Największa partia rządząca, Koalicja Obywatelska przeprowadziła wybory do władz regionalnych. Donald Tusk potwierdził swoje przywództwo w KO. Dlaczego nikogo to nie obeszło? Czy demokracja partyjna jest już tak fasadowa, że nikt nie zwraca uwagi na wybory w partii sprawującej władzę?
Być może po części tak jest. W KO i w innych partiach też. Ale bardziej chodzi o dynamikę zdarzeń na scenie politycznej. Jeszcze kilka miesięcy temu panowało przekonanie, że Donald Tusk jako lider jest skończony. Że trzeba szukać alternatywy, bo z Tuskiem KO nie wygra kolejnych wyborów. A z sondaży partyjnych wyciągano wnioski, iż obecna koalicja może się żegnać z władzą, bo po następnych wyborach rządzić będzie PiS z dwiema Konfederacjami. Gdyby wtedy odbywały się wewnętrzne wybory jeszcze w PO, to ściągnęłyby uwagę wszystkich. Czy Sikorski wystartuje, a może ktoś inny? Ilu głosujących odmówi poparcia Tuska? Ale w ciągu pół roku na scenie politycznej zaszły gigantyczne zmiany.