fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Praca

Offline prawem podstawowym każdego zatrudnionego

Adobe Stock
Eurodeputowani zaapelowali do Komisji Europejskiej o nowe przepisy dające pracownikom prawo do bycia offline. Pandemia zmieniła kulturę pracy.

Parlament Europejski przegłosował w czwartek rezolucję apelującą do Komisji Europejskiej o wprowadzenie nowej dyrektywy na miarę epoki telepracy. Prawo do odłączenia się miałoby pozwolić pracownikom na powstrzymanie się od angażowania się w zadania związane z pracą, czynności i komunikację elektroniczną, taką jak rozmowy telefoniczne, e-maile i inne wiadomości, poza czasem pracy, w tym w okresach odpoczynku, świąt urzędowych i rocznych, macierzyństwa, ojcostwa i urlopu rodzicielskiego, i innych rodzajów urlopu, bez negatywnych konsekwencji.

– Nadszedł czas, aby zaktualizować prawa pracowników do nowych realiów ery cyfrowej – powiedział Alex Agius Saliba, socjalistyczny europoseł z Malty, autor parlamentarnej rezolucji.

Kolejna nadregulacja

Za opowiedziało się 472 eurodeputowanych, przeciw było 126, wstrzymało się ośmiu. Pomysł zyskał poparcie całej sceny politycznej, od Zielonych po chadeków. Liberałowie podzielili się na pół, konserwatyści – w tym PiS – w większości byli przeciw. Jak powiedziała Beata Szydło, nie chodzi o podważanie prawa do bycia offline, ale o niechęć do nowej legislacji. – Mamy dyrektywę z 2003 r., która jasno określa prawo do odpoczynku i wskazuje, jak powinny wyglądać normy czasu pracy – powiedziała europosłanka i dodała, że istnieje też prawo krajowe regulujące tę kwestię.

– Wydaje się więc, że rozwiązania proponowane w przedmiotowej debacie to kolejna nadregulacja – powiedziała była premier RP. Pomysł nowego prawa musi zyskać akceptację Komisji Europejskiej, bo to ona jako jedyna ma inicjatywę ustawodawczą w UE. Wstępnie zareagowała przychylnie na rezolucję PE.

– W pełni zgadzam się z tym, jak ważne jest zapewnienie zdrowej równowagi między życiem zawodowym a prywatnym oraz zdrowych warunków pracy w zdigitalizowanym świecie – powiedział Nicolas Schmit, komisarz UE ds. zatrudnienia i praw socjalnych.

Pomysł europosłów to bezpośrednia konsekwencja pandemii, która – z konieczności – upowszechniła telepracę. I choć wszyscy liczą na koniec i szybki powrót do normalności, to wymuszony przez Covid-19 rozwój nowych technologii i nowych zwyczajów najprawdopodobniej spowoduje stały skokowy wzrost liczby osób pracujących z domu. – Praca w domu sprawia, że wyłączenie się jest szczególnie trudne. Badania pokazują, że osoby, które regularnie pracują w domu, dwukrotnie częściej pracują dłużej niż maksymalny limit 48 godzin tygodniowo, określony w prawie UE. Koszt ludzki jest wysoki: od bezpłatnych nadgodzin, przez choroby mięśni i oczu, po depresję i wypalenie – uważa autor rezolucji.

Brzemię nadgodzin

Z sondażu przeprowadzonego przez unijną agencję Eurofund wynika, że w czasie pandemii najwięcej telepracowników było w Belgii – 46 proc. To obejmuje osoby pracujące wyłącznie z domu.

Gdyby dołożyć te, które częściowo pracują z domu, a częściowo z biura, wyszłoby aż 78 proc. Zsumowane obie liczby były nawet wyższe – powyżej 80 proc. – we Włoszech i Irlandii. Polska, podobnie jak przed pandemią, znajdowała się na końcu tabeli, ale wskaźniki i tak były znacznie wyższe niż w innych czasach.

Około 20 proc. pracowało wyłącznie z domu, a w sumie 63 proc. – z domu lub częściowo z domu i z biura. W całej UE około 24 proc. tych pracujących wyłącznie z domu twierdzi, że codziennie wyrabiało nadgodziny. Wśród tych pracujących częściowo z domu, częściowo z biura, wskaźnik ten wynosił 20 proc., a wśród tych niewykonujących telepracy – 7 proc.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA