fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Powstanie Warszawskie

#RZECZoPOLITYCE Dudek: Powstanie było gigantyczną tragedią

rp.pl
Bez Powstania Polska ocaliłaby dużą część elity, która byłaby znacznie bardziej odporna na komunistyczną indoktrynację, i paradoksalnie może rządy komunistyczne wyrządziłyby znacznie mniejsze spustoszenie - mówił politolog, prof. Antoni Dudek.

Pamięć społeczna o Powstaniu była zawsze wśród warszawiaków obecna - mówił prof. Dudek podkreślając, że niezauważanie tej rocznicy w początkach PRL było raczej elementem oficjalnej polityki państwowej niż podejściem do niej samych mieszkańców stolicy. - Pamięć tę po 1956 roku można było okazywać, natomiast u schyłku PRL, kiedy władze odpuściły, można było już o tym głośno mówić i publikować. Po 1989 roku pamięć o Powstaniu stała się częścią polskiej polityki historycznej, a do rangi najważniejszego wydarzenia urosło po wybudowaniu muzeum Powstania Warszawskiego. Wtedy 1 sierpnia stał się głównym świętem historycznym Polski.

- Bardzo bym chciał, żeby to było święto ponad podziałami, ale tak nie jest. Jedni usiłują wykluczyć drugich i to się źle kończy. Polska prawica usiłowała wypchnąć polską lewicę - choć w Powstaniu walczyli również komuniści - na zasadzie: to my jesteśmy lepszymi patriotami - mówił Dudek.

Oceniając kontrowersyjną reklamę jednej ze spółek Skarbu Państwa, w której wykorzystano nawiązanie do Powstania sloganem: Poświęcenie to wielka energia, Dudek stwierdził: - To reklama w wyjątkowo złym guście, ale jest wierzchołkiem prądu, według którego twórcy takich przekazów chcą, żebyśmy odnieśli wrażenie, że odnieśliśmy jakieś porażające zwycięstwo. Pognębiliśmy Niemców i wyniku Powstania Warszawskiego Polska stała się wolna. Ta wizja sukcesu militarnego ma przysłonić to, czym w istocie Powstanie było - gigantyczną hekatombą, największą tragedią, której naród polski doznał w czasie II wojny światowej: dwieście tysięcy ofiar, głównie cywili - przypomniał profesor.

Przyznał, że dla niego 1 sierpnia to przede wszystkim - choć to niektórych oburza - dzień pamięci o ofiarach Powstania, a dopiero potem pamięci o bohaterskich powstańcach.

Profesor zauważył, że od wielu lat toczy się dyskusja o tym, czy Powstanie było potrzebne, a on sam należy do strony sceptycznej. - Nie nazywam Powstania błędem, bo to by było nadużycie, wiem, dlaczego wybuchło, natomiast uważam, ze decyzja była nieodpowiedzialna i zrealizował się najczarniejszy scenariusz. Zresztą ludzie, którzy dowodzili Powstaniem, jak gen. Bór Komorowski, później to przyznawali - mówił Antoni Dudek.

Zauważył jednak, że mówiąc o sensie Powstanie trzeba ważyć słowa. - Moim zdaniem nie da się obronić tezy, że bez Powstania Warszawskiego naród polski by nie przeżył. Nie zgadzam się z tym. Bez Powstania Polska ocaliłaby dużą część elity, która byłaby znacznie bardziej odporna na komunistyczną indoktrynację, i paradoksalnie może rządy komunistyczne wyrządziłyby znacznie mniejsze spustoszenie. Rozumiem natomiast, dlaczego Powstanie musiało wybuchnąć: nastrój był taki i tak duża była presja "dołów" wobec dowództwa. Powstańcy przez lata się do tego przygotowywali, mówiono im: poczekajmy na Rosjan, Tylko nikt nie wziął pod uwagę, co zrobił Stalin: zatrzymał wojska i czekał, aż Niemcy Powstanie zdławią.

Pytany o wrażenia co do powstańczych gadżetów, coraz bardziej popularnych, profesor stwierdził, że nie przeszkadza mu, kiedy młody chłopak chodzi w koszulce z symbolami Powstania, ale zależy jeszcze, jak się zachowuje. - Część tych młodych ludzi bezwiednie zakłada te koszulki, jakby to było logo jakiejś tam firmy. Tymczasem ten strój zobowiązuje.

Poproszony o ocenę słów wiceministra MON Bartosza Kownackiego, który powiedział wczoraj, że o tym, czym jest demokracja, pouczają nas "dzieci i wnuki zwyrodnialców", prof. Dudek stwierdził: - Minister Kownacki jest specjalistą od pouczania, to taki populizm dla ubogich, aby rozwijać przekonanie, że cała Europa ma przed nami klęczeć i od nas się uczyć. Natomiast postawmy sprawę jasno, Niemcy mają znacznie większe doświadczenie w budowie demokracji i to jest fakt historycznie obiektywny

Profesor był również pytany o niesnaski w obozie rządzącym. - Po dwóch latach rządów obóz władzy trzeszczy w szwach, co potęguje jeszcze ułomność polskiej konstytucji, owa dwugłowa egzekutywa. Pamiętamy szorstką przyjaźń Kwaśniewskiego i Millera, zaczyna się szorstka przyjaźń Andrzeja Dudy - tylko z kim? Czy ze Zbigniewem Ziobro? Raczej z Jarosławem Kaczyńskim.

Według gościa programu, Zbigniew Ziobro wciąż wierzy w magię kilku posłów z Solidarnej Polski, bez których PiS nie ma większości, natomiast jeszcze w tym roku pojawią się trzy papierki lakmusowe, które pokażą, jakie naprawdę są relacje między prezydentem a PiS.

- Pierwszym będzie los prezydenckich projektów ustaw i wprowadzonych do nich zmian. Pytanie, czy prezydent pozna swoje propozycje, bo jeśli nie, to będzie dla niego policzek. Kolejna sprawa to referendum prezydenckie i najciekawsze - zmiany w rządzie. Teoretycznie na dwulecie rządu Beaty Szydło możemy się spodziewać jakichś zmian. Jeśli zmiany obejmą tych ministrów, z którymi prezydent jest na stopie wojennej, jak Ziobro, niewątpliwie byłby to gest ze strony Nowogrodzkiej. Powtórzę, że dziś jest taka sytuacja, że PiS bardziej potrzebuje Dudy niż odwrotnie. Jeśli Duda to sobie uświadomi konsekwentnie, to on przez najbliższe dwa lata będzie odgrywać główną rolę w polskiej polityce. Tylko musi stać się twardszy - uważa Dudek.

Dla opozycji najważniejszy będzie rok między wyborami. to pokaże, kto ma największe poparcie, może dojść do zmian personalnych

Zamieszanie wokół niewykonania przez Polskę nakazu zaprzestania wycinki Puszczy Białowieskiej zdaniem profesora nie oznacza początku Polexitu, ale jeszcze ostrzejszego konfliktu z Brukselą.

Według profesora Antoni Macierewicz niszczy Polską armię kosztem WOT, a nie ma takiego kraju, który zasadniczą część swojej armii budowałby na bazie wojsk terytorialnych. - Są potrzebne, ale w rozsądnych granicach - uważa Dudek.

Jego zdaniem głównym problemem z Antonim Macierewiczem nie jest to, że w jego otoczeniu były osoby powiązane ze Służbą Bezpieczeństwa, ale to, że realizuje on paranoidalną koncepcję reformy sił zbrojnych i to się dla nas wszystkich źle skończy. W najlepszym wypadku będzie kosztowało nas masę pieniędzy odkręcenie tego, co robi szef MON, w gorszym scenariuszu może być znacznie gorzej, niż gdyby chodziło tylko o pieniądze.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA