fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Ludwik Dorn: To się dobrze nie skończy

Fotorzepa, Darek Golik
Powstaje trójkąt czy raczej czworokąt bermudzki. Nic z takiego rządu dobrego nie będzie – ocenia Ludwik Dorn, były wicepremier, marszałek Sejmu i szef MSWiA.

Jak pan ocenia nowy rząd?

Oceniając rząd od strony strukturalnej, to będzie rząd bałaganu.

Dlaczego?

Zacznijmy od tego, że struktura rządu jest nie do pogodzenia z ustawą o działach administracji rządowej. Rzuca się w oczy nietypowy podział resortu spraw zagranicznych. Nie jest dla mnie jasne, na czym ma polegać przejęcie spraw europejskich przez premiera. Nie zostało powiedziane, że premier Mateusz Morawiecki jest równocześnie ministrem właściwym do spraw europejskich.

Cały pion europejski wydzielony z MSZ będzie częścią KPRM, a obejmie go Konrad Szymański.

Jest ustawa z 2009 roku, która wprowadziła nowy model koordynacji, po uzyskaniu członkostwa Polski w Unii Europejskiej, tj. ustawa o Komitecie ds. Europejskich. Premier, jak chce, to przewodniczy temu komitetowi, ale zgodnie z ustawą przewodniczącym jest minister ds. europejskich reprezentowany przez sekretarza stanu. Jeżeli departamenty Komitetu ds. Europejskich oraz Ekonomiczny UE, który realizuje w porozumieniu z innymi ministerstwami politykę energetyczną, klimatyczną, gospodarczą, innowacji i ma charakter przekrojowy, przechodzą do Kancelarii Premiera, to nie ma siły – premier musi być także ministrem ds. europejskich, bo komitet obsługuje ten sam urząd, który obsługuje ministra ds. europejskich. Albo też min. Szymański zostaje tym ministrem, ale wtedy mamy nowe ministerstwo. Tertium non datur. Niedookreślone prawnie i instytucjonalnie „przejecie" spraw europejskich przez premiera może być próbą odpowiedzi na pogłębiający się konflikt Polski z UE, który z linii rząd – Komisja Europejska przeniósł się na linie Polska Trybunał Sprawiedliwości. Ponieważ nie wiadomo, na czym ta zmiana ma polegać, jest to niepokojące. W przedstawionym na konferencji wariancie to nie ma prawa działać, powstanie bałagan.

Kolejną zmianą jest powrót do Ministerstwa Skarbu pod inną nazwą. Ma nim kierować Jacek Sasin.

To kluczowa strukturalna zmiana, która powiększy chaos w rządzie. W jednym ręku ma zostać skupiony taki nadzór właścicielski, jakim nie dysponowało Ministerstwo Skarbu. Nadzór nad kopalniami był w gestii resortu gospodarki, a później energetyki. Teraz uprawnienia właścicielskie wszystkich spółek Skarbu Państwa przejdą w ręce jednego ministra. Zmiana ma służyć temu, by prezes Kaczyński za pomocą swojego pełnomocnika dzielił konfitury, jeżeli chodzi o spółki Skarbu Państwa, żeby uniknąć intryg między Morawieckim a Ziobrą. Jacek Sasin zostanie przesłoną Kaczyńskiego, której prezes będzie wydawał dyspozycje, będzie też odsyłał wszystkich zabiegaczy do Sasina, dzięki czemu będzie miał więcej czasu i spokoju. Powołanie nowego ministerstwa na pewno osłabia władztwo Zbigniewa Ziobry. Ale to jest wewnątrzpisowski muchotłuk.

cała rozmowa na www.rp.pl

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA