Spór w Porozumieniu pokazuje mechanizmy rządzące polityką i osobami, które polityką rządzą. Przede wszystkim – jak łatwo manipulować najważniejszą osobą w państwie, czyli prezesem Jarosławem Kaczyńskim.
Adam Bielan nie zaatakowałby Jarosława Gowina bez autoryzacji prezesa PiS. Trudno uwierzyć, że Kaczyński zgodziłby się na taką akcję, wyłącznie przeczytawszy statut Porozumienia i stwierdziwszy, że są proceduralne wątpliwości dotyczące legitymacji władz koalicjanta. Jeśli coś go przekonało, to plotka o tajnym spotkaniu Gowina z Donaldem Tuskiem. Są w niej bowiem zaszyte wszystkie fobie Prezesa. Tusk to dla niego symbol zła, w jego imaginarium spotkanie z byłym szefem PO jest czymś całkowicie kompromitującym polityka prawicy. A takie spotkanie w Berlinie to byłaby już istna zdrada stanu.