fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Publicystyka

Richard Pipes - amerykańska kariera i polska wrażliwość

Fotorzepa/ Mateusz Dąbrowski
Dla Aleksandra Sołżenicyna był rusofobem, a dla wielu Polaków – „naszym człowiekiem w Białym Domu". O tym, kim naprawdę był zmarły przed kilkoma dniami historyk, pisze ekspert z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych.

Amerykańscy historycy i znawcy Rosji napisali bardzo ważny rozdział w historii humanistyki za oceanem. Jesteśmy często my, Polacy, więźniami generalizacji, w myśl której Amerykanie znają się na Rosji słabo, a na jej historii (zwłaszcza tej, która rozegrała się w naszym regionie) w szczególności.

Tymczasem rzeczywistość jest dużo bardziej skomplikowana. Doświadczenie środkowo- i wschodnioeuropejskie, nasz punkt widzenia pojawiały się na kartach prac najwybitniejszych amerykańskich znawców tematu. Choćby w dorobku zmarłego kilka dni temu Richarda Pipesa.

Ucieczka z Europy

Richard, wtedy właściwie jeszcze Ryszard, Pipes urodził się 11 lipca 1923 roku w Cieszynie. Większość swojego dzieciństwa spędził jednak w Warszawie, w nieistniejącej już kamienicy, na której miejscu stoi obecnie Pałac Kultury i Nauki. Jego ojciec Marek był galicyjskim Żydem, który podczas I wojny światowej służył Legionach.

Jak w przypadku wielu innych żydowskich rodzin z Galicji i Śląska Cieszyńskiego, w domu Pipesów mówiło się dwoma językami, po polsku i niemiecku. Nie ulega jednak najmniejszej wątpliwości, że tożsamość późniejszego profesora Harvardu związana była z Polską Piłsudskiego. Co więcej, Marek Pipes zaliczał się do społecznej elity tego kraju – choćby jako biznesmen i twórca zakładów cukierniczych w Cieszynie, czyli późniejszej Olzy. Warto w tym miejscu zdementować pewien mit. Nie ma dowodów na to, że najsłynniejszy polski wafelek, czyli Prince Polo, zawdzięczamy rodzinie Pipesów, gdyż wprowadzono go do produkcji dopiero w epoce rządów Bolesława Bieruta. Sam Richard Pipes podobno tej historii, a właściwie plotki, wyjątkowo nie znosił.

Po agresji Niemiec na Polskę Pipesowie mieli wystarczająco dużo szczęścia i możliwości, by opuścić okupowaną Warszawę i przez Włochy oraz Lizbonę dostać się do Ameryki. Życie młodego Pipesa ułożyło się później podobnie jak jego znacznie bardziej znanego rówieśnika – Henry'ego Kissingera.

Naturalizowany w roku 1943 rozpoczął studia na Uniwersytecie Cornella. Podobnie jak Henry służył w wojsku, a po wojnie zaczął robić karierę naukową – najpierw na Cornellu, a potem Harvardzie, z którym to ośrodkiem związał się na całe życie – dzielone między profesorski dom w Cambridge, w stanie Massachusetts, i dom letni w stanie New Hampshire, co jest zresztą częstym zwyczajem wśród harvardzkich profesorów. Żona Pipesa Irene była warszawianką, której podobnie jak rodzinie historyka udało się ocaleć z wojennej pożogi.

Temat, w którym czuł się najlepiej

Naukowe badanie Rosji i jej przeszłości nie było w Stanach Zjednoczonych przed wybuchem rewolucji bolszewickiej dziedziną nadzwyczaj rozwiniętą. Za ojca amerykańskich Russian Studies uważany jest Michael Karpovich, naukowy mentor Pipesa.

Szczytowy okres jego działalności naukowej przypada na trzy postrewolucyjne dekady. Karpovich był żywym przykładem tego, że aby zajmować się Rosją, trzeba być jakoś z tym krajem związanym. Wśród ówczesnego pokolenia badaczy historii naszego wschodniego sąsiada wielu było Rosjan, Polaków i wywodzących się z Europy Środkowej i Wschodniej Żydów. Ludzie ci albo Rosję znali, albo znać jej nie chcieli, bo ich rodzice czy nawet oni sami byli zmuszeni z niej wyjechać.

Pipes za swoje związki z Polską oraz krytycyzm wobec Rosji zapłacił wysoką cenę. Został oskarżony o rusofobię, i to przez samego Aleksandra Sołżenicyna. Wpływ polskiej szkoły myślenia o Rosji na Pipesa pozostaje zresztą sprawą mocno dyskusyjną. Już w pierwszej książce historyka „The Formation of the Soviet Union: Communism and Nationalism, 1917–1923" („Powstawanie Związku Sowieckiego, komunizm i nacjonalizm w latach 1917–1923") można dostrzec kształtowanie się sposobu myślenia, który w przyszłości miał zaowocować słynnymi syntezami historii Rosji, jak np. „Rewolucja rosyjska" czy „Rosja bolszewików".

W latach 60. i 70. powstaje też dwuczęściowa biografia Piotra Struwego, rosyjskiego polityka, jednego z liderów Partii Konstytucyjno-Demokratycznej (tzw. Kadetów), który po wybuchu rewolucji październikowej przystał do stronnictwa „białych", przeciwstawiającego się rządom bolszewików. To właśnie Rosja okresu przejściowego – przechodząca w wyniku krwawych wojen i rewolucji ze stadium imperium carów do imperium komunistycznego – była tematem, w którym Pipes czuł się najlepiej.

Doradca Reagana

Odrębnym rozdziałem jest działalność ekspercka i polityczna historyka. Rozpoczęła się ona podczas krótkiej kadencji republikańskiego prezydenta Geralda Forda, a dokładnie pod jej koniec, w roku 1976 – gdy profesora Harvardu zaproszono do udziału w zespole zajmującym się analizą sowieckiej polityki. Był to jeden z niezbyt częstych przypadków, gdy politycy zawiedzeni działalnością analityków profesjonalnie zajmujących się swoją pracą w służbach sięgnęli po outsiderów. Kolejny etap tej kariery Pipesa – doradzanie prezydentowi Reaganowi na początku lat 80. – obrósł wieloma legendami, zwłaszcza w Polsce.

Rola Pipesa była znacząca, ale stanowczo nie tak duża jak wcześniej innego Polaka w amerykańskiej administracji przed nim – Zbigniewa Brzezińskiego. Wielu Polaków marzyło jednak o kolejnym „naszym człowieku w Białym Domu". Rolę ostrego i profesjonalnego krytyka ZSRR, jakże potrzebną w czasie stanu wojennego, Pipes zresztą odegrał. Co zaskakujące, jego wypowiedzi po kilkunastu latach – gdy toczyła się debata na temat rozszerzenia NATO, między innymi o Polskę – były bardzo zdystansowane. W tak mocnym powiększeniu paktu badacz dostrzegał bowiem spore ryzyko.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA