Reklama

Połtawa: Szef policji kryminalnej zakładnikiem zamachowca

Kolejna akcja ukraińskich służb rozegrała się w czwartek w Połtawie. Zatrzymany do kontroli kierowca auta grożąc granatem wziął zakładnika. Przestępca odjechał z miasta, a następnie uciekł do lasu.

Aktualizacja: 23.07.2020 13:24 Publikacja: 23.07.2020 12:53

Akcja policji w Łucku

Akcja policji w Łucku

Foto: AFP

Ukraińskie media podają, że policjanci w Połtawie próbowali zatrzymać mężczyznę, podejrzanego o kradzież auta. Jednak w trakcie zatrzymania mężczyzna wyciągnął granat i wziął zakładnika.

Jak podaje portal Ukraińska Prawda, szef lokalnej policji kryminalnej poprosił zamachowca, by to jego wziął za zakładnika, w zamian za uwolnienie funkcjonariusza. Zamachowiec się zgodził.

Z doniesień medialnych wynika, że to 32-letni mieszkaniec Połtawy, który wcześniej był karany za m.in. przestępstwa związane z narkotykami.

Wiceminister spraw wewnętrznych Anton Gerashchenko poinformował, że służby ze względu na bezpieczeństwo okolicznych mieszkańców, pozwoliły przestępcy na opuszczenie miasta.

"Napastnik zostawił samochód na środku drogi i pobiegł do lasu. Trwa operacja zatrzymania uzbrojonego przestępcy. Zakładnik został uwolniony. Jest cały i zdrowy" - przekazała policja.

Reklama
Reklama

To już kolejna akcja ukraińskich służb w ciągu tygodnia. We wtorek zamachowiec porwał autobus pasażerski i wziął zakładników. Interweniował nawet prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski, który spełnił żądanie terrorysty i namawiał w sieciach społecznościowych do obejrzenia filmu "Mieszkańcy Ziemi" z 2005 roku (Earthlings). Wtedy zamachowiec uwolnił zakładników i został zatrzymany.

Przestępczość
Korupcja w czasie wojny. „Pomarańczowa księżniczka" Julia Tymoszenko na celowniku służb
Przestępczość
Jacek Tomaszewski: Narkotyki Maduro miały zniszczyć Amerykę
Przestępczość
Nicolás Maduro i Cilia Flores doprowadzeni do sądu. Co się tam wydarzy?
Przestępczość
Brigitte Macron kontra hejterzy. Sąd w Paryżu wydał wyrok
Przestępczość
Berlin. Po pożarze dziesiątki tysięcy mieszkań bez prądu. Do podpalenia przyznała się Vulkangruppe
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama