fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Światowy komunizm rozgniewany decyzją Ziobry

Zbigniew Ziobro
Fotorzepa/ Jerzy Dudek
Wniosek prokuratora generalnego o delegalizację niewielkiej Komunistycznej Partii Polski spowodował protesty bratnich ugrupowań w całej Europie.

„Polacy mają dość swojego rządu" – mówi po angielsku blondynka w modnych okularach. „Jest antyaborcyjny, antyimigracyjny i antypracowniczy, a ten sam rząd próbuje zdelegalizować Polską Partię Komunistyczną" – dodaje. Po niej wypowiada się jeszcze kilkoro młodych ludzi, którzy mówią, że „marksizmu nie da się zakazać". Film nagrała Liga Młodych Komunistów z brytyjskiego Manchesteru, by sprzeciwić się delegalizacji Komunistycznej Partii Polski.

To kanapowe ugrupowanie powstało w 2002 roku na bazie istniejącego wcześniej Związku Komunistów Polskich „Proletariat". Jak przystało na partię komunistyczną, głosi dążenie do przejęcia władzy przez klasę robotniczą.

Na przestrzeni ostatnich lat jej członkowie bez powodzenia startowali w wyborach, a partia działała bez większego zainteresowania mediów. Zmieniło się to na początku grudnia, gdy prokurator generalny Zbigniew Ziobro złożył do Trybunału Konstytucyjnego wniosek o delegalizację KPP. Jego zdaniem cele partii „są tożsame z celami innych partii komunistycznych sprawujących totalitarną władzę w państwach komunistycznych XX wieku".

I jego działanie wywołało gwałtowną reakcję światowego ruchu komunistycznego. Młodzież z Manchesteru nie jest bowiem jedyną grupą, która demonstruje w obronie polskich towarzyszy.

Przykłady? „Niedopuszczalne są próby polskiego rządu zakazania Komunistycznej Partii Polski oraz metodyczne wypaczanie historii" – wynika z pisma, które tuż przed świętami do przedstawicielstwa KE i ambasady RP w Atenach wystosowała Komunistyczna Partia Grecji. Ugrupowanie to, posiadające 15 posłów krajowych i dwóch europosłów, należy do najsilniejszych na Starym Kontynencie partii ze słowem „komunizm" w nazwie.

Protestują też mniejsze ugrupowania. 21 grudnia Komunistyczna Partia Belgii zorganizowała pikietę przed polską ambasadą w Brukseli. Podobne odbyły się przed ambasadą RP w Londynie i konsulatem w Manchesterze. Organizowały je Liga Młodych Komunistów i Komunistyczna Partia Brytanii. Ostre stanowiska opublikowały też Komunistyczna Partia Robotników Hiszpanii i Komunistyczna Partia Robotnicza Rosji.

Przewodniczący Komunistycznej Partii Polski Krzysztof Szwej twierdzi, że protestów będzie więcej. – Ruch komunistyczny jest ruchem uczciwym, a wspieranie innych uczciwych ludzi jest naszym obowiązkiem. Kumulacji spodziewamy się w dniu, gdy ruszy rozprawa przed Trybunałem Konstytucyjnym – mówi.

I zauważa, że reakcję zagranicznych partii komunistycznych powodowały też inne dotychczasowe perypetie sądowe KPP. Wniosek Ziobry o delegalizację jest bowiem tylko zwieńczeniem długich zabiegów polityków PiS.

Jako pierwszy na wojnę z KPP poszedł w 2013 roku Bartosz Kownacki, późniejszy wiceszef MON. Złożył zawiadomienie do prokuratury m.in. dlatego, że KPP opublikowała w internecie raport Burdenki o Katyniu, który obciąża odpowiedzialnością za tę zbrodnię Niemców. Zawiadomienie Kownackiego rozpoczęło wieloletnią, pełną częstych zwrotów akcji, batalię sądową, zakończoną warunkowym umorzeniem redaktorów partyjnego pisma „Brzask".

W 2018 roku delegalizację KPP jako pierwszy zapowiedział ówczesny wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki. Dziś mówi, że nie dziwi go reakcja zagranicznych komunistów. – Po tym, kiedy w Niemczech postawiono niedawno pomnik Lenina, nic mnie nie zaskoczy. Jednak tacy działacze muszą zrozumieć polską wrażliwość i to, jak Polska została skrzywdzona przez ruchy komunistyczne – komentuje.

Politolog z UW prof. Rafał Chwedoruk mówi, że protestów może być jeszcze więcej. – Delegalizacje partii komunistycznych czy też utrudnianie im legalnego działania, dotyczą dziś albo państw rządzonych przez fundamentalistów islamskich, albo Ukrainy. Może to też wywołać fatalne skojarzenie z Republika Weimarską, gdzie komuniści zostali zdelegalizowani jako drudzy – wylicza. – Protesty nie powinny więc dziwić, szczególnie, że w niektórych krajach komuniści są stałym elementem sceny politycznej. Od głosów takich deputowanych zależy na przykład czeski rząd.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA