fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Publicystyka

Europa Franciszka

AFP
Pokolenie naszych rodziców całkiem świadomie odwróciło się od działań wojennych na rzecz jedności kontynentu. Tak żeby zamiast wygranych i przegranych byli tylko zwycięzcy – piszą przewodniczący Komisji Europejskiej i przewodniczący Parlamentu Europejskiego.

Decyzja o przyznaniu tegorocznej Międzynarodowej Nagrody Karola Wielkiego papieżowi Franciszkowi jest bardzo szczególna. Niektórzy mogą drwić, że Unia Europejska musi być w złym stanie, skoro potrzebuje papieskiej pomocy, inni będą zadawać sobie pytanie, dlaczego akurat papież z Argentyny otrzymuje nagrodę za pokojowe zjednoczenie Europy. Jesteśmy przekonani, że papież Franciszek zasłużył na to wyróżnienie za swoje przesłanie nadziei, jakie niesie Europie.

Wnioski z historii

Być może potrzeba oczu Argentyńczyka, który z zewnątrz spogląda na to, co nas, Europejczyków, w głębi duszy trzyma razem, abyśmy sobie przypomnieli o naszych mocnych stronach. Właśnie w czasach, kiedy zbyt często słowa „Europa" i „kryzys" wymienia się jednym tchem, łatwo zapominamy o tym, co Europa już osiągnęła i na co ją stać: na zgliszczach pozostałych po drugiej wojnie światowej nasze matki i nasi ojcowie zbudowali projekt oparty na pokoju i człowieczeństwie. Całkiem świadomie odwrócili się od działań wojennych, woli zniszczenia i okrucieństwa pierwszej połowy XX wieku. Zamiast tego zjednoczyli siły na rzecz Europy, w której w miejscu wygranych i przegranych mieli być tylko zwycięzcy. Czyniąc to, udowodnili, że wyciągnęli wnioski z historii: kiedy my, Europejczycy, byliśmy ze sobą skłóceni, wiodło się źle nam wszystkim, za to kiedy trzymaliśmy się razem, wszyscy przeżywaliśmy lepsze czasy.

Dusza Europy to jej wartości. Właśnie do tej myśli odsyła nas papież, kiedy przypomina nam, że Europa, która opiekuje się człowiekiem, broni go i chroni, jest cennym punktem odniesienia dla całej ludzkości. Jednak w pogoni między kolejnymi szczytami kryzysowymi, kiedy ludzie zadają sobie niekiedy pytanie, czy w ogóle wszyscy w Europie wyznają jeszcze te same wartości, tym ważniejsze jest, abyśmy zastanowili się nad naszymi wspólnymi mocnymi stronami. W czasach globalizacji my, Europejczycy, potrzebujemy siebie nawzajem bardziej niż kiedykolwiek, a potwierdzają to trzy aktualne wyzwania.

Europejski model społeczny

Po pierwsze, utrzymanie naszego europejskiego stylu życia. W coraz bardziej powiązanym ze sobą świecie, w którym inne państwa i regiony rozwijają się w zawrotnym tempie, musimy zjednoczyć nasze siły. Udział Europy i jej narodów w światowej gospodarce, jak i w liczbie ludności świata, maleje. Ten, kto wobec takich perspektyw uważa, że nadszedł czas państw narodowych, stracił poczucie rzeczywistości. Zmiany te mogą nam się nie podobać, nie możemy ich też odwrócić, ale możemy nimi pokierować według naszego uznania, jeżeli będziemy działać wspólnie. O ile żadne państwo członkowskie – nawet najbardziej wpływowe – nie jest w stanie przeforsować w pojedynkę swoich interesów i wartości, o tyle zjednoczeni możemy jak najbardziej współtworzyć zasady gry, które obowiązują w rywalizacji sił światowych.

W naszym interesie jest zatem trzymanie się razem, ponieważ stawką jest nasz europejski model społeczny oparty na demokracji, praworządności, solidarności i prawach człowieka. Obowiązują u nas prawa obywatelskie, wolność prasy i prawo do strajku. Nie ma za to miejsca na tortury, pracę dzieci i karę śmierci. Naszą siłę gospodarczą czerpiemy z rynku wewnętrznego i dzięki jego potędze możemy zabezpieczyć i rozwinąć z myślą o przyszłości nasz europejski ład społeczny oparty na wartościach.

Razem bezpieczniej

Po drugie, zagwarantowanie bezpieczeństwa i pokoju. Kiedy jako Europejczycy działamy zjednoczeni, możemy tak wiele osiągnąć. Było to widoczne w porozumieniu nuklearnym z Iranem czy paryskim porozumieniu klimatycznym. Te przykłady powinny być dla nas zachętą, by jako Europejczycy działać wspólnie na arenie światowej i wziąć na siebie większą odpowiedzialność. Świat staje się bowiem coraz bardziej zagmatwany, a niektórzy twierdzą, że bardziej niebezpieczny. Stany Zjednoczone coraz bardziej ograniczają swoje zaangażowanie w sprawy międzynarodowe, Rosja postępuje coraz agresywniej, a Chiny zwiększają swe wpływy w Azji Wschodniej. W naszym bezpośrednim sąsiedztwie mają miejsce konflikty i wojny: w Syrii codziennie giną ludzie, a sytuacja na wschodzie Ukrainy nadal budzi niepokój. Zamachy w Brukseli, Lahore, Stambule czy Paryżu jawią się jako gorzkie przypomnienie o tym, że islamski terroryzm stanowi globalne zagrożenie.

W obliczu tej sytuacji na świecie nie możemy sobie pozwolić na to, by marnować nasze siły na narodową zarozumiałość, musimy przemawiać jednym głosem, bo tylko w taki sposób możemy zwielokrotnić nasz wpływ.

Kierować się solidarnością

Po trzecie, zarządzanie migracją. Obecnie więcej ludzi ucieka przed wojnami, konfliktami i prześladowaniami niż w jakimkolwiek innym momencie od zakończenia drugiej wojny światowej. Mężczyźni, kobiety i dzieci przybywają do nas, szukając ochrony przed brutalnością tzw. Państwa Islamskiego i bombami beczkowymi Baszara al-Asada. To wyzwanie jest tak ogromne, że żadne państwo członkowskie nie jest w stanie samodzielnie się z nim uporać – ale razem, jako kontynent liczący ponad 500 mln ludzi, możemy podzielić się tą odpowiedzialnością.

Wizyta papieża Franciszka na Lesbos była czymś więcej niż tylko gestem. Zabrał on do siebie 12 syryjskich uchodźców i tym samym postąpił bardziej zdecydowanie i solidarnie niż wiele państw członkowskich UE. W ten sposób papież wzywa również nas do działania. Solidarność i miłość bliźniego nie mogą dobrze wybrzmiewać tylko podczas niedzielnych kazań, wartości te są prawdziwe tylko wtedy, gdy się nimi kierujemy.

Dokładnie to czynią codziennie dziesiątki tysięcy wolontariuszy, którzy często aż do granic swej wytrzymałości, a nawet je przekraczając, pomagają ludziom znaleźć schronienie przed terrorem, wojną i przemocą. Dostarczają oni uchodźcom żywność, dbają o to, by mieli coś do ubrania, a także udzielają dzieciom korepetycji, aby zapewnić im jakąś przyszłość. Wolontariusze owi pokazują uchodźcom i światu ludzkie oblicze Europy.

Jest to również zadanie polityki – przede wszystkim na kontynencie, który w swej historii widział już zbyt wiele ogrodzeń, murów, rowów i granic. Jednym z naszych osiągnięć jest to, że przezwyciężyliśmy taki stan rzeczy z korzyścią dla pokoju i dobrobytu. Każdy z nas z tego korzysta, np. podróżując lub prowadząc handel ponad granicami.

Papież Franciszek wiele się po nas spodziewa w tym względzie. Oczekuje, że lepiej wykorzystamy nasz potencjał. Bo to dzięki naszemu europejskiemu sposobowi postępowania – współpracy i budowaniu mostów pomiędzy ludźmi i krajami – udało nam się przezwyciężyć podział kontynentu. W obliczu dzisiejszego wielowymiarowego kryzysu potrzeba nam tej siły bardziej niż kiedykolwiek. Warunki ku temu są być może bardziej sprzyjające, niż nam się wydaje. W każdym razie papież dodaje nam wielkiej otuchy, gdy mówi: „Trudności mogą stać się silnymi katalizatorami jedności". Dlatego nadeszła najwyższa pora, by Europejczycy zaczęli działać i byśmy wszyscy razem zawalczyli o naszą wspólną Europę.

Tytuł i śródtytuły pochodzą od redakcji

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA