fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prawo karne

Dzięki skrytce pocztowej procesy karne mają przyspieszyć

AdobeStock
Blisko 40 proc. spraw karnych jest odraczanych z powodu niedoręczenia sądowej korespondencji. Ministerstwo Sprawiedliwości chce to zmienić.

Resort sprawiedliwości zapowiada zmiany, dzięki którym załatwianie spraw w polskich sądach, które są coraz wolniejsze, ma wreszcie przyspieszyć. Na początek ministerstwo zabiera się za postępowania w sprawach karnych. Jedna z propozycji dotyczy uzdrowienia systemu doręczeń przesyłek sądowych. To, jak przyznają sędziowie i adwokaci, prawdziwa zmora i powód odraczania blisko 40 proc. spraw.

Dobrowolna skrytka

Ministerstwo proponuje nowelizację art. 132 kodeksu postępowania karnego. Zamierza w nim dopisać paragraf 1a, a w nim umieścić informację, że na wniosek adresata doręczenie może być dokonane na wskazany przez niego adres skrytki pocztowej. W tym wypadku pismo przesłane za pośrednictwem operatora pocztowego składa się w placówce pocztowej tego operatora, umieszczając zawiadomienie o tym w skrytce pocztowej adresata.

Autorzy chcą, aby skrytkę mógł wskazać każdy. Ma to być ułatwienie zarówno dla powiadamianych osób (np. stron postępowania, poszkodowanych, świadków), jak i dla samego sądu. Dziś wszystkie doręczenia muszą być dokonane do rąk własnych odbiorcy, przekazane domownikowi lub pozostawione do odbioru w urzędzie pocztowym.

Dariusz Mazur, sędzia z Sądu Okręgowego w Płocku, potwierdza, że problem z doręczaniem to rzeczywiście istotny powód przewlekłości postępowań.

– Często nie wiadomo, z jakich przyczyn przesyłki nie są doręczone. Nie trafiają do adresata, bo albo go nie było w domu, albo też w ogóle pod wskazanym adresem nie przebywa – tłumaczy sędzia.

Awiza to zmora

O ministerialnej propozycji sędzia Mazur mówi, że to jedna z tych, które mogłyby pomóc w uzdrowieniu systemu doręczeń. I przypomina, że w wielu krajach są specjalne podmioty, które zajmują się skutecznym doręczaniem korespondencji z sądu.

Podobnego zdania są inni, pytani przez „Rzeczpospolitą", prawnicy. Potwierdzają, że doręczenia są zmorą.

– Każdy pomysł, by to zmienić, jest krokiem w dobrym kierunku – mówi Michał Żuraw, adwokat. I tłumaczy, że dziś większą wagę przywiązuje się do tego, żeby potwierdzić, że niepodjęta korespondencja w terminie wróciła do sądu, niż żeby pismo trafiło do niepowołanych rąk.

– Mam dziesiątki spraw, gdy ktoś czeka na pocztę rzekomo dwukrotnie awizowaną, a korespondencja wraca – podkreśla adwokat.

Podobne spostrzeżenia ma inny adwokat, Jacek Dubois.

– Ta propozycja może pomóc – uważa. Zachęca jednak autorów, by pójść dalej w kierunku skrzynek elektronicznych.

– Można by zobowiązać strony czy uczestników postępowania, by systematycznie sprawdzały ich zawartość – dodaje Dubois.

O anachronicznym systemie doręczeń dokumentacji sądowej, który nie wykorzystuje możliwości, jakie daje współczesny rozwój technologii, wspominał już dwa lata temu rzecznik praw obywatelskich.

„W polskim procesie karnym przekazywanie pism procesowych za pośrednictwem telefaksu lub poczty elektronicznej jest zupełnie niewykorzystywane" – pisał rzecznik do ministra sprawiedliwości.

Drogę ku tego typu doręczeniom otwiera art. 132 § 3 k.p.k. Zgodnie z nim pismo może być doręczone również za pomocą faksu lub poczty elektronicznej. Problem w tym, że istnieje też art. 138 k.p.k., zgodnie z którym jeśli strony procesu przebywają za granicą i nie wskazały adresu zastępczego w kraju, obowiązuje tzw. doręczenie fikcyjne. A to oznacza, że korespondencja procesowa załączana jest do akt sprawy i traktowana jako doręczona.

– W dobie zaawansowanego rozwoju technologicznego pozostawienie korespondencji w aktach sprawy na mocy doręczenia fikcyjnego jest rozwiązaniem anachronicznym i nieadekwatnym do realiów społecznych – zauważa rzecznik.

etap legislacyjny: trafi do Rządowego Centrum Legislacji

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA