fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rynek pracy

Przedsiębiorstwa skore do podwyżej płac, coraz więcej ofert zatrudnienia

123RF
Już prawie trzy czwarte firm narzeka na trudności z pozyskaniem pracowników. Rosnąca konkurencja o ręce do pracy sprawia zaś, że przedsiębiorstwa są bardziej skore do podwyżek.

Umiarkowane na razie tempo wzrostu płac może wkrótce przyspieszyć. Z miesiąca na miesiąc przybywa bowiem firm, którym trudno jest znaleźć pracowników.

Już 72 proc. pracodawców przyznaje, że ma problemy z rekrutacją, a dwóch na trzech notuje nasilenie tych kłopotów w porównaniu z minionym rokiem. Próbując im zaradzić, przedsiębiorstwa najczęściej zwiększają budżety na wynagrodzenia – tak wynika z badania przeprowadzonego na zlecenie firmy rekrutacyjnej Bigram, do którego dotarła „Rzeczpospolita".

W internetowej ankiecie, którą we wrześniu br. przeprowadziła Cube Research wśród prawie 250 średnich i dużych firm, jedynie 4 na 100 pracodawców twierdzi, że obecnie jest im łatwiej niż przed rokiem znaleźć odpowiednich ludzi.

Ofiara sukcesu

– Jesteśmy ofiarą własnego sukcesu – ocenia Piotr Wielgomas, prezes Bigramu. Przypomina, że Polski w przeciwieństwie do większości krajów Europy nie dotknęła po wybuchu globalnego kryzysu w 2008 r. recesja. W rezultacie rozwój naszej gospodarki sprzyjał wzrostowi rodzimych firm i przyciągał zachodnich inwestorów, których kusił dodatkowo dostęp do niedrogich pracowników o wysokich kompetencjach. A po kryzysie proces przenoszenia do Polski produkcji i usług z Zachodu jeszcze się nasilił. Przekłada się to na wzrost zatrudnienia oraz na rosnącą liczbę ofert na portalach rekrutacyjnych i w urzędach pracy. Według ostatnich danych GUS po dziewięciu miesiącach br. sektor przedsiębiorstw miał o 3 proc. więcej pracowników niż rok wcześniej, a tylko w sierpniu br. pracodawcy zgłosili ponad 138 tys. ofert zatrudnienia, o 16 proc. więcej niż rok wcześniej.

Przejawem rosnących trudności z pozyskaniem pracowników jest coraz większa liczba wolnych miejsc pracy w firmach. Na koniec II kwartału br. było ich ponad 94,3 tys., czyli o 26 proc. więcej niż rok wcześniej

– Ta sytuacja narastała latami, nasilona dodatkowo przez emigrację. W rezultacie w dużej części rynku pracy podaż nie nadąża dziś za popytem – twierdzi Wielgomas.

Bariera w rozwoju

Diagnozę szefa Bigramu potwierdza Monika Smulewicz, dyrektor zarządzająca w firmie Grant Thornton, przypominając, że polskie firmy wytwarzają dzisiaj o jedną piątą towarów i usług więcej niż na początku 2009 r. W niedawnym badaniu Grant Thornton 40 proc. pracodawców przyznało, że ma duże lub bardzo duże problemy z pozyskaniem wykwalifikowanych pracowników, co zaczyna już być barierą w rozwoju firmy.

– Wydaje się, że doszliśmy na rynku pracy do ściany i – o ile gospodarka nie wpadnie w jakiś potężny kryzys – problem braku wykwalifikowanych kadr prawdopodobnie stanie się stałą, niedającą o sobie zapomnieć barierą– ocenia Smulewicz.

O tej barierze mówi też Krzysztof Inglot, pełnomocnik zarządu agencji zatrudnienia Work Service. Potwierdza, że popyt na pracowników jest ogromny i często trudny do zaspokojenia. Firmy ratują się pracownikami z Ukrainy i podwyżkami, na które są teraz znacznie bardziej otwarte niż przed rokiem. – O ile do niedawna godzinowa stawka rosła o kilka procent raz na rok albo na dwa lata, o tyle teraz jest podwyższana dwukrotnie w ciągu roku. W efekcie w niektórych firmach mamy 15–16-proc. wzrost płac – dodaje Inglot.

Widać to w badaniu Bigramu, gdzie najczęściej wskazywaną metodą przyciągania pracowników jest zwiększanie budżetów na wynagrodzenia. Ten trend pokazują też dane GUS, według których przeciętne miesięczne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw, po dziewięciu miesiącach br. było o 4,1 proc. wyższe niż rok wcześniej.

Dogonimy Czechy

Zdaniem ekspertów pracodawcy muszą przygotować się na kolejne większe inwestycje w pozyskanie i utrzymanie pracowników. Tym bardziej że w niedawnym badaniu agencji zatrudnienia Randstad wyjątkowo duży jak na III kwartał odsetek pracowników (26 proc.) deklaruje chęć zmiany pracy– najczęściej dla poprawy warunków zatrudnienia, w tym płac. – Można wręcz mówić o wojnie konkurencyjnej o pracowników – podkreśla Grzegorz Baczewski, ekspert Konfederacji Lewiatan.

Krzysztof Inglot przypomina zaś, że w Polsce duża podaż pracowników i wysokie bezrobocie długo zaniżało poziom wynagrodzeń szeregowych pracowników, a presja na wzrost płac była znacznie niższa niż w Czechach czy na Węgrzech. Tam na prostych stanowiskach produkcyjnych zarobki netto sięgają 500–700 euro miesięcznie, niemal dwukrotnie więcej niż w Polsce (300–400 euro).Na razie, bo jak przewiduje pełnomocnik zarządu Work Service, w ciągu dwóch–trzech lat dojdziemy do węgierskiego i czeskiego poziomu płac, czyli równowartości ok. 550 euro netto (ok. 2,4 tys. zł).

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA