fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Radcowie

Do równowagi płci w korporacjach prawniczych jeszcze daleko

równowaga płci
Adobe Stock
W nowej Krajowej Radzie Radców Prawnych jest 35 proc. kobiet. W pozostałych korporacjach ten wskaźnik jest dużo niższy.

Nowa KRRP składa się z członków wybranych na sobotnim zjeździe radców, a także z wybranych wcześniej tzw. członków stałych. To w sumie 69 osób, wśród których 24 to kobiety. Żeński udział w KRRP utrzymał się więc na poziomie około 35 proc. Wśród 19 dziekanów okręgowych izb radcowskich jest sześć kobiet.

Czy we władzach radcowskich mogłoby być więcej pań? Według warszawskiej dziekan Moniki Całkiewicz w środowisku radców prawnych jest wiele kobiet, które znakomicie nadają się na stanowiska kierownicze, ale nie decydują się kandydować.

Czytaj też:

– Przez wiele lat w różnych gremiach obowiązywał konserwatywny model, w którym do mężczyzn należało zarządzanie. To się stopniowo zmienia i mam nadzieję, że także w samorządzie w tej kadencji wiele kobiet obejmie odpowiedzialne stanowiska, nie tylko w KRRP – przewiduje Monika Całkiewicz.

Nowo wybrana członkini Rady Ewa Gryc-Zerych z Wrocławia też uważa, że kobiety mogłyby mieć większy udział w organach samorządu. – Sukces nie zna podziału na płeć, dlatego kobiety nie powinny rezygnować z ambicji zawodowych, nawet jeżeli jest to czasem trudne do pogodzenia z zachowaniem właściwych proporcji w życiu rodzinnym – uważa. Jej zdaniem kobiety mają dużo empatii i potrafią patrzeć na sprawy wielowątkowo, a to ważne uzupełnienie męskiego punktu widzenia i sposobu zarządzania.

W palestrze słabiej

Ten 35-proc. udział pań we władzach samorządu radcowskiego jest znacznie wyższy niż w kierownictwie palestry. W 48-osobowej Naczelnej Radzie Adwokackiej jest tylko sześć kobiet, co daje im 12,5 proc. udziału. A przecież gdy wziąć pod uwagę statystyki adwokatów i radców prawnych, to udział płci rozkłada się mniej więcej po połowie.

Także w zarządach największych polskich kancelarii prawniczych kobiety mają stosunkowo niewielki udział. Policzyliśmy to, biorąc pod uwagę pierwszą piętnastkę najnowszego rankingu kancelarii „Rzeczpospolitej" (ogłoszonego w lipcu). Wśród 292 partnerów (wspólników) w tych firmach jest 58 kobiet, co oznacza niecałe 20 proc. Tylko w jednej z nich kobieta jest partnerem zarządzającym. To radca prawny Agnieszka Janicka z Clifford Chance, zresztą jedyna kobieta wśród dziewięciu polskich wspólników tej międzynarodowej kancelarii. Równocześnie wiele kobiet z powodzeniem kieruje mniejszymi kancelariami.

Idzie nowe po wyroku

Zdaniem Katarzyny Gajowniczek-Pruszyńskiej, wicedziekan Okręgowej Rady Adwokackiej w Warszawie, reprezentacja kobiet w adwokaturze czy w zarządach dużych firm prawniczych jest wciąż zbyt słaba. Uważa ona jednak, że sporo mogą tu zmienić wydarzenia ostatnich tygodni, będące następstwem wyroku Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji.

– Masowe protesty sprawiły, że wiele kobiet, nie tylko zresztą prawniczek, poczuło siłę i własną wartość. Oby tym śmielej zgłaszały się do obejmowania stanowisk w gremiach kierowniczych – mówi adwokatka. I dodaje swoją propozycję: – W każdej okręgowej radzie adwokackiej po wyborach stanowisko wicedziekana powinno być obsadzone przez kobietę.

– Oczywiście o obsadzaniu takich stanowisk mają decydować kompetencje i doświadczenie, ale raczej nie ma kłopotu ze znalezieniem koleżanek, które bez trudu spełnią te kryteria. Chodzi raczej o przełamanie stereotypów o kobietach i nie najlepszych przyzwyczajeń – wyjaśnia Gajowniczek-Pruszyńska.

Kamila Kurkowska, prezeska fundacji Women in Law, promującej kobiety prawniczki

Na polskim rynku prawniczym jest wyraźna tendencja: im większa kancelaria, tym mniejsze prawdopodobieństwo, że kobieta będzie partnerką zarządzają lub po prostu partnerką. Z moich licznych rozmów z prawniczkami wynika, że wiele świetnych ekspertek w pewnym momencie swojej kariery dochodzi do wniosku, że nie będzie „kopać się z koniem", zakłada własną kancelarię i pracuje na swoich zasadach. Stąd tak liczne średnie i małe kancelarie, których założycielkami i zarządzającymi są kobiety. Czy w kancelariach jest szklany sufit? Powiedziałabym raczej, że jest to lepka podłoga: „Jesteś świetną prawniczką, to nią pozostań, bo ktoś musi zrobić robotę" – taki stereotyp wciąż pokutuje. W kancelariach kobiety zarabiają średnio o 20 proc. mniej niż mężczyźni. Znam przypadek kancelarii, w której szefowa zespołu zarabiała 25 proc. mniej niż mężczyzna, jej podwładny.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA