fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Krym odpływa coraz dalej

shutterstock
Słabnie poparcie dla Ukrainy w Organizacji Narodów Zjednoczonych. Rosyjska ofensywa dyplomatyczna w Trzecim Świecie daje rezultaty.

– Najbardziej alarmujące jest to, że okupant podejmuje wysiłki w celu nuklearyzacji Krymu, w szczególności poprzez rozwój nuklearnej infrastruktury – mówił ukraiński przedstawiciel w ONZ Wołodymyr Jelczenko.

Zapowiadał w ten sposób głosowanie w Zgromadzeniu Ogólnym nad rezolucją wzywającą do „zakończenia nielegalnej okupacji Krymu", a przede wszystkim „wycofania stamtąd wojsk" – oczywiście rosyjskich. Projekt zgłosiło 39 państw. – Królestwo Niderlandów lobbowało za jego przyjęciem – powiedział przedstawiciel Holandii Karel van Oosterom.

Rezolucja została przyjęta 63 głosami za przy 19 przeciw. Ale przytłaczająca większość członków ONZ (aż 111 ze 193) albo wstrzymała się od głosu lub wyszła z sali w chwili głosowania. – Nie ma problemu militaryzacji Krymu – zapewniał rosyjski przedstawiciel Dmitrij Polanskij.

W porównaniu z pierwszą oenzetowską rezolucją przyjętą w sprawie rosyjskiej agresji jeszcze wiosną 2014 r. obecnie widoczna stała się erozja obozu wspierającego Ukrainę. Ze 100 państw wspierających Kijów pięć lat temu pozostały niecałe dwie trzecie. Prawie dwukrotnie wzrosła liczba głosujących przeciw antyrosyjskim rezolucjom (z 11 do 19). Jednak w ciągu ostatnich trzech lat takich państw było już nawet 26–27 (Zgromadzenie Ogólne przyjęło bowiem w tym czasie pięć rezolucji potępiających okupację Krymu).

Wśród tych, którzy głosowali przeciw integralności Ukrainy, konsekwentnie robi to Zimbabwe, niezależnie, czy było rządzone przez dyktatora Roberta Mugabe czy nie. Nowymi są Chiny (w 2014 nie brały udziału w głosowaniu) czy Iran (pięć lat temu wstrzymał się). Z państw azjatyckich po raz pierwszy głosowały przeciw Filipiny i Laos. W tym ostatnim kraju właśnie trwają laotańsko-rosyjskie ćwiczenia wojsk pancernych.

Dokładnie odwrotnie uczynił Izrael, który w 2014 wstrzymał się od głosu, a teraz poparł proukraińską rezolucję.

Gwałtownie za to zwiększyła się liczba dyplomatów, którzy zaczęli wstrzymywać się od głosu lub wychodzić z sali tuż przed głosowaniem (z 82 w 2014 r. do 111 obecnie). Największa grupę wśród nich stanowią państwa afrykańskie (np. Niger, Nigeria, Sierra Leone, Czad, Madagaskar czy Republika Środkowoafrykańska).

Widać wyraźnie skutki prowadzonej od trzech lat rosyjskiej dyplomatyczno-gospodarczo-wojskowej ofensywy na terenie Afryki. Władze Republiki Środkowoafrykańskiej na przykład trzymają się na bagnetach rosyjskich najemników z firmy „Wagner". Widziano ich również w sąsiednim Czadzie. Zachodni eksperci ostrzegali wcześniej, że jednym z celów rosyjskiej aktywności na Czarnym Kontynencie jest utworzenie swojej „maszynki do głosowania" w ONZ – takiej, jaką w latach 60.–80. ubiegłego wieku miał ZSRR.

Podobnie jak afrykańskie zachowała się część państw arabskich, powstrzymując się od głosu (w tym nawet Arabia Saudyjska).

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA