"Wszystkie te zabiegi PiS-u które krążą w przestrzeni publicznej, nazywam orbanizacją polskiego samorządu, która przejawia się metodą salami - czyli odcinaniem po kolei kompetencji poszczególnym kategoriom samorządu" - ocenił poseł PSL najnowsze pomysły w sprawie zmian w samorządach. Jego zdaniem jest to bardzo dobry sposób na zjednoczenie opozycji. Zapowiedział, że jego partia w przypadku prezydentów Ciechanowa czy Olsztyna (pochodzących z PSL) będzie oczekiwała wsparcia innych partii opozycyjnych wobec PiS, w zamian za co poprze ich kandydatów.
"Mam wrażenie, że wiele z tych rzeczy ma szansę na jakieś projekty poselskie, bo w ten sposób PiS demontuje fundament państwa, jakim jest samorząd. Ale zapowiadam od razu - łatwo nie będzie" - mówił Zgorzelski.
Pomysły rządzących na samorząd poseł opozycji nazywa zderzeniem dwóch wizji państwa. Pierwsza to "pisowska, w której Polacy, wyborcy są potrzebni tylko do tego, żeby wybrali ich do władz, natomiast potem już nie są potrzebni. W genetycznym DNA PiS-u jest nieufność do człowieka, do obywatela" - ocenił.
Z kolei według wizji PSL "uprawnienia powinny być delegowane jak najbardziej w dół". Poseł Zgorzelski zwrócił uwagę, że zasada subsydiarności jest zapisana w Konstytucji. "Chyba, że zaczniemy mówić o zmianie Konstytucji, bo pewnie do tego PiS i jego przystawka polityczna, czyli Kukiz'15 dąży" - powiedział gość Tomasza Krzyżaka.
Zdaniem ludowca kwestia wielokadencyjności nie jest największym zmartwieniem samorządu. Powołał się przy tym na zasady panujące w Europie, wspominając, że tylko we Włoszech i w Portugalii liczba kadencji na poziomie lokalnym jest ograniczona. Z kolei w Hannowerze miejscowy burmistrz rządził przez 8 kadencji. "Problem jest za to w praktycznej niemożliwości odwołania wójta, burmistrza czy prezydenta, a szczególnie dotyczy to większych miast"- powiedział.
Poseł Zgorzelski, pytany o wybory na przewodniczącego Rady Europejskiej, ocenił, że z Polaków szanse ma tylko Donald Tusk. Inny możliwy scenariusz to jego zdaniem wybór innego przedstawiciela Europejskiej Partii Ludowej, z innego kraju. "To że PiS wspiera Jacka Syriusz-Wolskiego pokazuje, że nie mają dobrego kandydata. Po drugie jest to bardziej komunikat dedykowany na rzecz polityki wewnętrznej, na rozbicie PO, niż na realny scenariusz".
"Europoseł Saryusz-Wolski zrobił głębokiego nura, może okaże się za dwa i pół roku, że będzie - nie wiedzieć czemu - komisarzem UE, albo przypadnie mu jeszcze inna synekura, kiedy będzie mógł o tym decydować rządu PiS-u." - przewiduje Zgorzelski.