fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o polityce

Nowa rzeczniczka PiS twardsza od Beaty Mazurek

Anita Czerwińska
PAP
Nowa rzecznik reprezentuje „partyjny beton".

Była szefowa warszawskiego Klubu „Gazety Polskiej", obrończyni krzyża sprzed Pałacu Prezydenckiego, współorganizatorka miesięcznic smoleńskich została nową rzeczniczką Prawa i Sprawiedliwości.

„Bez niej nie byłoby tu miesięcznic, nie byłoby pewnie i rocznic, a przecież podejmuje wiele innych działań. Pani Anito, z całego serca dziękuję" – tak Jarosław Kaczyński dziękował Anicie Czerwińskiej po jednej z kolejnych miesięcznic smoleńskich. Zawsze blisko prezesa PiS, zawsze brała udział w organizacji uroczystości smoleńskich, nawet gdy te nie przyciągały już tłumów, ale jedynie garstkę zwolenników.

Sprawdziła się przy prezesie w najtrudniejszych momentach. Oferowała wsparcie, była na pierwszym planie, występowała wspólnie z Antonim Macierewiczem, który obdarzał ją zaufaniem, i współtworzyła kluby „Gazety Polskiej", które są medialnym i lokalnym ramieniem PiS. W zamian dostała wdzięczność Kaczyńskiego, który awansował ją na rzecznika partii w najtrudniejszym okresie, przed wyborami parlamentarnymi, które dla PiS są walką o wszystko.

Prawdziwa patriotka

Czerwińska w boju sprawdza się jak mało kto. Ideowa, oddana sprawie i partii, nie zdradzi. A mogła robić karierę w warszawskich korporacjach.

Jest córką powstańca warszawskiego, jej babcia w 1948 r. została skazana na 15 lat więzienia w procesie politycznym i została osadzona w Fordonie. Ma poglądy twardo antykomunistyczne, a w PRL jako dziecko chodziła z rodziną na demonstracje przeciw władzom PRL.

Skończyła prawo na Uniwersytecie Warszawskim. W 1999 roku pracowała w korporacjach (US West Polska i telewizja HBO). Zmiana zaszła w niej, gdy związała się ze środowiskiem „Gazety Polskiej". Porzuciła korporację dla pracy w Niezależnym Wydawnictwie Polskim Tomasza Sakiewicza. Już w 2006 r. stanęła na czele warszawskiego Klubu „Gazety Polskiej".

Po katastrofie smoleńskiej brała aktywny udział w akcjach blokujących przeniesienie do jednego z kościołów krzyża postawionego przed Pałacem Prezydenckim. Regularnie angażowała się w organizację tzw. miesięcznic smoleńskich, stając się jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci ruchu.

Kandydowała w wyborach do Sejmu w 2011 i w 2015 roku oraz w wyborach europejskich w 2014 i 2019 roku. Tylko raz zdobyła mandat, zostając posłanką na Sejm VIII kadencji i otrzymując 7068 głosów. W wyborach samorządowych w 2019 roku została radną powiatu warszawskiego zachodniego.

Po tym jak została w poniedziałek powołana na stanowisko rzecznika partii i klubu parlamentarnego PiS, zastępując Beatę Mazurek, wykasowała swoje konto na Twitterze, które prowadziła ponad dziesięć lat i na którym była bardzo aktywna. Nie unikała twardych polemik z tymi, którzy nie podzielają jej przekonań, blokowała dyskutantów. Jeszcze w maju, w czasie sporu rządu z nauczycielami, pytała na TT: „Czy ktoś może pamięta, ile było alarmów bombowych w zeszłych latach?". Sprawców alarmów bombowych w czasie matur do dzisiaj nie odnaleziono, a temat rozpłynął się medialnie.

W rozmowie z „Rzeczpospolitą" Czerwińska twierdzi, że skasowała konto, gdyż było półprywatne, teraz ma konto oficjalne rzecznika PiS i nie chce mieszać ról. – To byłby niepotrzebny dualizm. Nie mam sobie nic do zarzucenia – odpowiada. Również nie chce zdradzić, jak wyglądały kulisy objęcia funkcji rzecznika partii. Nie zdradza, czy zabiegała o funkcję, czy sam prezes zaproponował jej nową misję. Na wywiad teraz się nie zgadza z powodu „nagłych obowiązków w tygodniu sejmowym", ale nie wyklucza rozmowy w przyszłym tygodniu.

W stosunku do Beaty Mazurek to duży postęp, gdyż poprzedniczka Czerwińskiej nie odbierała telefonów, nie oddzwaniała i utrzymywała kontakt tylko z wybranymi dziennikarzami. Czy za nowej rzecznik prezes Kaczyński będzie dostępniejszy dla mediów? Pytamy Czerwińską o możliwość wywiadu z Jarosławem Kaczyńskim i możliwość zadawania pytań podczas konferencji. Nowa rzecznik PiS nie chce udzielić odpowiedzi, podobnie jak na pytanie, czy będzie kontynuatorką polityki blokowania mediów w dostępie do informacji, prezesa Kaczyńskiego i posłów PiS. Posłowie PiS musieli mieć zgodę Mazurek na występ w TV i radiu. Jeśli wyrazili chęć rozmowy bez jej pozwolenia, ta potrafiła wycofać gościa nawet na chwilę przed programem.

Pisowski zakapior

Prof. Antoni Dudek uważa, że Czerwińska jako rzecznik PiS oznacza, że partia poczuła się bardzo pewnie po wygranych wyborach europejskich. – Jest twardsza od Beaty Mazurek, dla której centrowy wyborca nie był ważny. To może oznaczać, że PiS nie potrzebuje centrum, nie szuka łagodnej twarzy na wybory parlamentarne, ale osoby, która będzie w stanie zdyscyplinować partię i zaktywizować tzw. beton PiS. Czerwińska może okazać się prezentem dla opozycji, jeśli będzie prezentowała jeszcze większą butę niż Mazurek – mówi.

Z kolei jeden z najbliższych współpracowników Jarosława Kaczyńskiego, dzisiaj poza polityką, konkluduje: – Byłem zdziwiony tą nominacją. Ona jest pisowskim zakapiorem. Sakiewicz mógł za tym chodzić, twierdząc, że środowisko „GP" nic nie dostało. Na pewno nie zdecydowały względy merytoryczne. Kurs Mazurek zostanie utrzymany. Czerwińska będzie twardsza od niej i jeszcze bardziej zamknięta na media.

Jednak z oceną Czerwińskiej jako rzeczniczki PiS należy się wstrzymać. Jeśli będzie twarzą zwycięstwa partii, to polityczne drzwi do kariery dla niej będą stały otworem. – I dla środowiska „Gazety Polskiej", bo „nawet jeśli wyszła z »Gazety Polskiej«, to »GaPol« nigdy z niej nie wyjdzie" – zauważa jej były kolega partyjny.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA