Reklama

Bogusław Chrabota: Węgrzy są bardziej proeuropejscy, niż sądzimy

Zaufanie do Unii Europejskiej i wolę pozostania we wspólnocie przejawia ponad 75 proc. Węgrów. Dwie trzecie są za wprowadzeniem nad Dunajem euro. I niemal tyle samo za wspólną polityką klimatyczną. Ich droga do Europy jest wiec łatwiejsza, niż się wydaje.
Urzędnik przewiązuje urnę wyborczą wstążką w narodowych barwach przed rozpoczęciem wyborów w Dunakes

Urzędnik przewiązuje urnę wyborczą wstążką w narodowych barwach przed rozpoczęciem wyborów w Dunakeszi na Węgrzech.

Foto: EPA/ZOLTAN KOCSIS

Reklama

Mimo wciąż nierozwiązanego kryzysu na Bliskim Wschodzie cała Europa, a w szczególny sposób Polska patrzy dziś na Węgry. Nasza perspektywa jest wyjątkowa, bo – choć lider Tiszy Peter Magyar nigdy go nie wypowiedział wprost – hasło o „powtórzeniu Warszawy w Budapeszcie” ma swoje miejsce w języku polityki zarówno nad Wisłą, jak i nad Dunajem.

Na dzisiejszą konfrontację wyborczą na Węgrzech można popatrzeć z bardzo wielu perspektyw. To kluczowy wybór zapewne na dekady dla Węgrów, test nastrojów dla krajów Europy środkowej z Polską na czele, miara skuteczności polityki – z jednej strony Trumpa, z drugiej Putina. Ale szczególnie ważny wydaje się europejski wymiar tych wyborów. Nie dlatego, że Węgry są jakimś szczególnie ważnym państwem członkowskim Unii. Ani to potęga gospodarcza, ani polityczna; kraj na dodatek izolowany ze względu na ewidentnie antyunijny, rozłamowy kurs administracji Wiktora Orbána. A jednak to Węgry stają się testem witalności idei europejskiej i testem samej demokracji oraz jej mocy sprawczej.

Pozostało jeszcze 80% artykułu

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama