W czasie roboczej sesji dotyczącej zmian klimatycznych w czasie szczytu G7 we francuskim Biarritz krzesło Donalda Trumpa pozostawało puste - Trump nie wziął udziału w tej sesji. Trump w czasie swojej kadencji wycofał USA z porozumienia klimatycznego z 2015 roku, wypowiadał się też sceptycznie o zjawisku globalnego ocieplenia.

- Czuję, że USA dysponują ogromnym bogactwem. Bogactwo to znajduje się pod naszymi stopami. Ja sprawiłem, że to bogactwo ożyło. Staliśmy się pierwszym producentem energii na świecie - mówił Trump na konferencji prasowej po zakończeniu szczytu G7 pytany o swoje poglądy na zmiany klimatyczne.

- Nie zaryzykuję utraty tego bogactwa, utraty dla marzeń o wiatrakach, które - mówiąc szczerze - nie działają zbyt dobrze - dodał Trump.

W czasie sesji poświęconej zmianom klimatycznym i bioróżnorodności na szczycie G7 Trump wziął udział w dwustronnych spotkaniach z kanclerz Angelą Merkel i indyjskim premierem Narendrą Modim.

Gospodarz szczytu, prezydent Francji Emmanuel Macron, bagatelizował nieobecność Trumpa w czasie sesji. - Nie było go na sali, ale jego zespół był - podkreślił.

Sam Trump określił się mianem ekologa. - Chcę najczystszej wody na świecie. Chcę najczystszego powietrzna na świecie. I to właśnie robimy. Jestem ekologiem, wiele osób tego nie rozumie. Sądzę, że wiem o środowisku więcej niż większość osób - powiedział prezydent USA w czasie rozmowy z dziennikarzami.