fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rosja

Rosja chciała sprzedać Finom Karelię. Za 15 miliardów dolarów

Shutterstock
W chwili rozpadu Związku Sowieckiego w 1991 roku Moskwa chciała sprzedać Helsinkom fińskie terytoria, które anektowała po wojnie zimowej w 1940 roku. Ale Finowie nie chcieli kupić.

Takie sensacyjne informacje przekazał fińskiemu dziennikowi „Helsingin Sanomat" były wiceminister spraw zagranicznych Rosji Andriej Fiodorow. Dyplomata pracował w ministerstwie jeszcze przed rozpadem ZSRR, gdy „rosyjski" resort podległy prezydentowi Borysowi Jelcynowi działał równolegle z radzieckim ministerstwem uznającym zwierzchnictwo Michaiła Gorbaczowa.

„Byłem w Finlandii jesienią 1991 roku i wtedy na pewno omawialiśmy tę sprawę. Ale polityczni przywódcy Rosji omawiali ją za zamkniętymi drzwiami" – powiedział gazecie Fiodorow.

Według dyplomaty za 15 mld dolarów (obecnie byłaby to równowartość 22,5 mld euro) Moskwa gotowa była zwrócić co najmniej Karelię i rejon Petsamo (za kręgiem polarnym – wraz z jego zwrotem Rosja straciłaby lądową granicę z Norwegią należącą do NATO). Nie wiadomo, czy propozycja dotyczyła też zwrotu terenów w środkowym biegu granicy obu państw – również anektowanych przez Rosję po wojnie zimowej.

Propozycję „handlu" miał powtórzyć w Helsinkach już w styczniu 1992 roku – po rozpadzie ZSRR i przejęciu władzy na Kremlu przez Jelcyna – Giennadij Burbulis, prawa ręka ówczesnego prezydenta Rosji. Stojąca na krawędzi bankructwa Rosja potrzebowała pilnie pieniędzy. – Moskwa ma pewne idee związane z Karelią – miał w Helsinkach mówić wtedy Burbulis.

Fiodorow twierdzi, że rozmowy o sprzedaży Karelii „były częścią większego procesu przeglądu problemów granicznych". Z innych źródeł wiadomo, że jeszcze w lipcu 1991 roku rosyjskie władze stworzyły listę regionów kraju i terenów przygranicznych „zagrożonych ruchami nacjonalistycznymi lub pretensjami ze strony sąsiadów". Bez wątpienia znalazły się tam zarówno Wyspy Kurylskie (tereny sporne z Japonią), jak i rejon peczorski (do którego pretensje w owym czasie rościła Estonia). Nic jednak nie wiadomo, by Moskwa zwracała się wtedy (na przełomie 1991 i 1992 roku) do tych państw z propozycjami podobnego targu.

Za to Finlandia oficjalnie nie zgłaszała żadnych roszczeń wobec Karelii, a na tym terenie Finowie i Karelowie stanowili i stanowią jedynie około 1/10 mieszkańców, nie tworząc tam żadnego „ruchu nacjonalistycznego". Około pół miliona osób uciekło stamtąd w 1944 roku, w chwili ostatecznego przejmowania terenów przez ZSRR.

W 2007 roku w Finlandii ujawniono jednak, że po otrzymaniu w 1991 roku jakichś zachęt z Rosji ówczesny prezydent Mauno Koivisto powołał tajną, dziesięcioosobową grupę ekspertów, których umieszczono w bazie wojskowej na wyspie Santahamina (w Helsinkach, znajduje się tam też akademia wojskowa). Oceniali oni „polityczne i gospodarcze skutki porozumienia", czyli ewentualnego kupna Karelii.

Eksperci doszli do wniosku, że Helsinki stać na wydanie 15 mld dolarów za tereny uważane za kolebkę Finów. Ale nie stać na kolejne 70 mld dolarów potrzebne na odbudowę i naprawę tamtejszej infrastruktury. Fińscy politycy nie podjęli więc rozmów z Rosjanami o zwrocie swego terytorium.

– Twierdzenia, że kazałem utworzyć jakąś grupę ekspertów, nie mają żadnych podstaw – oświadczył jednak jeszcze w 2007 roku były prezydent Koivisto. Zaprzeczał też ówczesny premier Finlandii oraz jej minister spraw zagranicznych.

Obecnie, po wystąpieniu Andrieja Fiodorowa, gwałtownie protestował Giennadij Burbulis, w 1991 i 1992 roku szara eminencja Kremla. – Nic takiego nigdy nie mogło być – stwierdził. Jeszcze ostrzej określił to pierwszy minister spraw zagranicznych Rosji Andriej Kozyriew (którego nacjonalistyczna nagonka w kraju zmusiła do przeniesienia się do USA): – Brednie.

– Taki temat mógł być omawiany w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, ale tylko jako nieformalna propozycja. Oczywiście, realnie nikt nie rozmawiał o żadnej sprzedaży – bagatelizował obecnie sprawę ekspert Andriej Kortunow z Rosyjskiej Rady ds. Międzynarodowych. Ale przyznał, że pod koniec lat 90. prezydent Borys Jelcyn sam wspomniał o możliwości przekazania Wysp Kurylskich Japonii.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA