fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Publicystyka

List Davida Harrisa, szefa American Jewish Committee, do Anny Cybulskiej, Sprawiedliwej wśród Narodów Świata

AdobeStock
Szanowna Pani, właśnie przeczytałem o wręczeniu Pani odznaczenia Sprawiedliwej wśród Narodów Świata przyznawanego przez Yad Vashem – muzeum oraz centrum badań nad Holokaustem, które ma swoją siedzibę w Jerozolimie.

Serdecznie Pani gratuluję z okazji tak nadzwyczajnego wyróżnienia!

Zostało ono przyznane, ponieważ – wraz ze zmarłym mężem Kazimierzem, który również został odznaczony – uratowała Pani życie polskiej Żydówki, Soni Berkowicz, w trakcie najczarniejszego okresu ludzkiej historii – Holokaustu. Sonia była córką Waszych przyjaciół.

Nigdy nie miałem zaszczytu Pani poznać, ale przeczytałem artykuł na Pani temat w izraelskiej gazecie „Haaretz" i wpatrywałem się w zdjęcie, wykonane w Pani w domu w Gdyni, gdy w przededniu 100. urodzin odbierała Pani certyfikat z rąk izraelskiego dyplomaty.

Patrząc na Panią, starałem się zrozumieć, co sprawiło, że podjęła się Pani ratowania czyjegoś życia, jednocześnie ryzykując własne.

Jestem pełen szczerego podziwu. Niemiecka okupacja Polski była brutalna i bezlitosna. Trzecia Rzesza chciała sprowadzić wszystkich Polaków do roli niewolników i poddanych. Mimo tego, że Pani sama i Pani rodzina byliście w niebezpieczeństwie, zdecydowaliście się narazić jeszcze bardziej, udzielając schronienia małemu żydowskiemu dziecku.

Ten czyn, gdyby został ujawniony, skutkowałby natychmiastowym uwięzieniem w niemieckim obozie koncentracyjnym, jeśli nie rozstrzelaniem na miejscu. Oczywiste jest też, jaki byłby los Soni.

Rodzice i rodzeństwo Soni zostali zabici przez Niemców, ale ona została uratowana dzięki Waszej odwadze – bo widzieliście w niej kogoś, kto zasługiwał na to, żeby żyć, ponieważ rozumieliście, że człowieczeństwa nie można poświęcić, niezależnie od tego, co działo się wokół Was.

Niektórzy mówią, że zbyt wiele uwagi poświęca się tym, którzy ratowali Żydów, bo zniekształca to historię tego okresu. Ostatecznie, te prawe jednostki były nieliczne, po co więc tworzyć pozorne wrażenie tego, jak dużą rolę odgrywały? Sądzę, że jest zupełnie odwrotnie. Właśnie tej uwagi potrzeba jeszcze więcej.

Według artykułu prasowego w „Haaretz" Yad Vashem uhonorowało łącznie 26 513 osób za ich odwagę w pomaganiu Żydom. Jedna czwarta z nich to Polacy.

W Polsce, jak wiemy, w przededniu wojny żyła największa społeczność żydowska w Europie. Dziesięć procent polskiego społeczeństwa stanowili Żydzi, a w Warszawie około jedna trzecia mieszkańców była pochodzenia żydowskiego.

To prawda, w porównaniu z całą europejską populacją liczba tych, którzy pomagali, była mikroskopijna, nawet jeśli założymy, że byli tacy, na których nie zwrócono uwagi, i nawet jeśli dodamy osoby z takich krajów jak Albania, Bułgaria, Dania czy Finlandia, których działania stanowiły część szerszych wysiłków poszczególnych państw w celu ratowania Żydów.

To właśnie dlatego, że bohaterów było tak niewielu – a byli to prawdziwi bohaterowie, nawet jeśli to słowo jest tak haniebnie nadużywane i deprecjonowane – musimy zrozumieć, co popchnęło ich do tych konkretnych czynów i czego możemy się nauczyć z ich postępowania.

Bądźmy szczerzy, w podobnych okolicznościach ilu z nas zachowałoby się tak jak pani Cybulska i jej mąż, wiedząc, że konsekwencją może być nasza śmierć oraz śmierć naszych dzieci? Miejmy nadzieję, że nigdy nie będziemy musieli poznać odpowiedzi na to pytanie.

A jednak Wasze dziedzictwo powinno żyć nie tylko dzięki Soni i jej rodzinie, którą cudem udało się jej stworzyć po wojnie, czy poprzez godne pochwały dodanie Państwa nazwiska do listy Yad Vashem. Państwa przykład powinien być dla nas wszystkich co najmniej inspiracją do tego, by sięgać wyżej i okazywać więcej szczerej troski o tych najsłabszych spośród nas.

Słowa znaczą zbyt mało, by wyrazić podziw i wdzięczność dla Pani i Pani męża za afirmację życia w czasach śmierci i zniszczenia. Uczmy się z Waszej wielkiej historii – i miejmy nadzieję, że jesteśmy warci tego daru człowieczeństwa, który został nam dany w naszej jedynej okazji na przeżycie życia tak, jak powinniśmy.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA