fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prawo i Sprawiedliwość

Saryusz-Wolski: Wystąpienie Tuska na marszu KE nie gwałci litery, ale gwałci ducha Traktatu o UE

EP/ Fred MARVAUX
- Pójść w marszu wyborczo-partyjnym i wygłosić płomienne przemówienie na rzecz zwycięstwa jednej strony, to naprawdę jest złamanie wszelkich reguł, jeśli chodzi o tę funkcję - powiedział europoseł Jacek Saryusz-Wolski, komentując udział Donalda Tuska w marszu Koalicji Europejskiej w Warszawie.

Sobotni marsz "Polska w Europie" zorganizowała Koalicja Europejska. Wzięli w nim udział liderzy Koalicji, przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk, byli prezydenci RP, byli premierzy rządu, prezydenci miast, samorządowcy oraz przedstawiciele organizacji społecznych.

Dowiedz się więcej: Warszawa: marsz "Polska w Europie"

Na Placu Konstytucji przemówił Donald Tusk. - Są tacy, którzy krzycząc prawo gwałcili konstytucję, mówiąc sprawiedliwość niszczyli Polskie sądy. Jeśli tak samo chcą potraktować naszą europejskość, to znaczy, że ten wybór jest naprawdę poważny. To nie jest głosowanie na mniejsze zło, to jest głosowanie na większe dobro - powiedział. - Nie możecie zostawić losu dzieci i wnuków w ich rękach - idźcie do zwycięstwa - zaapelował Tusk.

Wystąpienie Tuska i jego udział w marszu krytycznie skomentował w TVP europoseł Jacek Saryusz-Wolski. - Artykuł 15 ust. 6 Traktatu o UE mówi, że nie powinien pełnić funkcji publicznych. To jest de facto pełnienie funkcji publicznej, chociaż nieformalnie, więc nie gwałci litery, ale gwałci ducha Traktatu. A poza tym to jest wbrew wszelkim regułom funkcjonowania Unii Europejskiej - ocenił.

- Dzisiaj w Warszawie to już było apogeum. Pójść w marszu wyborczo-partyjnym i wygłosić płomienne przemówienie na rzecz zwycięstwa jednej strony, to naprawdę jest złamanie wszelkich reguł, jeśli chodzi o tę funkcję - dodał były rywal Tuska w wyborach na przewodniczącego Rady Europejskiej.

Zdaniem Saryusza-Wolskiego, który w wyborach do europarlamentu otwiera listę PiS w Warszawie, "w Brukseli, w tym świecie unijnym, panują pewne dżentelmeńskie zasady i umowy od lat, nikt nie myśli, że trzeba je spisać, ponieważ nikomu do głowy nie przyszło, że ktoś mógłby je złamać". - Nie ma precedensów dla tego typu ingerencji w sprawy kraju członkowskiego w jakimkolwiek innym przypadku - przekonywał. Według niego "Donald Tusk jest specjalistą, żeby czarne nazywać białym, a białe czarnym".

Źródło: rp.pl/ tvp
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA