fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Publicystyka

Artur Becker: Bardzo zła zmiana

Prezydent Polski Andrzej Duda wypowiedział na wiecu w Otwocku słowa, które tak naprawdę uwłaczają godności sprawowanego przez niego urzędu - pisze Artur Becker.
Fotorzepa, Jerzy Dudek
Zatruwacie umysły bohaterów „Solidarności", ponieważ zniewalanie umysłów to Wasza specjalność – nie polska specjalność, tylko Wasza, prawicowa. A Wasza Polska przypomina coraz bardziej PRL czy NRD – pisze w liście do polityków PiS polsko-niemiecki pisarz i publicysta.

Prezydent Polski Andrzej Duda wypowiedział na wiecu w Otwocku słowa, które tak naprawdę uwłaczają godności sprawowanego przez niego urzędu: „(...) w Polsce to my jesteśmy ludźmi pierwszej kategorii (...)". I nie jest to wypowiedź wyrwana z kontekstu – w internecie można wysłuchać całego przemówienia. Zdanie to nie pozostawia złudzeń: dychotomia „my–wy", czyli „lepsi–gorsi", „patrioci–zdrajcy" jest wręcz typową figurą retoryczną prawicowej narracji.

Nie zamierzam analizować gier prawicowych lub lewicowych mediów. Próbowałem tylko wyobrazić sobie podobną przemowę w Niemczech lub we Francji – ostra reakcja opinii publicznej byłaby gwarantowana. No cóż – każdy orze, jak może – dotyczy to też prezydentów państw.

Boję się o przyszłość Polski

Angela Merkel, na przykład, z wykształcenia jest fizykiem – nie musi więc rozumieć, co w literackiej trawie piszczy, kto jest mizantropem, a kto megalomanem. W 2010 roku zostałem zaproszony razem z kilkoma innymi koleżankami i kolegami po piórze do Kanzleramtu na uroczystą kolację z niemiecką kanclerz. Moja krytyka pewnego konserwatywnego, ultrakatolickiego niemieckiego pisarza wychwalającego patetycznie wielkość niemieckiego języka nie spodobała się pani Merkel tego wieczoru. Stwierdziła, że mam kompleksy. Nie broniłem się, ponieważ pani kanclerz nie zrozumiała kontekstu, czego nie można było powiedzieć o innych zaproszonych pisarzach. Uśmiechali się więc tylko dyskretnie, między innymi Cees Nooteboom, przemiły, skromny człowiek i wyśmienity autor.

François Hollande natomiast jednoznacznie ostro zareagował na komentarze Michela Houellebecqa, który po atakach terrorystycznych w Paryżu dobitnie skrytykował francuski rząd. Hollande odparł: „Houellebecq to nie Francja!".

Ale takiego zdania, jakie padło z ust polskiego prezydenta, nie wypada powiedzieć nawet po kilku kieliszkach wódki na zabawie w Sępopolu na Mazurach, ponieważ nie wolno obrażać mieszkańców z pobliskich miasteczek i wiosek.

Zaczynam się bać o przyszłość Polski, mojej ojczyzny. Wypowiedź prezydenta Dudy podczas wiecu w Otwocku oraz brak zgody nowego rządu na opublikowanie orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego stały się kroplą, która przepełniła czarę goryczy. Przyznaję, błędy ostatniej ekipy rządzącej były karygodne: afery z taśmami, arogancja elit politycznych, inwigilacja dziennikarzy, Amber Gold itd., itp. Można też krytykować raport Millera – każdy obywatel ma do tego prawo. Ale to wszystko nie usprawiedliwia wprowadzania rządów autorytarnych, bo przecież tak się de facto obecnie dzieje, jeżeli za pomocą ustaw próbuje się obejść konstytucję.

I dlatego od pewnego czasu układam zupełnie inny list z Niemiec, list do wszystkich radykałów i prawicowców, a brzmiałby on mniej więcej tak:

Jesteście dziećmi PRL

„Czym Wy się tak naprawdę zajmujecie? Naprawą świata i ludzi? Kto dał Wam prawo do tego? Skąd ta wiara w trafność Waszego naprawiania? Przecież najprawdopodobniej największym osiągnięciem Europy jest sceptycyzm, ale taki, który narodził się w dobie Oświecenia. Wtedy właśnie uczyliśmy się samokrytycznie patrzeć na nas i na nasze państwa. Samokrytycyzm i samoświadomość – to największe i najpiękniejsze osiągnięcia kultury europejskiej, wypracowane przez takich filozofów, jak Descartes, Rousseau, Kant, Fichte. A Stanisław Brzozowski poprowadził ich pracę w pewnym sensie dalej – dla polskiego użytku.

Już raz było mi dane zobaczyć, co się dzieje, gdy ktoś próbuje naprawiać świat i ludzi. Było to w PRL. Miał tam powstać Nowy Człowiek.

I Wy, Naprawiacze, jesteście także dziećmi tamtych patologicznych i okrutnych czasów komunizmu, ponieważ dialektyka peerelowska nikogo nie oszczędzała. Komuna wpędziła miliony mężczyzn w kompleksy, zdradę, alkoholizm, depresję, wyrzuciła na emigrację, gdzie często trzeba było zdradzić swoje najpiękniejsze ideały, bo nie każdemu udało się wrócić do zawodu lub dostać od życia nową szansę; a miliony kobiet żyło w strachu o przyszłość swoich dzieci i nie dość, że musiały być pięknymi i kochanymi żonami, kochankami i matkami, to jeszcze przyszło im leczyć rany swoich mężów, kochanków i synów – złamanych przez socjalizm, zdradzonych i zdradzających. Niektórzy zdradzili dlatego, że nie potrafili poradzić sobie ze strachem przed represjami...

Ten, kto chce psa uderzyć, kij zawsze znajdzie. Tak, teraz jest oczywiście łatwo polować na Bolków i generałów, na demony lewactwa, na zdrajców, terrorystów...

Naprawiacze świata i ludzi! Zapomnieliście już, że największą zbrodnią komunizmu w PRL było duchowe wyniszczanie Polaków? Zniewalanie ich umysłów w imię ich naprawy? Nie czytaliście „Zniewolonego umysłu" waszego czołowego zdrajcy Czesława Miłosza?

Pójdziecie do końca

Na całe szczęście nie udało się zniszczyć wszystkich utalentowanych ludzi. Kiedy w 1985 roku wyjechałem do Niemiec (a zostałem przez PRL wyrzucony, za co jeszcze musiałem zapłacić w niemieckich markach), moje pierwsze pytanie zadane Niemcom brzmiało tak: Nie wiedzieliście naprawdę, co dzieje się w Trzeciej Rzeszy? Nie wiedzieliście, że mordujecie niewinnych? Miliony niewinnych?

Odpowiedź była prosta i przerażająca: Oczywiście, że wiedzieliśmy, ale panował wszechobecny, paraliżujący strach przed kulą w łeb! – Czy słyszeliście więc o Białej Róży? I o popiele Białej Róży opadającym z nieba Trzeciej Rzeszy do Wisły? Czy słyszeliście też o zdradzie Heideggera? Dopiero potem usłyszeli, dużo czasu upłynęło, zanim wreszcie zrozumieli...

A teraz Wy uzurpujecie sobie wyłączne prawo do definiowania polskości. Kto wystawił Wam tę licentia poetica? Przecież nie Wasze wyborcze zwycięstwo, ponieważ w demokracji dba się przede wszystkim o dialog z innymi partiami, a Wy zawłaszczacie historię Polski, usiłujecie ubezwłasnowolnić Trybunał Konstytucyjny i nazywacie Waszych demokratycznych partnerów wrogami przez duże W, potomkami Stanisława Szczęsnego Potockiego. Kto więc Was prowadzi? Kto daje Wam wyłączność na interpretowanie historii, konstytucji, psychologicznej kondycji obywateli?

Naprawiacze świata i ludzi zawsze byli niebezpieczni, albowiem byli gotowi pójść zawsze do końca... Zresztą sami to potwierdzacie, że pójdziecie też do końca. A każdy Europejczyk o zdrowym rozsądku wie, co oznacza to: pójdziemy do końca! Takie stwierdzenie słyszeliśmy w Europie już wiele razy – podczas rewolucji francuskiej, w Niemczech nazistowskich, w Rosji sowieckiej, w PRL...

Piszecie najczarniejszą kartę w historii

Nie, nie akceptuję Waszego planu budowania Polski zgodnie z Waszą wizją. Polska, którą chcecie stworzyć, jest ksenofobiczna, prawicowa, nacjonalistyczna, a kiedy pożrecie już wszystkich wrogów Waszej Polski, zaczniecie siebie samych pożerać, ponieważ taka jest natura Waszego myślenia. A tak zwana dobra zmiana"okazuje się coraz bardziej złą zmianą. Jest ona po prostu produktem prawicowego i nacjonalistycznego myślenia, które karmi się dzień po dniu na nowo teoriami spiskowymi, i to takimi z najniższej półki.

Jesteście innymi słowy „banalni", a Hannah Arendt dodałaby jeszcze, że nie stać Was na jakąkolwiek samokrytyczną refleksję. I takiej Polski, którą chcecie stworzyć po Waszym naprawianiu, Europa nigdy nie zaakceptuje. Ale mniejsza o to, napiszecie najczarniejszą jak dotychczas kartę ze wszystkich w polskiej historii po 1989 roku.

Niszczycie Europę

Patriotami, niestety, nie jesteście. Zatruwacie umysły bohaterów „Solidarności", ponieważ zniewalanie umysłów to Wasza specjalność – nie polska specjalność, tylko Wasza, prawicowa. A Wasza Polska przypomina coraz bardziej PRL czy NRD. Niestety, przypomina też rok 1933 w Niemczech, co wydaje się dość paradoksalne, ponieważ jesteście przekonani, że Niemcy to Wasz największy wróg.

A Wasze wyobrażenie o Zachodzie i przede wszystkim o Niemczech jest typowym wytworem partykularyzmu i idiosynkrazji, właśnie tej rodem z PRL: odwieczny wróg i kolonialista Polski chowa się pod płaszczykiem Unii Europejskiej i demokracji, żeby jego kolonialna polityka wobec Polski lub na przykład Grecji nie była widoczna. Tak właśnie myślicie. Ale według tej narracji trzeba byłoby spytać: A kto kolonizuje Niemcy? Kto kolonizuje USA?

Tymczasem społeczeństwa zachodnie są przede wszystkim konserwatywne – a swoją liberalność i tolerancję zawdzięczają Oświeceniu i sekularyzacji. Tak zwane lewactwo to wymysł na potrzeby polskiej prawicy – nie ma czegoś takiego na Zachodzie jak lewactwo. Lewica też nie rządzi w Unii Europejskiej.

W Unii Europejskiej rządzi przede wszystkim idea humanizmu, a kapitalizm dziewiętnastowieczny został ujarzmiony przez protestantów wszelkiej maści. Ich reformy (Max Weber) doprowadziły do powstania klasy średniej i dobrobytu w UE, która realizuje tak naprawdę socjalną utopię, a porażka tej utopii doprowadzić może do powrotu najciemniejszych czasów w historii Europy – do nacjonalizmów.

Niestety, naprawiacze świata i ludzi, bierzecie też właśnie w tym udział: w niszczeniu UE i Europy. Robią to też Wasi polityczni pobratymcy w Niemczech, Francji czy też w Anglii. I robi to Władimir Putin, który ponoć zaczytuje się w proroczych tekstach Władimira Sołowjowa. Ten rosyjski mesjanista i myśliciel prawosławny opisał proroczo już ponad sto lat temu powstanie Unii Europejskiej pod przywództwem Antychrysta...".

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA