W poniedziałek Murachowski miał jednak się odnaleźć - z lasu wydostał się w rejonie jednej z wiosek.
Lekarz miał być "w normalnym stanie" - jak podaje agencja RIA. Mimo to trafił do szpitala, gdzie ma przejść badania.
Murachowski był dyrektorem szpitala w Omsku, który leczył Nawalnego po tym, jak ten miał paść ofiarą ataku z użyciem chemicznego środka bojowego.
Lekarze z Omska nie wykryli w organizmie Nawalnego śladów trucizny i tłumaczyli, że nagłe pogorszenie się stanu zdrowia Nawalnego miało być efektem spadku poziomu cukru w jego krwi.
Kiedy Nawalny trafił na leczenie do Niemiec, w trzech laboratoriach na zachodzie wykryto w organizmie Nawalnego ślady chemicznego środka bojowego z grupy nowiczoków.
Nawalny twierdzi, że polecenie otrucia go musiało wyjść ze strony prezydenta kraju, Władimira Putina.
Rosja zaprzecza oskarżeniom o próbę otrucia opozycjonisty.
Obecnie Nawalny odsiaduje w Rosji wyrok dwóch i pół roku pozbawienia wolności odwieszony mu za złamanie zasad warunkowego zawieszenia kary. W 2014 roku Nawalny usłyszał karę w zawieszeniu za defraudację środków finansowych.