fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prawo dla Ciebie

WSA: przymusowe przesiedlenie na Wołyń to represja

AdobeStock
Deportacją nie było wyłącznie wywiezienie w głąb ZSRR – na Syberię czy do Kazachstanu – lecz także na tereny należące przed II wojną światową do Polski.

Orzeczenie tej treści, wydane przez Wojewódzki Sąd Administracyjny w Rzeszowie, ma charakter precedensowy i odbiega od stanowiska szefa Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych.

Ustawa o kombatantach oraz niektórych osobach będących ofiarami represji wojennych i okresu powojennego przewiduje m.in., że ustanowione w niej uprawnienia mogą być przyznane osobie, która z przyczyn politycznych, religijnych i narodowościowych przebywała na przymusowych zesłaniach i deportacji w ZSRR. W ocenie szefa Urzędu dotyczy to osób deportowanych w głąb ZSRR, do dalekiej północnej europejskiej części ZSRR, na Syberię, do Kazachstanu. Natomiast ubiegający się o świadczenia z ustawy o kombatantach został w 1940 r. przesiedlony do wsi na Wołyniu. Składając w 2018 r. wniosek o przyznanie uprawnień z ustawy o kombatantach, wskazał jako podstawę „deportację na wschód do miejscowości H., w czasach II RP w woj. wołyńskim".

Szef Urzędu ustalił, że rodzina wnioskodawcy otrzymała dom po niemieckich kolonistach i 5 ha. W 1943 r., w trakcie ucieczki z Wołynia w czasie rzezi polskiej ludności przez ukraińskich nacjonalistów, zamordowany został ojciec wnioskodawcy, a dom i dobytek spalono. Te wyjątkowo bolesne zdarzenia w świetle przepisów ustawy o kombatantach nie stanowią jednak tytułu do uzyskania uprawnień – orzekł szef Urzędu, wydając odmowną decyzję. Wnioskodawca zaskarżył ją do WSA w Rzeszowie

Sąd przypomniał, że ustawa z 1991 r. o kombatantach wespół z ustawą z 1996 r. o świadczeniu pieniężnym przysługującym osobom deportowanym do pracy przymusowej określają, co uznaje się za działalność kombatancką. Szef Urzędu słusznie doszedł do wniosku, że skarżący nie spełnia tych kryteriów – ocenił WSA. Czteroletnie wówczas dziecko nie mogło pełnić służby w polskich podziemnych formacjach i organizacjach oraz oddziałach partyzanckich. Natomiast zgodnie z art. 4 ustawy o kombatantach jej przepisy stosuje się również do osób, które podlegały represjom wojennym i okresu powojennego.

Represjami są m.in. okresy przebywania z przyczyn politycznych, religijnych i narodowościowych na przymusowych zesłaniach i deportacji w ZSRR. Szef Urzędu stwierdził jednak, że przesiedlenie na Wołyń nie było deportacją. Nie wyjaśnił natomiast, czy była to przymusowa wywózka, jaki był jej charakter: polityczny, religijny czy narodowościowy, i warunki w nowym miejscu.

Sąd nie zgodził się ze stanowiskiem, że przesiedlenie na teren należący przed wybuchem II wojny światowej do RP nie jest deportacją. Taką ocenę uznał za sprzeczną z wyrokiem z 2009 r. Trybunału Konstytucyjnego, który stwierdził, że uzależnienie przyznania świadczenia od przekroczenia granicy państwa polskiego narusza zasadę równości. Ustawa o kombatantach poza warunkiem przymusowego zesłania i deportacji w ZSRR nie stawia także dodatkowego warunku: pracy przymusowej, i nie można go do niej transponować. Wbrew stanowisku szefa Urzędu przesiedlenie na tereny należące przed II wojną światową do Polski nie mogło zatem stanowić podstawy do odmowy przyznania wnioskowanych uprawnień – orzekł WSA, uchylając zaskarżone decyzje. Sprawa wraca więc do szefa Urzędu.

Wyrok jest nieprawomocny.

Sygnatura akt: II SA/Rz 300/19

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA