fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Tyszka: PiS robi to samo co wcześniej PO

Żadna partia nie jest zainteresowana zrównaniem kwoty wolnej posłów i wyborców
Fotorzepa, Jerzy Dudek
- Jeśli posłowie chcą zmienić jakość pracy parlamentu, muszą zacząć od siebie – mówi wicemarszałek Sejmu Stanisław Tyszka

Rzeczpospolita: Groźby karalne w Klubie Kukiz'15, zmęczenie materiału, fatalne wyniki wewnętrznych sondaży i tajemnicza lista chętnych do przejścia do PiS – pisaliśmy o tym kilka dni temu w „Rzeczpospolitej". Mamy do czynienia z rozłamem w waszych szeregach?

Stanisław Tyszka, wicemarszałek Sejmu, Kukiz'15: Ruch Kukiz'15 jest trzecią siłą w Sejmie. Paweł Kukiz wprowadził nas do polityki po to, żebyśmy zmienili chory ustrój polityczny III RP, i po to, żebyśmy oddali obywatelom kontrolę nad władzą oraz ich własnymi pieniędzmi, które są teraz w bardzo dużym stopniu marnotrawione, wyrzucane w błoto przez polityków partyjnych. Krok po kroku dążymy do tej zmiany i codziennie jesteśmy bliżej niej, bo młodzi ludzie są z nami.

Ale co się dzieje w ugrupowaniu?

Te plotki, o których pan wspomina, to wyssane z palca bzdury. Niestety, pana redakcyjny kolega opublikował te „rewelacje" bez podania wiarygodnych źródeł i jakiegokolwiek odniesienia ze strony Kukiz'15.

Ma dobre kontakty w pańskim ugrupowaniu.

Cieszę się, że mogę sprostować jego informacje.

Nie odniósł się pan do konkretów.

Co do sondaży, to nie mają one większego znaczenia, ale średnią mamy parę punktów powyżej naszego wyniku sprzed roku.

A czy pozycja Pawła Kukiza jest wciąż niepodważalna?

Paweł Kukiz jest w tej chwili jednym z nielicznych rzeczywistych liderów politycznych w Polsce. W wyborach prezydenckich jako pierwszy przełamał zmowę partii politycznych blokujących zasadnicze zmiany w Polsce. Jako pierwszy od 27 lat wprowadził ruch obywatelski do Sejmu, i to rezygnując z 30 milionów złotych subwencji z pieniędzy podatników. Codziennie punktuje absurdy i niesprawiedliwości systemu III RP. Systemu, który służy partyjniakom i ich rodzinom, i który wypycha ciężko pracujących obywateli za granicę. To dlatego Paweł Kukiz cieszy się też bardzo dużym zaufaniem Polaków. Po prostu mówi, jak jest.

Macie na tyle silne struktury, że będziecie w stanie wystawić samodzielne listy w wyborach samorządowych? Czy może będziecie próbowali ułożyć wspólne listy z Korwinem czy narodowcami?

W ostatnich tygodniach nasi posłowie zorganizowali w Sejmie trzy spotkania: wolnościowców, endecji i rolników. Przyjechało do nas łącznie ponad tysiąc osób. To jeden z papierków lakmusowych zainteresowania ludzi naszą działalnością. Z założenia nie działamy jak partie polityczne. Jesteśmy ruchem obywatelskim, co wiąże się z tym, że jesteśmy otwarci na tych wszystkich, którzy nie odnajdują się w partiach systemowych. Najbliższe wybory będą o tyle istotne, że będziemy mogli spróbować odpartyjnić część samorządów i pokazać obywatelom, że mogą mieć większy wpływ na swoje małe ojczyzny.

A czy po wprowadzeniu ustawy o zgromadzeniach obywatele będą mieli ograniczony wpływ na losy również swoich małych ojczyzn?

Kukiz'15 jest ruchem obywatelskim, więc w oczywisty sposób nie zgadzamy się na jakiekolwiek nowe ograniczenia w ustawie o zgromadzeniach. W kampanii prezydenckiej Paweł Kukiz krytykował Komorowskiego za to, że podpisywał ograniczenia w zgromadzeniach autorstwa Platformy. PiS po raz kolejny robi to, co robiła Platforma. Jesteśmy temu przeciwni. Ludzie muszą mieć pełne prawo do manifestacji, wyrażania swojego niezadowolenia na ulicach, nawet jeżeli są to manifestacje będące efektem partyjniackiej inżynierii politycznej, jak demonstracje KOD.

Czemu mają służyć zmiany w Sejmie dotyczące pracy i kontaktów mediów z politykami?

Jestem w Sejmie od roku i cenię sobie współpracę z dziennikarzami, których tam poznałem. Nie widzę potrzeby zmian. Uważam, że w pierwszej kolejności porządki powinny dotyczyć posłów. Posłowie na sali sejmowej zachowują się często w sposób skandaliczny. Czasami odnoszę wrażenie, że weszli do Sejmu nie po to, żeby pracować, ale żeby tylko wszczynać awantury.

Ale czy PiS boi się dziennikarzy?

Jeśli chcemy zmienić jakość pracy parlamentu, to w pierwszej kolejności politycy powinni zacząć od siebie. Obawiam się jednak, że tutaj żadne zmiany w regulaminach nie pomogą, bo mówimy tu o elementarnych zasadach wychowania, kultury.

Kolejną zmianą jest ustawa dezubekizacyjna. Premier powiedziała, że żaden oprawca z milicji nie będzie pracował w policji. Nawet ci, którzy jeden dzień przepracowali w służbach, powinni stracić przywileje.

Jestem zwolennikiem odebrania wszelkich przywilejów przyznanych oprawcom. Jednak nie możemy wylewać dziecka z kąpielą. Zgodnie z propozycją PiS nowe zasady nie objęłyby wyłącznie esbeków, ale również m.in część pracowników ewidencji PESEL, biur paszportowych, słuchaczy i studentów wyższych szkół związanych z wydziałem spraw wewnętrznych. Poszukując sprawiedliwości historycznej, nie można skrzywdzić ani jednej osoby niewinnej. A tego propozycja PiS nie gwarantuje.

Prezydent wycofał się z obietnicy danej frankowiczom. Stwierdził niedawno, że z tego co wie od ekspertów, gdyby dziś doszło do przewalutowania kredytów frankowych (po kursie historycznym), mogłoby dojść do krachu. Również w sprawie podniesienia kwoty wolnej powiedział, że jednak do 8 tys. rząd nie da rady jej podnieść, bo tak powiedziała mu pani premier.

Kwota wolna, obniżka VAT i rozwiązanie problemu wyzysku frankowiczów to były główne obietnice wyborcze na sztandarach PiS w 2015 r. Tymczasem partia rządząca nie dość, że nie spełnia tych postulatów, to jeszcze serwuje nam ukryte podwyżki podatków i kolejne opłaty. PiS tak skonstruował reformę kwoty wolnej, że prawie nikt na tym nie skorzysta. Jednocześnie wzrośnie ucisk fiskalny na wynagrodzeniach tych, którzy akurat w danym roku cudem lepiej sobie radzą na rynku pracy.

Jak to wpłynie na finanse publiczne?

Do krachu finansów państwa dojdzie, jeśli politycy będą dalej zadłużali Polskę, podwyższali podatki i marnowali nasze pieniądze. Zaś krach systemu politycznego nastąpi, gdy politycy będą nadal tak bezczelnie łamali swoje obietnice wyborcze. Prezydent Duda obiecał podniesienie najniższej w Europie kwoty wolnej do 8 tys. zł już od tego roku. Gwarantuję też, że gdyby państwo raz dla odmiany stanęło po stronie obywateli oszukanych przez banki, a nie po stronie instytucji finansowych, to do żadnego krachu by nie doszło.

A dlaczego parlamentarzyści mają kwotę wolną aż do 30 tys. zł?

Kukiz'15 jest pierwszym klubem w historii Sejmu III RP, który złożył projekt ustawy odbierającej finansowe przywileje parlamentarzystom. Niestety, partie polityczne nie są zainteresowane dalszym procedowaniem projektu prowadzącego do zrównania kwoty wolnej posłów i ich wyborców. To rażąca nierówność, niesprawiedliwość – nie może być tak, że zwykły obywatel ma 3 tys. zł kwoty wolnej od PIT, a poseł 30 tys. zł. Nasz projekt, opodatkowujący diety poselskie, leży od pół roku w zamrażarce sejmowej. Wszystkie partie polityczne są przeciw. Wszystkie. Ten wrzaskliwy konflikt polityczny, który obserwujemy na co dzień, jest pozorny. Gdy trzeba, partie idą ręka w rękę w obronie swoich przywilejów i chorego systemu ustrojowego.

Marek Kuchciński obiecał likwidację sejmowej zamrażarki, a PiS zapowiadał „Pakiet demokratyczny". Dlaczego ustawy Kukiz'15 nie są procedowane?

W III RP nie uchwala się prawa dla dobra wspólnego wszystkich obywateli, tylko dla dobra partii i różnych grup interesu. Oczywiście, że wolelibyśmy, żeby nasze projekty były dyskutowane i by obywatele mogli zobaczyć, że większość sejmowa nie chce na przykład zrównania kwoty wolnej dla obywateli i posłów. Ale nie oszukujmy się, że „pakiet demokratyczny" byłby jakimś wielkim przełomem. Potrzebujemy systemowego rozbicia partiokracji – dzisiejszego układu, w którym rząd i posłowie mogą nieustannie ignorować swoich wyborców, obywateli. Nigdy nie zapomnę tego, jak PiS i Nowoczesna wspólnie odrzuciły w pierwszym czytaniu nasz projekt o ustanowieniu instytucji opiekuna osoby niepełnosprawnej, choć nie pociągał za sobą żadnych kosztów. Złożyliśmy ustawę popartą przez 200 organizacji pozarządowych, a partie z cynicznej motywacji „bo to nie nasze" od razu wyrzuciły go do śmieci. Trzeba systemowo przymusić władzę do reprezentowania obywateli, a to będzie możliwe dopiero, gdy wprowadzimy Jednomandatowe Okręgi Wyborcze do Sejmu. Wtedy obywatele będą mogli odwołać swojego posła.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA