fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rząd PiS

Mateusz Morawiecki ratuje państwową „kuźnię kadr”

Mateusz Morawiecki
Fotorzepa/ Jerzy Dudek
Nikłe zainteresowanie Krajową Szkołą Administracji Publicznej – premier podnosi więc stypendium dla słuchaczy.

4,9 tys. zł miesięcznego stypendium krajowego otrzyma słuchacz Krajowej Szkoły Administracji Publicznej. Te stawki będą obowiązywać od listopada tego roku dla nowej promocji (tak nazywa się rocznik) – zdecydował premier Mateusz Morawiecki. Teraz wynosi ono 3,3 tys. zł, opłacany jest z budżetu Kancelarii Premiera. Państwo pokrywa każdemu słuchaczowi także ubezpieczenie społeczne. Od lat zainteresowanie szkołą, która powstała 30 lat temu jako kuźnia kadr administracji publicznej spada. To powoduje, że szkoła, która w założeniu miała wybierać najwybitniejszych, ma niewielki wybór i przyjmuje tych, którzy się zgłaszają. Dlaczego tak się dzieje?

– Zainteresowanie kształceniem w Krajowej Szkole jest związane z wieloma okolicznościami, takimi jak: zmniejszająca się liczba absolwentów szkół wyższych, niski poziom bezrobocia, generalne zmniejszenie zainteresowania pracą w administracji – tłumaczy „Rzeczpospolitej" Karolina Sawicka z biura dyrektora KSAP. A także stypendium będące dla słuchaczy jedynym źródłem utrzymania podczas półtorarocznego kształcenia w KSAP. Słuchacze Krajowej Szkoły to osoby z tytułem magistra, często także kilkuletnim stażem pracy. – Dotychczasowa wysokość stypendium 3300 zł brutto była więc nieadekwatna do kosztów utrzymania w Warszawie, biorąc pod uwagę wzrastające kwoty minimalnego wynagrodzenia za pracę. Dlatego urealnienie wysokości stypendium może przełożyć się na zwiększenie liczby kandydatów – zaznacza Sawicka.

Zdaniem Jerzego Siekiery, szefa Stowarzyszenia Absolwentów KSAP, większe stypendium to dobra wiadomość, tym bardziej że trwa właśnie rekrutacja kandydatów. – Być może dzięki temu liczba aplikujących do instytucji powołanej w celu kształcenia urzędników służby cywilnej oraz kadry kierowniczej administracji będzie większa niż w ostatnich latach – wskazuje prezes Siekiera.

Słuchacz nie może mieć więcej niż 32 lata, posiadać dyplom magistra, znać język obcy. Musi zdać testy m.in. wiedzy (w tym prawniczej, językowej, sytuacyjnej) i przejść rozmowę kwalifikacyjną. Obecnie dodatkiem do stypendium jest „możliwość zakwaterowania w centrum Warszawy" oraz karta Multisport. Po ukończeniu szkoły absolwent musi pracować minimum pięć lat w administracji (inaczej musi zwrócić zainwestowane w niego pieniądze).

KSAP zapewnia, że „przygotowuje do pełnienia funkcji eksperckich, menedżerskich i kierowniczych w administracji publicznej". Tyle tylko, że jak wynika z ubiegłorocznego raportu Stowarzyszenia Absolwentów KSAP na podstawie ankiet do ministerstw, mają oni ogromny problem ze ścieżką awansu.

„Dominujący wpływ na politykę kadrową urzędu w zakresie obsady wyższych stanowisk służby cywilnej, szczególnie w departamentach merytorycznych, posiada polityczne kierownictwo ministerstwa" – wynika z raportu stowarzyszenia. Autorzy raportu wytknęli, że „praktyką jest, że ministrowie i wiceministrowie wskazują bezpośrednio lub akceptują kandydatów do objęcia stanowiska kierowniczego w departamentach merytorycznych, które nadzorują, natomiast dyrektorzy generalni decydują o obsadzie wyższych stanowisk w komórkach obsługowych (np. kadry, księgowość, zamówienia publiczne)".

Nasi rozmówcy podkreślają, że zachęcanie młodych ludzi do pracy w administracji publicznej poprzez stypendia nie wystarczy. – Pełne wykorzystanie potencjału osób kończących KSAP wymaga wprowadzenia jasnych kryteriów awansu i konkurencyjnego naboru na stanowiska kierownicze w służbie cywilnej – mówi „Rzeczpospolitej" Jerzy Siekiera. Jak podkreśla, należałoby zacząć od publicznego ogłaszania naborów na stanowiska kierownicze i dokonywania wyboru najlepszego kandydata na podstawie merytorycznego przygotowania i kompetencji. Rząd PiS w 2016 r. zniósł obowiązek konkursów na kierownicze stanowiska w ministerstwach i KPRM, nowelizując ustawę o służbie cywilnej, zastępując je powołaniami.

Także prof. Antoniego Kamińskiego, socjologa z PAN, razi brak koncepcji administracji publicznej. Jego zdaniem całkowicie trzeba przemodelować KSAP, gdzie urzędnicy powinni być doszkalani w KSAP, ale autonomiczny powinien być Urząd Służby Cywilnej.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA