fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rodzina

Komornik sądowy o egzekucji alimentów

Fotolia
Rozmowa | Robert Damski, Komornik sądowy przy Sądzie Rejonowym w Lipnie

Rz: Łatwo jest egzekwować alimenty od niepłacących?

Robert Damski: Teraz łatwiej niż przed lipcową nowelizacją art. 209 kodeksu karnego. Wcześniej przepis był martwy i dłużnik nie musiał się bać egzekucji. Usunięto zapis, że unikanie płacenia ma być „uporczywe". Teraz wystarczy trzy razy nie zapłacić należnych sum i prokuratura – na wniosek komornika – wszczyna śledztwo z urzędu.

Jak unikano uznania za „uporczywe"?

Wystarczyło raz na jakiś czas wpłacić choćby 10 zł i już dłużnik udowadniał, że płaci. Dobrze też, że usunięto przesłankę pozostawania dziecka „w niedostatku", żeby należały mu się alimenty. Przecież rodzic, który opiekował się tym dzieckiem – w 95 proc. to kobiety – stawał na głowie, żeby go nie zaznało. Teraz przepis jest lepszy. I nareszcie prokurator wszczyna postępowanie, a nie mówi o niskiej szkodliwości społecznej. Już to ma wielką wartość.

Co się zmieniło w pańskiej praktyce po tej nowelizacji?

Mam w egzekucji ok. 800 alimenciarzy. Po nowelizacji wysłałem im pismo z informacją, co się zmieni. Teraz w tygodniu ślę prokuraturom 20 zawiadomień.

I jaka była reakcja alimenciarzy?

Kilkanaście procent dopytywało się, co mają zrobić. Czasem sprawą zainteresowały się ich aktualne partnerki, rodzice. Kilka osób przysłało większe wpłaty.

A może oni naprawdę nie mają z czego płacić?

Jako komornik nie wierzę, że dłużnik potrafi żyć z niczego. Większość, pewnie ok. 80 proc., pracuje na czarno. Dozór elektroniczny mógłby to ukrócić, bo bransoletka na kostce utrudnia pracę na czarno. Spada też przyzwolenie przedsiębiorców na płacenie „pod stołem". I dłużnik, i zatrudniający go przedsiębiorca musieliby kalkulować: bardziej opłaci mi się zapłacić alimenty czy przyznać się, gdzie regularnie chodzę pracować na czarno.

A rejestry prowadzone przez prywatne firmy są pomocne?

Takie rejestry przynoszą efekt odstraszający, bo nikt nie chce figurować w bazie niesolidnych dłużników. Także sądy coraz częściej korzystają z możliwości podania wyroku do publicznej wiadomości. To także działa.

Komornicy napotykają po stronie państwa jakieś przeszkody w ściąganiu należności na dzieci?

Ciągle nie ma automatyzacji na linii ZUS – komornicy, gdy dłużnik podjął pracę. Komornik szukający dłużnika pyta w ZUS, czy są odprowadzane składki za daną osobę, czy ona gdzieś pracuje. Odpowiedź jest przecząca. Ale kiedyś ta osoba podejmuje pracę. Upominaliśmy się, aby wówczas komornik automatycznie otrzymywał sygnał z ZUS, że można ściągnąć należności. Niestety, w tej sprawie nadal nic się nie dzieje.

Co może pomóc w ustalaniu wysokości alimentów?

Z mojego doświadczenia wynika, że przydałby się tu jakiś taryfikator, podobnie jak w mandatach za wykroczenia drogowe. Zwykle wysokością alimentów „grają" rodzice dziecka, jeśli jest między nimi konflikt. Na przykład dziecko zostaje przy matce, a ona chce wystąpić o alimenty. Dajmy na to, że myśli o 500 zł, ale koleżanki mówią: jak chcesz 500, żądaj tysiąca! I ona tak robi, a potem sąd bada sytuację majątkową rodziców i wychodzi mu 500 zł.

Taryfikator by pomógł?

Przynajmniej wszyscy by wiedzieli, na czym stoją. Dziś powód nie ma pojęcia, z czym wyjdzie z sądu.

Co jeśli dłużnik wyjedzie za granicę?

Egzekucja jest wtedy trudniejsza. Jawny rejestr mógłby tu pomóc. Najczęściej jest tak, że najpierw to kobieta musi odnaleźć dłużnika gdzieś za granicą. Wtedy wdraża się międzynarodową procedurę egzekucyjną, coraz skuteczniejszą. Ale dopóki nie uda się znaleźć alimenciarza, dopóty niewiele się zmienia.

Są jakieś sposoby namówienia do płacenia?

Może przydałaby się jakaś abolicja? Wejście w spiralę zadłużenia jest bardzo niebezpieczne. „Alimentare" to znaczy karmić, żywić. Kto tego odmawia, odmawia czegoś najważniejszego. Na dodatek taka sytuacja pogłębia stygmatyzację dziecka, które i tak ma już trudno, jeśli jest wychowywane przez samotnego rodzica.

Jest jeszcze Fundusz Alimentacyjny.

Ale coraz trudniej z niego korzystać. Rząd podniósł płacę minimalną, a próg dostępu do FA pozostał bez zmian, na poziomie 700 zł. Szkoda.

—rozmawial Wojciech Tumidalski

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA