To przełomowy moment w kampanii – Andrzej Duda po raz pierwszy uwierzył, że może przegrać. Pociąga to za sobą błędy, zmusza do gry w obronie, a przecież pięć lat temu odniósł sukces, bo był w ataku, gdzie czuje się lepiej. Walczy o reelekcję, więc jest to do pewnego stopnia naturalne. Ale bronić można pewnie lub panicznie. A na połowie boiska, na której kończy pierwszą kadencję, zapanował chaos. Za to jest coś atrakcyjnego w pewności, z którą wchodzi na nią Rafał Trzaskowski. Choć Bronisław Komorowski też miał wygrać, a wcale nie musiał rozjeżdżać na pasach ciężarnej zakonnicy, by stało się inaczej. Z tym że o tej lekcji, dziś muszą pamiętać w obu sztabach. Sobotni wpis Beaty Mazurek z PiS na Twitterze – „Załatwimy to w pierwszej turze” – jest więc conajmniej brawurowy.