fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Przemysł Obronny

Agencja Uzbrojenia powinna uzdrowić wojskowe zakupy

Kontrakt na F-35 negocjowano jeszcze bez Agencji Uzbrojenia
materiały prasowe
Już wkrótce broń i wyposażenie wojskowe wielomiliardowej wartości będzie zamawiać dla Sił Zbrojnych RP Agencja Uzbrojenia, nowy, potężny superurząd - zapowiada MON.

Z uporządkowaniem systemu zbrojeniowych zakupów , mimo ponagleń i apeli ekspertów zwlekano do momentu aż dotychczasowe, rozproszone agendy odpowiedzialne za inwestycje modernizacyjne w armii przestały sobie radzić ze sprawnym prowadzeniem narodowego wyścigu zbrojeń. Wprowadzenie Agencji nie będzie proste, organizatorzy z MON przewidują , że uruchomienie potężnej machiny wydawania miliardów na coraz bardziej skomplikowane systemy wojskowego wyposażenia potrwa nawet trzy lata. Nowa agencja ma nie tylko kontraktować sprzęt i z głową wydawać budżetowe pieniądze . Zajmie się badaniem rynku, programowaniem rozwoju techniki wojskowej i utrzymywaniem sprzętu w sprawności w całym cyklu życia aż do momentu wycofania zużytej broni ze służby.

- Projekt ustawy o powołaniu Agencji Uzbrojenia jest gotowy, MON zależy, aby jeszcze w tym roku prawny fundament instytucji przeszedł fazę uzgodnień międzyresortowych - ujawnił w tym tygodniu minister obrony narodowej. Tyle, że Mariusz Błaszczak rychłe powołanie AU zapowiadał już jesienią 2018 roku, a potem prace na długie miesiące utknęły. Teraz ma być inaczej.

Szef MON i pełnomocnik ministra ds. tworzenia Agencji Uzbrojenia dr Paweł Olejnik podczas niedawnej konferencji Defence 24 Day w Warszawie przekonywali, że jeśli projekt ustawy o superagencji szybko zyska aprobatę rządu i sprawnie przejdzie drogę legislacyjną, integracja nowego urzędu z istniejących już w MON instytucji i biur mogłaby się rozpocząć na początku przyszłego roku. Do końca 2022 r.– nowa AU powinna okrzepnąć , zatrudnić ok. 1100 specjalistów i przystąpić do pracy.

Spóźnione inwestycje

Pomysł budowy rodzimej Agencji Uzbrojenia nie jest nowy. Koncepcja narodowego urzędu ds. uzbrojenia powracała już kilkakrotnie w przeszłości, zawsze gdy w MON piętrzyły się kłopoty ze sprawnym kontraktowaniem zakupów broni i usług. Teraz gdy opóźniają się strategiczne inwestycje modernizacyjne m.in. w Marynarce Wojennej , czy w obronie powietrznej, sytuacja staje się wręcz krytyczna.

Wystarczy wspomnieć, że w ostatnich latach wielkie wielomiliardowej wartości zagraniczne kontrakty na zakup systemu obrony przeciwrakietowej Patriot , dalekosiężnej broni dla wojsk lądowych – zestawów Homar/HIMARS czy wreszcie – na początku 2020 r. - supermyśliwców najnowszej generacji F-35. przygotowywano skromnymi Inspektoratu Uzbrojenia , utwierdzając się tylko w przekonaniu , że system kontraktowania sprzętu, obliczony kiedyś na transakcje wartości ok. 2 mld zł rocznie , jest zupełnie niewydolny gdy trzeba pozyskiwać wyposażenie wojskowe za sumy dziesięciokrotnie większe. W zeszłym roku, jak podaje MON, wojsko złożyło zamówienia tylko w krajowym przemyśle za 6,8 mld zł.

Zdaniem ekspertów przyszła instytucja - tak zresztą jak francuska Direction Generale de Armament (DGA) czy inne podobne struktury w krajach NATO, musi łączyć kompetencje do badania światowego rynku uzbrojenia, organizowania przetargów i zlecania badań i projektowania nowych konstrukcji ale też utrzymywania w sprawności sprzętu w całym cyklu życia.

Sztab określi potrzeby, agencja dostarczy sprzęt

Zdaniem pełnomocnika MON Pawła Olejnika w stosunku do dziś istniejącego systemu pozyskiwania wojskowego wyposażenia najistotniejszą zmianą będzie zmiana ról najważniejszych graczy. To stratedzy ze Sztabu Generalnego będą określali, jakie nowe zdolności są potrzebne żołnierzom na polu walki a spece z Agencji Uzbrojenia sami dokonają analizy rynku i wskażą różne warianty proponowanych do pozyskania systemów uzbrojenia które najskuteczniej wiodą do tego celu.

Jeśli zgodnie z oczekiwaniami autorów koncepcji nowej AU tworzenie superagencji rzeczywiście się zmaterializuje w jednym urzędzie zostaną zintegrowane różne odrębne dziś instytucje takie jak Biuro ds. Umów Offsetowych, Inspektorat Implementacji Innowacyjnych Technologii Obronnych, Inspektorat Uzbrojenia, czy Department Polityki Zbrojeniowej MON.

Już widać ,że przyszła Agencja Uzbrojenia obracająca dziesiątkami miliardów złotych nie tylko na zakupy nowego sprzętu ale też zapewnienie serwisu, remontów czy modernizacji eksploatowanej broni będzie prawdziwą potęgą. Docelowo miałaby się zająć także promocją za granicą polskiego uzbrojenia i to nie tylko produktów państwowej grupy kapitałowej PGZ ale wszystkich rodzimych , także prywatnych producentów. AU mogłaby też inicjować i finansować samodzielnie badania a także odpowiadać za wdrożenie zamówionych opracowań i broni.

Eksperci : oczekiwana zmiana

Pierwszy krok w kierunku powołania AU to dobry ruch. Ufam że przyjęcie docelowych rozwiązań poprzedzą gruntowne analizy i konsultacje. Starannie zaplanowana organizacja i procedury miałyby szansę usprawnić proces inwestycyjny – twierdzi Andrzej Kiński ekspert militarny, szef pisma „Wojsko i Technika". Kiński zwraca uwagę, iż obecny Inspektorat Uzbrojenia z ok. 500 specjalistami zajmujący się setkami spraw i operacjami wielomiliardowej wartości znalazł się na granicy wydolności.

-Nie chodzi o to aby powielać francuski model DGA z prawie 10 tysiącami urzędników , bo nie jesteśmy nuklearnym mocarstwem o globalnych ambicjach. W Polsce chodzi o czas i koordynację skomplikowanych procesów pozyskiwania, rozwoju technologicznego i wymiany wojskowego sprzętu - mówi Kiński.

Wojciech Łuczak ekspert militarny i wiceprezes agencji Altair wydającej fachowy Raport WTO podkreśla, że postulat utworzenia Agencji Uzbrojenia środowiska związane z obronnością zgłaszają już od ponad dekady. - Nie da się podejmować racjonalnych decyzji dotyczących wielomiliardowych zamówień na broń bez wiarygodnego państwowego źródła analiz rynkowych, które rzetelnie oceni ofertę sprzętową producentów – twierdzi Łuczak.

Sławomir Kułakowski prezes Polskiej Izby Producentów na rzecz Obronności Kraju ostrzega, że oczekiwania związane z powołaniem nowej instytucji organizującej zakupy broni i de facto programującej rozwój zbrojeniówki, określającej także reguły na polskim obronnym rynku okażą się trudne do spełnienia jeśli agencja nie zostanie wyposażona w wystarczające kompetencje i nie sięgnie po najlepszych specjalistów. Już dawno zaniedbaliśmy systematyczne przygotowanie kadra także doskonalenie przepisów i procedur w tej dziedzinie – przekonuje Kułakowski.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA