Prawo karne

IPN: prokuratorzy nie chcą wszczynać śledztw ws. szkalowania narodu polskiego

Pixabay
Do tej pory żadnemu z ponad 70 zawiadomień o szkalowaniu narodu polskiego śledczy nie nadali dalszego biegu.

Do Głównej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu do tej pory wpłynęło ponad 70 zawiadomień o popełnieniu przestępstwa z art. 55a ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej – ustaliła „Rzeczpospolita". Z komisji są one przekazywane dalej, do oddziałów. Tam konkretni prokuratorzy decydują o dalszych losach spraw. W żadnej nie podjęli na razie śledztwa, a po ośmiu zawiadomieniach go odmówili.

Przed się nie liczy

– Wśród tych załatwionych odmową jedno dotyczy wypowiedzi przewodniczącego Partii Przyszłości, deputowanego do Knesetu, o istnieniu „polskich obozów zagłady". Śledczy nie podjęli tej sprawy, ponieważ wypowiedź padła kilka dni przed wejściem w życie ustawy o IPN – mówi prokurator Robert Kopydłowski z Głównej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich.

Większość zawiadomień pochodzi od osób fizycznych i nosi cechy samooskarżeń. Przykłady? „Mordu w Jedwabnem, Radziłowie, Wąsoszu i innych miejscowościach województwa podlaskiego dokonali Polacy" lub „Oświadczam, że Polacy w czasie okupacji mordowali Żydów". Zawiadomienia są podpisane przez składających.

W czwartek do Komisji dotarła informacja o odmowie wszczęcia właśnie takiej sprawy podjęta przez wrocławski oddział Komisji.

Większość zawiadomień dotyczy przykładów krajowych, zaledwie trzy zagranicznych. Dotyczą sformułowań typu „polskie obozy koncentracyjne", „polskie obozy śmierci", „polskie getto żydowskie", ale także „getto warszawskie", które zostały użyte w publikacjach prasowych, programach telewizyjnych czy wystąpieniach publicznych.

Zawiadomienia dotyczą także publikacji odnoszących się np. do kolaboracji z okupantem niemieckim funkcjonariuszy granatowej policji czy też pomawiających żołnierzy podziemia niepodległościowego o dokonywanie zabójstw osób narodowości żydowskiej. Kilkanaście dotyczy sformułowań o udziale obywateli polskich w zbrodniach popełnionych przez funkcjonariuszy niemieckich na osobach narodowości żydowskiej w okupowanej Polsce.

Jedno z niedawnych zawiadomień dotyczy informacji opublikowanych na stronie internetowej założonej przez deputowanego do zgromadzenia stanowego stanu Nowy Jork Dova Hikinda. Jest też zawiadomienie o duńskiej publikacji na stronie internetowej. Pojawiło się na niej pojęcie „polski obóz koncentracyjny".

Na razie to nieskuteczna droga

Lech Obara, radca prawny, prezes Stowarzyszenia Patria Nostra, zapytany o to, czy 70 zawiadomień to dużo, odpowiada:

– Jako cywiliści uważamy, że droga karna niekoniecznie jest najlepsza w takich sprawach. A jednocześnie jest najbardziej kontrowersyjna i nieskuteczna.

Dodaje, że stowarzyszenie, którego jest prezesem, stawia na drogę cywilną. Wzywa niemieckie media do zaprzestania używania obraźliwych określeń.

– Takie postępowanie rozwiąże nam problem dochodzenia roszczeń, kiedy zabraknie nam osób, których dobra zostały naruszone – mówi.

Prokuratorzy, pytani o liczbę zawiadomień, podkreślają przede wszystkim, że w żadnym rozpoznanym nie dopatrzono się możliwości zastosowania art. 55a ustawy o IPN.

– Muszą być spełnione dwa warunki. Po pierwsze, obraźliwe twierdzenie musi być przypisywane wbrew faktom. Po drugie, przypis musi dotyczyć narodu polskiego jako całości – zauważają.

Zdecyduje Trybunał

Nowelizacja ustawy o IPN weszła w życie 1 marca 2018 r. Wywołała krytykę m.in. Izraela. Prezydent Andrzej Duda, podpisując ustawę 6 lutego, zdecydował, że skieruje ją do Trybunału Konstytucyjnego w celu zbadania zgodności jej zapisów z przepisami ustawy zasadniczej. Wyrok jeszcze nie zapadł.

Nowelizacja wprowadza do ustawy o IPN art. 55a, który stanowi, że każdy, kto publicznie i wbrew faktom przypisuje polskiemu narodowi lub państwu polskiemu odpowiedzialność lub współodpowiedzialność za zbrodnie popełnione przez Trzecią Rzeszę Niemiecką lub inne zbrodnie przeciwko ludzkości, pokojowi i zbrodnie wojenne, będzie podlegał karze grzywny lub pozbawienia wolności do lat trzech. Taka sama kara grozi za „rażące pomniejszanie odpowiedzialności rzeczywistych sprawców tych zbrodni".

Zgodnie z przepisami, jeśli sprawca będzie działał nieumyślnie, ma podlegać karze grzywny lub ograniczeniu wolności. Przestępstwem nie jest popełnienie czynów „w ramach działalności artystycznej lub naukowej".

3 lata więzienia grożą tym, którzy „wbrew faktom" będą szkalować naród polski

8 odmów wszczęcia śledztwa wydali dotąd śledczy Instytutu Pamięci Narodowej

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL