fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o polityce

Decentralizacja - województwa zyskają na znaczeniu?

Fotorzepa, Robert Gardziński
Większe kompetencje województw odpowiedzią na impas polityczny?

Nowy, tworzący się ruch i projekt obywatelski stawia sobie za cel przełamanie politycznego impasu i politycznej polaryzacji. – Chcemy zaproponować nowe reguły gry, w których jest miejsce dla obywateli o poglądach konserwatywnych, liberalnych, lewicowych – mówi nam prof. Anna Wojciuk z Uniwersytetu Warszawskiego, jedna z inicjatorek projektu. Chodzi o daleko idącą decentralizację, w której docelowo to regiony (województwa) otrzymałyby znacznie więcej kompetencji. W czwartek, 21 marca, w Warszawie odbędzie się konferencja informująca o projekcie, którego założenia dostępne są pod adresem zdecentralizowanarp.pl.

„#ZdecentralizowanaRP to nowy, ponadpartyjny pomysł na Polskę: kraj silny naszą różnorodnością, oddolnym potencjałem obywateli oraz profesjonalnym rządem centralnym skupionym na realizacji łączących nas strategicznych priorytetów" – piszą autorzy projektu. Jego inicjatorami są prof. Maciej Kisilowski, prof. Anna Wojciuk i prof. Antoni Dudek. Projekt realizuje Inkubator Umowy Społecznej. To stowarzyszenie łączące samorządowców, naukowców, liderów opinii o zróżnicowanych poglądach politycznych. W zarządzie stowarzyszenia poza prof. Wojciuk są dr hab. Mikołaj Herbst, prof. Sylwia Sysko-Romańczuk, prof. Antoni Dudek, prof. Maciej Kisilowski. – To stowarzyszenie jest międzyśrodowiskowe, tworzą je ludzie, którzy wcześniej się nie znali – mówi nam prof. Wojciuk.

Celem projektu jest zbudowanie poparcia dla idei decentralizacji. W jej centrum jest karta wojewódzka, nowy element polityki samorządowej, swego rodzaju nowy statut województwa. Założyciele projektu chcą, aby – etapami – takie kwestie, jak edukacja, aborcja, nauka religii w szkole, wiek emerytalny czy status mniejszości trafiły do kompetencji województw. Mają też powstać nowe rodzaje demokracji bezpośredniej w województwach, jak doroczne referenda elektroniczne. Jak proponują twórcy projektu, co roku obywatele mogliby decydować np. o sposobie podziału środków na program Rodzina 500+.

Decentralizacji towarzyszyłoby skupienie władz centralnych w Warszawie na kwestiach strategicznych, polityce zagranicznej oraz zapewnianiu bezpieczeństwa. – Chcemy rozpocząć dyskusję, zaprosić przedstawicieli regionów, aby zastanowić się wspólnie, w jakich obszarach można podejmować decyzje bliżej obywatela – mówi nam prof. Wojciuk.

Jak pisała wielokrotnie „Rzeczpospolita", w głównym nurcie debaty politycznej w tym roku jest kwestia deglomeracji i przenoszenia urzędów i instytucji poza centra województw i poza Warszawę. Ten projekt decentralizacyjny idzie jednak dalej i ma działać na innej płaszczyźnie.

Jak na te pomysły reagują politycy? – W DNA PSL jest decentralizacja, ale potrzebujemy więcej szczegółów, by ten pomysł w pełni ocenić – mówi nam Piotr Zgorzelski z PSL. Ostrożny jest też Piotr Apel z Kukiz'15. – To ciekawa koncepcja myślenia o państwie, w której władza schodzi do obywatela. Co do zasady jesteśmy za. Ale nie jestem przekonany, czy kompetencje światopoglądowe powinny trafić do województw – mówi nam Apel.

Ciepło o projekcie wypowiada się za to Przemysław Filar, były prezes Towarzystwa Upiększania Miasta Wrocławia. – Pomysł jest odważny i doskonale wpisuje się w dyskusję o decentralizacji kraju, która stała się już powszechnie przyjętym w teorii pomysłem ruchów miejskich i think tanków – mówi „Rzeczpospolitej". Jak jednak zauważa, pojawia się pytanie, czy obecna siatka województw jest adekwatna.

Bardzo sceptyczny jest Jan Śpiewak, były kandydat na prezydenta Warszawy. – Odpowiedzią na słabą i podzieloną III RP mają być słabe i podzielone regiony. W Polsce potrzebujemy debaty nad reformą samorządów, ale zrzucanie odpowiedzialności z państwa na województwa wydaje się drogą do jeszcze większych kłopotów – mówi nam Śpiewak.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA