fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rosja

Rosyjski toksykolog: Nawalny? Tam nie było Nowiczoka

AFP
W szpitalu w Omsku u opozycjonisty Aleksieja Nawalnego początkowo podejrzewano otrucie, jednak po sześciu godzinach, po otrzymaniu wyników badań z laboratorium, lekarze zmienili zdanie - powiedział agencji Reutera członek zespołu medycznego, który zajmował się Nawalnym.

20 sierpnia Aleksiej Nawalny stracił przytomność na pokładzie samolotu, podczas lotu z Tomska do Moskwy. Po awaryjnym lądowaniu trafił do szpitala w Omsku, gdzie lekarze początkowo nieoficjalnie potwierdzili, że w jego organizmie znaleziono substancję groźną dla otoczenia, a potem temu zaprzeczyli.

Zgodnie z wolą rodziny i współpracowników polityka, po dwóch dniach karetka pogotowia lotniczego, przysłana przez berlińska klinikę Charite, przetransportowała Nawalnego do Niemiec.

Dowiedz się więcej:
Niemieckie laboratorium: Nawalny otruty Nowiczokiem

Na początku września niemiecki rząd poinformował, że laboratorium Bundeswehry przeprowadziło badanie toksykologiczne próbek pobranych od Nawalnego. Jak podano, uzyskano jednoznaczne dowody na to, że wobec opozycjonisty użyto środka trującego z grupy Nowiczoków.

Moskwa odrzuciła oskarżenia, jakoby to rosyjskie władze były odpowiedzialne za otrucie opozycjonisty. Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow stwierdził, że nie ma żadnych podstaw do nakładania na Rosję sankcji w związku ze sprawą Nawalnego.

Aleksander Sabajew, główny toksykolog syberyjskiego szpitala, do którego trafił Nawalny powiedział, że początkowo podejrzewał otrucie oraz że on i jego współpracownicy stosownie do tego przekonania leczyli pacjenta.

Aleksiej Nawalny został wprowadzony w stan śpiączki i podłączony do respiratora, podano mu atropinę - przekazał Sabajew. Powołując się na źródło medyczne agencja Reutera podała, że to standardowa procedura w przypadku osób, wobec których użyto Nowiczoka, bojowego środka trującego o działaniu paralityczno-drgawkowym.

Według Sabajewa, wyniki trzech badań przeprowadzonych w rosyjskim laboratorium jednoznacznie wskazywały, że Nawalny nie został otruty. Toksykolog jest zdania, że opozycjonista cierpi z powodu poważnych zaburzeń metabolicznych.

- Jako toksykolog jestem pewien - tam nie było Nowiczoka - powiedział Sabajew. Dodał, że laboratorium w Omsku wyposażone jest w sprzęt umożliwiający wykrycia środków z grupy Nowiczoków.

Informatorzy agencji Reutera z kręgów medycznych twierdzą, że decyzja pilota o awaryjnym lądowaniu w Omsku uratowała życie opozycjonisty, ponieważ dzięki niej Nawalny szybciej trafił pod opiekę lekarzy. - Gdyby maszyna nie lądowała, Nawalny by nie przeżył - powiedział rozmówca agencji.

Źródło: rp.pl / Reuters
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA