fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o polityce

Aleksander Hall: Teraz umyć rąk jak Piłat nie wolno

Fotorzepa/ Jakub Mikulski
Nie można zignorować najważniejszej stawki tych wyborów. Są nią losy polskiej demokracji.

Druga tura wyborów prezydenckich stawia nas przed klarownym wyborem. Ewentualne zwycięstwo Andrzeja Dudy umocni władzę PiS i będzie być może decydującym krokiem w „domykaniu” systemu tworzonego w naszym kraju od 2015 r.

Jaki to system? Z pewnością inny niż opisany w konstytucji, która wciąż obowiązuje w naszym kraju. Daleko odeszliśmy od trójpodziału władzy, niezależności sądów od władzy politycznej, apolityczności prokuratury, policji i służb specjalnych. Trybunał Konstytucyjny, który został wyposażony w potężne kompetencje i zyskał znaczny autorytet w społeczeństwie, został sprowadzony do żałosnej roli usłużnego wykonawcy poleceń, płynących z centrali partii rządzącej Polską.

Wykonawca poleceń

Czy to już autorytaryzm? Dyktatura? Jeszcze nie, ale jesteśmy dość blisko. Nie jesteśmy już „demokratycznym państwem prawnym”, o jakim mówi konstytucja. Jak do tego doszło? Był to wynik procesu, trwającego kilka lat, polegającego na tym, że partia, która doszła do władzy, wygrywając demokratyczne wybory, wykorzystała to do niszczenia i podporządkowania sobie niezależnych instytucji państwowych, nie cofając się przed łamaniem i naciąganiem konstytucji. Ponieważ PiS działał stopniowo i etapowo, nie było jednego, przełomowego wydarzenia, które ogół Polaków uznałby za zamach na demokrację i konstytucję.

Prezydent Andrzej Duda nie był twórcą nowego systemu władzy. Jego faktyczna pozycja w obozie władzy nie jest wysoka. Był przede wszystkim wykonawcą, niewykluczone, że przekonanym o słuszności planów przywódcy swego obozu politycznego.

Jarosław Kaczyński niejednokrotnie okazywał prezydentowi Dudzie lekceważenie i zły humor, ale jego druga jest mu bardzo potrzebna, aby dokończyć budowę nowego ustroju państwa i zachować komfort rządzenia.

Andrzejowi Dudzie nie odbieram inteligencji, retorycznych talentów, pracowitości i kondycji. Zawiódł jednak w sprawie najważniejszej: nie dotrzymał swej prezydenckiej przysięgi. Kilkakrotnie złamał konstytucję i miał duży udział w destrukcji państwa prawa. Jako obywatele powinniśmy odczuwać upokorzenie, widząc, że głowa państwa dała się sprowadzić do roli wykonawcy poleceń, dawanych przez partyjne przywództwo.

Bez narzucania

Dlatego wybór przed drugą turą prezydenckiej elekcji jest oczywisty. Odpowiedzialni obywatele, którym leży na sercu przyszłość Polski, naszych praw i wolności obywatelskich, powinni bez wahania zagłosować na przedstawiciela opozycji. Jest nim Rafał Trzaskowski, prezydent Warszawy. Sprawą mniejszej wagi jest jego ideowy profil, który nie musi podobać się wszystkim wyborcom opozycji, także mnie. Sprawą podstawową i decydującą jest pewność, że Trzaskowski jako prezydent będzie obrońcą konstytucji i demokracji, a także przeciwwagą dla wszechwładzy PiS.

Andrzej Duda przedstawia się jako gwarant obrony praw rodziny i przeciwnik przeprowadzenia w Polsce rewolucji obyczajowej. O taki zamiar oskarża swego konkurenta. Rafał Trzaskowski ma liberalne poglądy w kwestiach światopoglądowych i obyczajowych. Jednak z jego kampanijnych deklaracji wcale nie wynika, że takie poglądy zamierza narzucić większości Polaków. Nie ma takiego zamiaru, a nawet gdyby miał, dobrze wie, że w obecnym układzie parlamentarnym byłoby to zupełnie niemożliwe. Za najważniejsze zadanie swej prezydentury uważa obronę demokracji i praworządności. Wśród wyzwań stojących przed Polską to rzeczywiście jest obecnie najważniejsze, a prezydent dysponuje konstytucyjnymi uprawnieniami, aby skutecznie je podjąć.

Ciężki błąd popełnią ci liderzy polityczni i osoby cieszące się autorytetem społecznym, którzy przed drugą turą wyborów symetrycznie potraktują obu kandydatów. Byłby to gest Piłata. Nie można przecież zignorować najważniejszej stawki tych wyborów. Są nią losy polskiej demokracji.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA