fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Czarne parasolki wychodzą na ulice

AFP
Kobiety występują przeciwko projektowi nowelizacji kodeksu karnego, który zakłada kary za rozmowy o seksie w szkole.

W 24 miastach w Polsce, a także w Londynie w środę i w czwartek Ogólnopolski Strajk Kobiet (OSK) organizuje demonstracje „Jesień średniowiecza" przeciwko obywatelskiemu projektowi nowelizacji kodeksu karnego. Założono w nim kary za „propagowanie" i „zachęcanie" małoletniego do współżycia seksualnego.

Jak tłumaczy Marta Lempart, jedna z liderek OSK, na zorganizowanie demonstracji potrzeba było tylko kilku godzin. – W ciągu ostatnich trzech lat zorganizowałyśmy około tysiąca demonstracji. Stąd nasza skuteczność – tłumaczy. Były to głównie demonstracje przeciwko próbom zaostrzenia prawa aborcyjnego.

Obecnie procedowany projekt przewiduje karę trzech lat więzienia (PiS chce podwyższenia do pięciu lat) dla każdego, „kto propaguje lub pochwala podejmowanie przez małoletniego obcowania płciowego lub innej czynności seksualnej, działając w związku z zajmowanym stanowiskiem, wykonywaniem zawodu lub działalności związanych z wychowaniem, edukacją, leczeniem małoletnich lub opieką nad nimi". Kara została przewidziana także za prowadzenie takich działań „na terenie szkoły lub innego zakładu lub placówki oświatowo-wychowawczej lub opiekuńczej".

W uzasadnieniu do projektu Komitet Inicjatywy Ustawodawczej „Stop pedofilii" wskazuje, że celem projektu oprócz walki z pedofilią jest także problem zbyt wczesnej inicjacji, do której przyczynia się rozbudzanie seksualne podczas zajęć z zakresu edukacji seksualnej. Podkreślono, że edukatorzy seksualni wchodzą do szkół i bez wiedzy i zgody rodziców rozmawiają z dziećmi o seksie. Jak podają autorzy projektu, dzieje się tak m.in. podczas rozmów o antykoncepcji, profilaktyce ciąż wśród nieletnich i chorób przenoszonych drogą płciową, przeciwdziałaniu dyskryminacji i wykluczeniu. „Jako polskie obywatelki i kobiety mieszkające w Polsce, których dzieci cierpią z rąk pedofilów, także tych w sutannach – wciąż bezkarnych – żądamy wyrzucenia tej ustawy do kosza i rzetelnej pracy nad prawem, które będzie chronić niepełnoletnich, zamiast pozwalać państwu na karanie syna/córki za uprawianie seksu ze swoją dziewczyną/chłopakiem" – uzasadniają powód zwołania demonstracji członkinie OSK.

– Histeria, która wytworzyła się wokół tego projektu jest nieuzasadniona. Nie mówimy o karach za „edukację seksualną", ale o działaniach pochwalających, propagujących i zachęcających małoletnich do współżycia seksualnego – mówi „Rz" Mariusz Dzierżawski, który reprezentuje Komitet Inicjatywy Ustawodawczej „Stop pedofilii". Jak tłumaczy, w projekcie chodzi przede wszystkim o działania podejmowane przez członków różnych organizacji, którzy organizują dodatkowe zajęcia w szkołach, a nie o nauczycieli.

– Nikt nie będzie karał nauczyciela biologii za to, że informuje o rozmnażaniu człowieka. Choć oczywiście tę wiedzę należy przekazywać z pewnym wyczuciem – podkreśla. Dodaje też, że przekazywaniem wiedzy dotyczącej spraw intymnych powinni zajmować się rodzice.

– Przepisy tej nowelizacji są nieprecyzyjne. Przy złej woli mogą być wykorzystywane tak, że naprawdę będzie się czego bać – mówi z kolei prof. Teresa Gardocka, karnistka z Uniwersytetu SWPS. Dodaje, że obecne przepisy o karaniu pedofilii są wystarczające i nie ma potrzeby zaostrzania prawa. – Najważniejsze, by pedofile mieli świadomość, że kara ich nie ominie – podsumowuje ekspertka.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA