senat przestanie być jedynie reaktywny, a stanie się kreatywny.

W sprawie wyborów niech zabierają głos samorządowcy, których organizacja wyborów przecież obciąża. Dał przykład Jacek Sutryk, prezydent Wrocławia, który w emocjonalnej wypowiedzi powiedział, co myśli o wyborach w czasie zarazy. Autorytety medyczne niezależnie od sympatii politycznych także powinny zabrać głos. Nie wierzę, aby którykolwiek z liczących się medyków, z ministrem zdrowia prof. Szumowskim na czele, poparł pomysł wyborów 10 maja.

A jeżeli jednak wybory się odbędą? Dziś za wcześnie, aby politycy dawali rady, jak postąpić w takiej sytuacji. Trzeba też jednak pamiętać, że protesty wyborcze będzie rozpoznawać Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego. Jest to Izba powołana w całości od nowa i złożona z osób, które przeszły procedury konkursowe przed nową Krajową Radą Sądownictwa. Czy Izba zda zatem egzamin z niezależności?

Autor jest adwokatem, prezesem Naczelnej Rady Adwokackiej

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA