fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o polityce

Ferfecki: Prawda w tweetach ukryta

Koniec zauroczenia PiS narodowcami?

Od dawna nic nie wzbudziło takiego fermentu w prawicowym internecie jak sobotnie wpisy na Twitterze szefa MSWiA Joachima Brudzińskiego. Odniósł się w nich do wydarzeń z Lublina, którego ulicami przeszedł Marsz Równości. Zablokować próbowały go środowiska narodowe, wobec których policja użyła granatów hukowych, gazu łzawiącego i armatki wodnej.

Brudziński na Twitterze pochwalił pracę policji, za co spotkał się z wyzwiskami od prawicowych internautów. Ich zdaniem policja nie reagowała równie stanowczo, gdy podczas innych demonstracji blokady urządzali Obywatele RP albo KOD.

W sobotę wieczorem szef MSWiA próbował jeszcze niuansować swój wcześniejszy przekaz, pisząc na Twitterze o „chuliganerii jednej i drugiej strony", jednak ogólnej wymowy już to nie zmieniło. Obserwatorzy sceny politycznej mogli czuć się zaskoczeni. Wszak jeszcze niedawno politycy PiS wynosili narodowców pod niebiosa, „rozumiejąc ich" – te słowa są akurat cytatem z wicemarszałek Sejmu Beaty Mazurek – gdy używają przemocy wobec działaczy KOD.

Skąd w takim razie wzięły się tweety Brudzińskiego? Wyjaśnień jest kilka.

Pierwsze mówi o tym, że Brudziński, wzorem niemal wszystkich innych szefów MSWiA, zapadł na chorobę objawiającą się platoniczną miłością do policji i w związku z tym jest gotów bronić wszystkich jej decyzji.

Drugie wyjaśnienie to próba politycznego rozegrania prezydenta Lublina Krzysztofa Żuka. A ten, choć jest kandydatem Koalicji Obywatelskiej, zakazał organizacji Marszu Równości, po czym jego decyzję uchylił sąd.

W końcu trzecie wyjaśnienie mówi o końcu kwitnącej dotąd miłości PiS i narodowców.

Jej apogeum przypadło na 11 listopada ubiegłego roku, gdy ulicami Warszawy przeszedł Marsz Niepodległości. Niektórzy uczestnicy nieśli transparenty takie jak „Europa będzie biała albo bezludna" bądź „Wszyscy różni, wszyscy biali", w związku z czym marsz spotkał się z ostrą krytyką zagranicznych mediów i MSZ Izraela. – Na Marszu Niepodległości doszło do incydentów niedopuszczalnych, ale to był margines marginesu – powiedział jednak prezes PiS Jarosław Kaczyński.

PiS w tamtym czasie ewidentnie próbowało rozpychać się na prawo, a wydawało się, że na te umizgi odpowiadają liderzy środowisk narodowych. Tacy jak Adam Andruszkiewicz, poseł Kukiz'15, a następnie Wolnych i Solidarnych, który w mediach po dziś dzień jest bardziej pisowski niż niejeden polityk PiS.

Jednak z czasem wyszło na jaw, że nie wszyscy liderzy skrajnej prawicy są tak plastyczni. Niektórzy z nich zamiast składać hołd na Nowogrodzkiej wybrali sojusz z Toruniem. – Robicie bardzo dużo dobrego – mówił w lipcu szef Radia Maryja o. Tadeusz Rydzyk do lidera Ruchu Narodowego Roberta Winnickiego.

O ewentualnym sojuszu narodowców z o. Rydzykiem mówi się coraz więcej. Dowody? Jeden z ideologów Radia Maryja Jerzy Robert Nowak jest obecnie „jedynką" Ruchu Narodowego do mazowieckiego sejmiku. A popularna teoria w sejmowych kuluarach głosi, że PiS obawia się wspólnego startu tych środowisk w eurowyborach. Stąd miała się wziąć nowelizacja ordynacji wyborczej, radykalnie podnosząca próg do europarlamentu, na którą ostatecznie nie zgodził się Andrzej Duda.

Czy rzeczywiście tweety Brudzińskiego są zapowiedzią frontalnego odwrotu od środowisk narodowych? Odpowiedź na to pytanie poznamy 11 listopada, słuchając komentarzy polityków PiS odnośnie do Marszu Niepodległości.

Jednak już teraz pojawiają się symptomy świadczące o tym, że PiS przestaje lubić marsz narodowców. Premier Mateusz Morawiecki niedawno zaapelował przecież, by w setną rocznicę odzyskania niepodległości ulicami Warszawy przeszedł jeden wspólny pochód, bez żadnych emblematów partyjnych i transparentów.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA