W programie komentowano gest posłanki PiS Joanny Lichockiej, który wykonała podczas debaty o projekcie ustawy dotyczącej rekordowej dotacji dla mediów publicznych.

Sejm zdecydował o dofinansowaniu ich kwotą 1,95 mld zł, a posłanka Lichocka pokazała posłom opozycji środkowy palec.

Tłumaczyła potem, że jedynie przesuwała palcem pod okiem. Energicznie - bo była zdenerwowana.

Adrian Zandberg ocenił, że był to w wykonaniu posłanki gest triumfu.

- Nie da się ukryć, macie państwo większość w parlamencie, korzystacie z tej większości w sposób czasem niespecjalnie przyzwoity - stwierdził Zandberg.

Lider Razem tłumaczył, dlaczego po tym incydencie podszedł do prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. Mówił, że nie ma żadnego problemu z wdawaniem się w parlamencie w burzliwe dyskusje, ale "jest jasna granica pomiędzy zdecydowanym parlamentarnym sporem, a zwykłym chamstwem".

Ryszard Czarnecki z kolei uważa, że gest Lichockiej "stwarza okazję do różnych interpretacji", a takich sytuacji należy unikać. - Pani poseł Lichocka przeprosiła i dobrze. Przeprosiny są faktem - stwierdził europoseł PiS.