fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Czesław Bielecki: Żyjemy w kraju nieprawości

Fotorzepa, Robert Gardziński
Większość musi prowadzić dialog z mniejszością – mówi Czesław Bielecki, współzałożyciel Projektu Konsens.

Dlaczego Polska potrzebuje konsensusu?

W trzech podstawowych dziedzinach dla istnienia państwa, jego siły i sprawności nie udało się nam przez 30 lat osiągnąć minimum zgody i efektywnie reformować Polski. Administracja publiczna, stanowienie prawa i sądownictwo oraz siły zbrojne i służby mundurowe – w każdej z tych dziedzin poruszamy się co najwyżej zygzakiem.

W każdej z tych dziedzin PiS dokonuje reformy państwa, a najbardziej spektakularne zmiany mają miejsce w wymiarze sprawiedliwości.

Deklaracje władzy wykonawczej nie znalazły potwierdzenia w faktach. Wiele w Polsce jest wciąż do zrobienia. Najlepszym przykładem tego, że żyjemy w kraju nieprawości, jest fakt, że urzędnicy wciąż zachowują się jak sędziowie, a sędziowie postępują jak urzędnicy. To, co zrobił pan sędzia Łukasz Piebiak, najjaskrawiej pokazuje, że funkcjonariusze państwa powinni tracić prawo jazdy zawodowe po swoistej jeździe po pijanemu. Media w Polsce mają do odegrania bardzo ważną rolę, żeby ujawniać i naświetlać wszelkie nieprawości. Ten przypadek potwierdza, że nie można pozostawić wymiarowi sprawiedliwości swobody decydowania o tym, kto może mieć prawo sądzenia. Przekroczenie granic przyzwoitości, które nastąpiło u części sędziów, którzy działali koniunkturalnie, pokazuje, że system jest niewydolny i to od lat. Korporacja nie może sama się oceniać. Musi być zewnętrzny punkt odniesienia. Bez względu na to, czy chodzi o odpowiedzialność za bezprawne przetrzymywanie przez lata pana Komendy w więzieniu czy nieprzyzwoite zachowanie sędziów szukających haków na swoich kolegów.

O tym też mówi od lat PiS. Pytanie, po co jest Projekt Konsens, który powtarza bliźniacze postulaty władzy?

Bowiem zrealizować je można, uzyskując minimum zgody między skłóconymi plemionami. Projekt Konsens współtworzą ludzie związani z życiem publicznym, którzy nie będąc czynnymi politykami, chcą wypowiadać się w ważnych sprawach naszego kraju. Jesteśmy z różnych środowisk i mamy różne sympatie polityczne. Łączy nas silne przekonanie, że los naszej wolności i demokracji zależy w dużej mierze od tego, czy ludzie, którzy zasadniczo różnią się w poglądach, będą potrafili ze sobą rozmawiać, poszukując porozumienia w imię polskiej racji stanu. Wolność Polaków zależy od tego, czy osiągną porozumienie w sprawach najważniejszych dla uzdrowienia państwa. W Projekcie Konsens znajdują się ludzie, którzy są gotowi rozmawiać z tymi, z którymi się nie zgadzają i są przekonani, że konsens mimo to można wspólnie uzgodnić.

Czy w polityce plemiennej i życiu społecznym podlegającym coraz większej polaryzacji jest miejsce na dialog?

Gdyby podziały polityczne cieszyły się akceptacją Polaków, to klasa polityczna nie miałaby tak kiepskich notowań w społecznych ocenach, a połowa uprawnionych do głosowania nie zostawałaby w domu w dniu wyborów. Potrzeba identyfikacji światopoglądowej i grupowej nie może powodować, że traci się z pola obserwacji interes narodowy i publiczny.

Nikt przytomny nie podważa, że sądy powinny działać szybciej, obiektywniej, sprawniej, ale sposób przeprowadzenia reformy przez ministra Ziobrę był próbą narzucenia swojej racji, dlatego że uzyskała większość w Sejmie. Jakby konformizm, jakiego sędziowie dawali i dają przykłady, dał się zwalczyć konformizmem „swoich" sędziów. Losowanie składów sędziowskich miało uczytelnić mechanizm niezależności sądów. Jednak również ta reguła gry została naruszona przez polityków.

W Projekcie Konsens uczestniczą aktorzy różnych scen politycznych. Obok pana jest Krzysztof Janik, Józef Orzeł, Jan Parys, Maciej Zalewski, Władysław T. Bartoszewski, Dominika Maison, Antoni Dudek, Tomasz T. Grosse, Stefan Kawalec, Bartosz Marczuk, Ignacy Morawski, Anna Wojciuk i wielu innych. Co was łączy?

Przekonanie, że konsens, niezależnie od tego, kto Polską będzie rządził, musi być realizowany. Dzięki niemu Polska będzie krajem silniejszym i skuteczniejszym. Rozmawiać trzeba nie tylko z tymi, z którymi zgadzamy się biograficznie i światopoglądowo. Większość ma obowiązek z mniejszością prowadzić dialog, szczególnie że każda opozycja prędzej czy później uzyska większość. W jednym z ostatnich dokumentów, które przyjęliśmy, „Silne państwo i decentralizacja", podnosimy, że państwo zdecentralizowane uzyska zdolność rozwiązywania spraw kluczowych. Nie jest prawdą, że mamy wybór: rozbicie dzielnicowe albo państwo całkowicie scentralizowane. Państwo jest silne, gdy deleguje swoje kompetencje w sposób sensowny i skuteczny samorządom. Tylko władcze decyzje w kluczowych kwestiach warto zachować w ręku władz państwowych. Łączy nas przekonanie, że obecne reguły gry są dalece niedoskonałe, począwszy od stanowienia prawa, a kończąc na jego egzekwowaniu. Polscy Tutsi i Hutu zapomnieli już, że walka powinna toczyć się o kształt państwa, sposób sprawowania władzy, wolność obywateli, swobodę działania organizacji pozarządowych pod rządami prawa – to wszystko w tym sporze niknie. Jest tylko taktyka i medialne przeciwstawienie sobie racji. Dokument Projektu Konsens na temat polskiej własności pokazuje, że mimo zmiany rządów kwestie własności wciąż nie zostały uporządkowane, a to rzutuje na wszystko. Od bliskiej mi gospodarki przestrzennej, estetyki, a raczej jej braku, i powszechnej brzydoty kraju, po blokadę działań prywatnych i publicznych. Polska jest jedynym krajem postkomunistycznym, który nie uporządkował własności. Własność jest jedną z podstaw wolności, więc chaos własnościowy ogranicza wolność.

Jarosław Kaczyński podczas kampanii w Nowym Sączu mówił, że PiS prowadzi modernizację państwa i narodu, a przeciętny obywatel będzie czuł się obco we własnym kraju, jeśli opozycja doszłaby do władzy. Najważniejsi politycy władzy nie chcą nawet siąść do debaty z liderami opozycji. Gdzie tu przestrzeń do dialogu?

Zmiany, szczególnie modernizacyjne, wypracowuje się w szerszym gronie nie tylko z tymi, z którymi się zgadzamy. Dlatego proponujemy konsensualne rozwiązania w wielu zakresach, również wymiaru sprawiedliwości. Jeśli ktoś twierdzi, że reforma Ziobry jest zła, to nie znaczy jeszcze, że to co zastał było dobre. Nie potrafił zreperować zepsucia, które sam krytykował.

A co proponujecie?

Dopuszczenie do stanowiska sędziego wyznaczać powinna granica wieku 35-40 lat z wymogiem przepracowania przez absolwenta wydziału prawa 10-15 lat, najlepiej w więcej niż jednym zawodzie prawniczym. Sąd ma obowiązek pisemnego uzasadnienia wyroku w momencie jego ogłoszenia z odniesieniem do zrozumiałych społecznie zasad prawa i sprawiedliwości. Sąd Najwyższy prowadzić powinien glosariusz orzeczeń, które zostały zakwestionowane w postępowaniu instancyjnym jako błędne czy naruszające oczywiste zasady sprawiedliwości.

Okazało się, że Krystyna Pawłowicz jako członek Krajowej Rady Sądownictwa opiniowała awans sędziego Krzysztofa Świderskiego. Sędziego, który wcześniej wydał pozytywne dla niej wyroki...

Problemem środowiska prawniczego jest konformizm, obojętność na niesprawiedliwość. Prawo tworzy i normy i tradycję ich stosowania – Lex bez ius jest martwe. Członkowie KRS powinni być wybierani spośród sędziów zgłoszonych przez uprawnione podmioty określone ustawą. Prezesi sądów powinni pochodzić z wyboru. Sędzia może być pozbawiony przez Izbę Dyscyplinarną Sądu Najwyższego prawa orzekania (z zachowaniem uprawnień) za prowadzenie procesu lub wydanie orzeczenia sprzecznego z zasadami wymiaru sprawiedliwości. A zasada losowego doboru sędziów powinna być wzmocniona rejestracją powiązań spraw i osób uczestniczących w rozprawach, aby wykluczyć zmowę czy konflikt interesów. Konkretne propozycje dla Polski mamy również w zakresie silnego państwa versus decentralizacja, własności, miejsca Polski w Unii Europejskiej, stanowienia prawa i sądownictwo, polityki energetycznej, polityki wschodniej.

Projekt Konsens ma ambicje polityczne? Ruszacie w trakcie kampanii wyborczej.

Ruszyliśmy kilka miesięcy temu. Teraz mówimy publicznie: jednak można się porozumieć. To kwestia ambicji intelektualnej. Jesteśmy think tankiem, który nie zamierza wejść do partyjnej polityki. Marzy nam się intronizacja nowego pokolenia. Jesteśmy przekonani, że ostatnie 30 lat, z powodu wielu bezpłodnych sporów, okazało się czasem straconym dla myślenia o przyszłości. Mimo koniunktury międzynarodowej wiele szans straciliśmy. Państwo może działać skuteczniej, szybciej i sprawiedliwiej. Bez względu na to, kto będzie rządził krajem, trzeba już dziś mówić, co zostało zaniechane w Polsce, a powinno być zrealizowane. Nie wystarczy tylko przeciwstawić się poprzednikom. Spierajmy się, krytykujmy, ale rozmawiajmy serio o Polsce. Proponujemy konkretne rozwiązania, które można sprawdzić na www.projektkonsens.pl.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA