Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)
Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:
- codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
- pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Urzędnik przewiązuje urnę wyborczą wstążką w narodowych barwach przed rozpoczęciem wyborów w Dunakeszi na Węgrzech.
Mimo wciąż nierozwiązanego kryzysu na Bliskim Wschodzie cała Europa, a w szczególny sposób Polska patrzy dziś na Węgry. Nasza perspektywa jest wyjątkowa, bo – choć lider Tiszy Peter Magyar nigdy go nie wypowiedział wprost – hasło o „powtórzeniu Warszawy w Budapeszcie” ma swoje miejsce w języku polityki zarówno nad Wisłą, jak i nad Dunajem.
Na dzisiejszą konfrontację wyborczą na Węgrzech można popatrzeć z bardzo wielu perspektyw. To kluczowy wybór zapewne na dekady dla Węgrów, test nastrojów dla krajów Europy środkowej z Polską na czele, miara skuteczności polityki – z jednej strony Trumpa, z drugiej Putina. Ale szczególnie ważny wydaje się europejski wymiar tych wyborów. Nie dlatego, że Węgry są jakimś szczególnie ważnym państwem członkowskim Unii. Ani to potęga gospodarcza, ani polityczna; kraj na dodatek izolowany ze względu na ewidentnie antyunijny, rozłamowy kurs administracji Wiktora Orbána. A jednak to Węgry stają się testem witalności idei europejskiej i testem samej demokracji oraz jej mocy sprawczej.
Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)
Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji: