Mimo wciąż nierozwiązanego kryzysu na Bliskim Wschodzie cała Europa, a w szczególny sposób Polska patrzy dziś na Węgry. Nasza perspektywa jest wyjątkowa, bo – choć lider Tiszy Peter Magyar nigdy go nie wypowiedział wprost – hasło o „powtórzeniu Warszawy w Budapeszcie” ma swoje miejsce w języku polityki zarówno nad Wisłą, jak i nad Dunajem.
Na dzisiejszą konfrontację wyborczą na Węgrzech można popatrzeć z bardzo wielu perspektyw. To kluczowy wybór zapewne na dekady dla Węgrów, test nastrojów dla krajów Europy środkowej z Polską na czele, miara skuteczności polityki – z jednej strony Trumpa, z drugiej Putina. Ale szczególnie ważny wydaje się europejski wymiar tych wyborów. Nie dlatego, że Węgry są jakimś szczególnie ważnym państwem członkowskim Unii. Ani to potęga gospodarcza, ani polityczna; kraj na dodatek izolowany ze względu na ewidentnie antyunijny, rozłamowy kurs administracji Wiktora Orbána. A jednak to Węgry stają się testem witalności idei europejskiej i testem samej demokracji oraz jej mocy sprawczej.
Jeśli kraj zdoła obronić pryncypia wolnościowe i demokratyczne, będzie to dobry znak dla przyszłości Unii. Jeśli Węgrzy zagłosują za utrzymaniem status quo, ich kraj będzie się powoli usuwał na polityczny i gospodarczy margines wspólnoty. Aż do momentu pełnej izolacji, a może nawet usunięcia (samo-usunięcia?) ze struktur unijnych. Czego zresztą wielu przeciwników Orbána Węgrom szczerze życzy.
Czytaj więcej
W niedzielnych wyborach parlamentarnych na Węgrzech nie chodzi tylko o sytuację wewnętrzną Madziarów, ale również o bezpieczeństwo Polski i naszego...
Węgry są krajem prounijnym
Byłaby to jednak niesprawiedliwość, bo Węgry nie są tak jednoznacznie antyeuropejskie i antyunijne, jak się powszechnie uważa. Przeprowadzone na niecałe dwa tygodnie przez wyborami, pod auspicjami Europejskiej Rady Spraw Zagranicznych (ECFR) badania dowodzą, że mimo sporej polaryzacji Węgrzy są narodem bardzo proeuropejskim. Unia Europejska budzi zaufanie trzech czwartych Węgrów. Tylko 15 proc. naszych bratanków znad Dunaju takiego zaufania do Unii nie ma. W przypadku wyborców Tiszy wskaźnik zaufania sięga 95 proc.. W przypadku Fideszu ten wskaźnik też jest wysoki – 64 proc.. Pytani o kierunek w polityce zagranicznej następnego rządu (bez względu na to, kto wygra) Węgrzy w większości – 46 proc. wskazują, że trzeba zbliżyć się do Unii Europejskiej. 17 proc. wyraża konieczność balansowania między Zachodem, Rosją i Chinami. 10 proc. stawia na wzmocnienie relacji z Ameryką Donalda Trumpa, a tylko 6 proc. na wzmocnienie relacji z Chinami i Rosją. Oczywiście dane te zasadniczo różnią się w elektoracie Fideszu i Tiszy. Na Unię stawia 77 proc. wyborców Tiszy i 16 proc. wyborców Fideszu. Balansować chciałoby 11 proc. wyborców Tiszy i 25 proc. wyborców Fideszu. Podobnie w kwestii Chin i Rosji. Kurs na Pekin i Moskwę wybiera 14 proc. wyborców Fideszu i 4 proc. Tiszy.
Czytaj więcej
Ostatnie sondaże przed niedzielnymi wyborami parlamentarnymi dają demokratycznej opozycji większość konstytucyjną. Lojaliści reżimu zastanawiają si...
Stosunek Węgrów do Rosji i Ukrainy
Ciekawy jest stosunek Węgrów do Rosji. Jako państwo przyjazne lub koniecznego partnera traktuje Rosję 46 proc. Węgrów, W przypadku wyborców Fideszu to 70 proc., w przypadku Tiszy – 32 proc.. Dla 30 proc. ogółu badanych Rosja to rywal lub wróg. W przypadku Fideszu to 12 proc.. W przypadku Tiszy ponad 50 proc.. Tym, co nieco bardziej zbliża wyborców Tiszy i Fideszu, jest raczej negatywny stosunek do Ukrainy i potrzeby jej finansowego wspierania. Badania dowodzą, że silne poparcie dla Ukrainy deklaruje tylko 6 proc. Węgrów, a słabe 20 proc.. Wśród wyborców Fideszu 86 proc. jest przeciw, 6 proc. za. W przypadku Tiszy poparcie deklaruje 47 proc. przeciw jest 45 proc.. Trudno tu omówić szczegółowo całość badań, ale przy pełnej i niemal doskonałej polaryzacji na linii Fidesz – Tisza proeuropejskie postawy Węgrów potwierdza na przykład ich stosunek do polityki klimatycznej Unii (64 proc. za, tylko 16 proc. przeciw), który jest w większości pozytywny nawet wśród wyborców Fideszu (54 proc.), czy do kwestii przyjęcia wspólnej waluty (66 proc.).. W tej ostatniej kwestii za jest 43 proc. wyborców Fideszu.
Czytaj więcej
Péter Magyar przez lata funkcjonował w obrębie obozu władzy Viktora Orbána, ale w 2024 r. stał się jego najgłośniejszym przeciwnikiem. Dziś uchodzi...
Szukając pointy można zaryzykować twierdzenie, że mimo wciąż wysokiego wskaźnika zaufania do Wiktora Orbána (45 proc. mu ufa, 47 proc. nie ufa) o rezultacie wyborów może rozstrzygnąć zmęczenie tym politykiem i potrzeba nowego europejskiego otwarcia. W tym sensie badania potwierdzają tezę, że węgierskie wybory to test dla idei europejskiej. Jeśli nie dojdzie do brutalnych fałszerstw albo matactw, badania wskazują na większe szanse sukcesu opozycji. Peter Magyar, któremu ufa 57 proc. Węgrów (32 proc. mu nie ufa) ma większe szanse na utworzenie rządu, co może być dopiero początkiem powrotu Węgier do dobrych relacji z Brukselą. Powolnego powrotu, bo cudowna odmiana społeczeństwa wskutek jednego aktu wyborczego zdarza się w historii bardzo rzadko.