fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Wojna senatora Gawłowskiego z marszałkiem Kuchcińskim

Stanisław Gawłowski i Marek Kuchciński
Fotorzepa, Robert Gardziński; Fotorzepa, Jakub Czermiński
Stanisław Gawłowski zawiadomi prokuraturę w sprawie Marka Kuchcińskiego. Twierdzi, że został aresztowany, bo były marszałek poświadczył nieprawdę w dokumentach.

– Do mojego zatrzymania nie było podstawy prawnej. Tak naprawdę nie ma jej do dziś – mówi Stanisław Gawłowski, senator niezrzeszony, a w poprzedniej kadencji poseł PO. W kwietniu 2018 roku został osadzony w areszcie. I przekonuje, że stało się to niezgodnie z procedurami, w czym znaczący udział miał ówczesny marszałek Sejmu Marek Kuchciński.

Do zatrzymania doszło w piątek 13 kwietnia 2018 roku, gdy polityk stawił się w szczecińskiej prokuraturze. Dostał zarzuty w związku z tzw. aferą melioracyjną, czyli nieprawidłowościami przy inwestycjach Zachodniopomorskiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych w Szczecinie. Dzień wcześniej zgodę na aresztowanie wyraził Sejm. I właśnie sposób podjęcia tej decyzji budzi kontrowersje.

Chodzi o to, że po głosowaniu posłowie klubu PO złożyli do ówczesnego marszałka Marka Kuchcińskiego wniosek o reasumpcję. Argumentowali, że przed głosowaniem Gawłowski wystąpił do marszałka o to, by zgodnie z regulaminem Sejmu móc zabrać głos. Kuchciński odmówił, co według PO mogło mieć wpływ na wynik głosowania.

Marszałek wniosku o reasumpcję nie uwzględnił. Czy miał do tego prawo? Nie – to teza trzech opinii, które wydali konstytucjonaliści.

Znalazły się w aktach sprawy Gawłowskiego, które trafiły do sądu. Opinie zamówili wicemarszałek Sejmu z PO Małgorzata Kidawa-Błońska i jej klubowy kolega Sławomir Neumann, wiceszef Komisji Odpowiedzialności Konstytucyjnej. A sporządzili je uznani specjaliści: dr hab. Sabina Grabowska, dr hab. Sławomir Patyra i dr hab. Ryszard Piotrowski.

„Marszałek Sejmu nie miał prawa odmówić poddania pod głosowanie wniosku o reasumpcji głosowania, ponieważ podjęcie decyzji w tej sprawie należy wyłącznie do kompetencji Sejmu" – pisze dr hab. Grabowska. I dodaje: „Do czasu podjęcia przez Sejm w przedmiocie reasumpcji głosowania Stanisławowi Gawłowskiemu przysługuje przywilej nietykalności". O tym, że do czasu decyzji odnośnie reasumpcji Gawłowski „nie może być zatrzymany ani aresztowany" pisze dr hab. Patyra. Równie dr hab. Piotrowski przekonuje, że Sejm nie wyraził zgody na zatrzymanie i areszt.

Gawłowski wspomina, że o nieprawidłowo podjętej decyzji Sejmu mówił w prokuraturze jego pełnomocnik mec. Roman Giertych. – Prokurator zasłonił się pismem z podpisem marszałka – dodaje.

Dlaczego Kuchciński nie rozpatrzył wniosku? – Bo decyzja Sejmu zapadłaby w piątek, już po mojej zaplanowanej wizycie w prokuraturze. W efekcie mógłbym być zatrzymany dopiero kilka dni później, co popsułoby narrację PiS – podejrzewa senator.

Dodaje, że niezależnie od motywów Kuchciński popełnił przestępstwo poświadczenia nieprawdy, dlatego kieruje sprawę do prokuratury i prosi o interwencję rzecznika praw obywatelskich.

Co na to PiS? Centrum Informacyjne Sejmu już w 2018 roku przekonywało, że wniosek o reasumpcję był bezprzedmiotowy. „Podnoszony argument, że posłowi Gawłowskiemu uniemożliwiono zabranie głosu w dotyczącej go sprawie jest niezgodny z prawdą" – pisało CIS. Wyjaśniało, że poseł zabrał głos podczas wcześniejszego posiedzenia, gdy rozpatrywano sprawozdanie komisji w sprawie wniosku prokuratury.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA