Reklama

Wypadek Szydło: Nie ma zapisu monitoringu, śledztwa w tej sprawie też nie ma

Nie będzie śledztwa w sprawie celowego uszkodzenia płyt z zapisem monitoringu z miejsca wypadku byłej premier Beaty Szydło w Oświęcimiu - informują TVN24 i RMF FM.

Aktualizacja: 22.01.2020 12:43 Publikacja: 22.01.2020 12:35

Wypadek Szydło: Nie ma zapisu monitoringu, śledztwa w tej sprawie też nie ma

Foto: Fotorzepa/ Jerzy Dudek

qm

Prokuratura w Nowym Sączu, która prowadziła postępowanie dotyczące uszkodzonego dowodu w sprawie wypadku byłej premier Beaty Szydło, nie dopatrzyła się znamion przestępstwa i odmówiła wszczęcia śledztwa - podał TVN24.  Zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa złożył Władysław Pociej, obrońca kierowcy samochodu seicento, oskarżonego o spowodowanie wypadku. 

Według śledczych nie doszło do przestępstwa zarówno w przypadku uszkodzenia płyt z zapisem m.in. monitoringu, ale też nie ustalono w jakich okolicznościach mogło do tego dojść - zaznacza RMF FM.

O uszkodzeniu płyt, stanowiących dowód w procesie Sebastiana Kościelniaka o spowodowanie kolizji z limuzyną rządową w Oświęcimiu w 2017 roku, poinformowano w czerwcu.

Uszkodzone zostały dwie płyty. Zawartość jednej nie była istotna, ale na drugiej znajdowało się  nagranie z monitoringu, z którego został sporządzony przez policję protokół oględzin i przekazany do dyspozycji sądu.

W opinii ekspertów z Biura Ekspertyz Sądowych w Lublinie nie było sposobu, by odzyskać dane. Według nich płyta została uszkodzona mechanicznie.

Reklama
Reklama

Uszkodzone zostały dwie płyty. Zawartość jednej nie była istotna, ale na drugiej znajdowało się  nagranie z monitoringu, z którego został sporządzony przez policję protokół oględzin i przekazany do dyspozycji sądu.

Dziś w sądzie okręgowym w Oświęcimiu odczytano opinię ekspertów z Biura Ekspertyz Sądowych w Lublinie, według których nie ma sposobu, by odzyskać dane. Według nich płyta została uszkodzona mechanicznie.

Mimo wcześniejszych zaprzeczeń, w czerwcu prokuratura przyznała, że do uszkodzenia doszło, gdy materiały dowodowe były w jej posiadaniu.

Nagranie na zniszczonej płycie mogło doprowadzić do kierowcy, który stał tuż za autem Sebastiana Kościelniaka w momencie, gdy ten włączał się do ruchu. Przepuścił jedno oznakowane auto z kolumny rządowej i zajechał drogę kolejnemu, wiozącemu ówczesną premier.

SOP i Beata Szydło utrzymują, że kolumna była prawidłowo oznakowana , sygnałami dźwiękowymi i świetlnymi informując użytkowników o przejeździe pojazdów uprzywilejowanych.

Spośród przesłuchanych kilkudziesięciu świadków tylko jeden zeznał, że widział i słyszał sygnały. Pozostali - że ich nie było.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Polityka
Długa kolejka po ułaskawienie. Znamy powody braku decyzji prezydenta
Polityka
Karol Nawrocki zareagował na słowa Donalda Trumpa ws. żołnierzy w Afganistanie
Polityka
Trump obraził polskich żołnierzy walczących w Afganistanie? Przydacz: To nie może ich dotyczyć
Polityka
Koniec sporu o ambasadorów? Bogdan Klich może zamienić USA na inny kraj
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama