fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o prawie

Sądy same nie zbudują autorytetu

Fotorzepa, Roman Bosiacki
Jeśli ktoś miał jeszcze nadzieję, że same sądy się usprawnią, zbudują autorytet trzeciej władzy, to kolejny sondaż chyba pozbawia go złudzeń. Poprawy nie ma, mimo ciągłych nakładów na sądy i wielorakich reform.

Według najnowszego sondażu CBOS funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości negatywnie ocenia 51 proc. ankietowanych, a tylko 36 proc. ma pozytywną opinię o ich pracy.

Może tu grają jakieś polityczne animozje? Nic podobnego. Owszem, niezadowolenie przeważa w elektoratach Kukiz'15 i PiS oraz niezainteresowanych udziałem w wyborach, ale wyborcy Nowoczesnej są też podzieleni w ocenach, a wśród sympatyków PO tylko nieznacznie przeważają pozytywne opinie.

Gorzej: tylko 4 proc. Polaków uważa, że orzekając, sędziowie nie podlegają żadnym naciskom, 20 proc. uważa natomiast, że ma to miejsce w zdecydowanej większości orzeczeń, dla 38 proc. z niezawisłością sędziów „różnie bywa", a 23 proc. po prostu w nią nie wierzy.

Jak to się ma do elementarnego standardu, że sędzia nie ulega żadnym naciskom? Ktoś powie: to są tylko oceny oparte na doniesieniach mediów (54 proc. wskazań) doświadczeniach oraz opiniach innych osób (21 proc. wskazań), a tylko w 18 proc. na osobistym doświadczeniu. Dlaczego jednak nie wierzyć np. znajomym?

Sklep czy dany produkt też kiedyś wybieramy albo omijamy na podstawie czyjejś opinii. Gdyby jakaś restauracja czy np. przychodnia dentystyczna miała w połowie negatywnie oceny, to potencjalni klienci omijaliby ją szerokim łukiem, jeśli nie wypadłaby wcześniej z rynku. Marnie ocenianym sądom nic takiego nie grozi, bo nie są to instytucje rynkowe, nie są też demokratyczne, więc nie grozi im przegrana wyborcza. Ale mizerna ocena wcześniej czy później odbije się na ocenie władzy politycznej. Będziemy więc z zainteresowaniem przyglądać się kolejnym sondażom o sądach, ale też partii rządzącej.

Tym, którzy mówią, że z sądów zawsze część podsądnych wychodzi niezadowolona, odpowiem słowami goszczącego w Warszawie angielskiego sędziego, że tam miarą ich pracy nie jest zadowolenie tego, który wygrywa, ale przekonanie tego, co przegrał, że został sprawiedliwie potratowany. To wyzwanie dla sędziów, ale też reformującej ich władzy.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA