fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

PiS zostawia furtkę Kurskiemu

Jacek Kurski i Jarosław Kaczyński w Sejmie, 2006 rok
Fotorzepa/Rafał Guz
Choć Jacek Kurski nie znalazł się na listach PiS, to wciąż niejasna jest sprawa "jedynki w Gdańsku. Wszystko w rękach prezesa Jarosława Kaczyńskiego.

W czwartek wieczorem na posiedzeniu Komitetu Politycznego PiS zapadły decyzje dotyczące list wyborczych PiS. Nie zabrakło sensacyjnych rozstrzygnięć. "Rzeczpospolita" poznała przebieg spotkania. Teraz przybliżamy go czytelnikom.

Po spotkaniu dominują dwa tematy. Wykluczenie ze startu Marcina Mastalerka oraz dziwna sytuacja z listą w Gdańsku. O co chodzi? Liderem w tym okręgu miał być pomorski baron PiS Janusz Śniadek. Ten jednak odmówił, twierdząc, że woli startować z drugiego miejsca w Gdyni. Były szef Solidarności przedstawił więc listę bez siebie na "jedynce". Ta - jak wynika z naszych informacji - pozostała ostatecznie nieobsadzona. Czy może się na niej znaleźć Jacek Kurski?

Na posiedzeniu Komitetu pojawiła się co prawda kwestia Kurskiego. Jarosław Kaczyński otworzył dyskusję w tej sprawie, a Elżbieta Witek zaproponowała głosowanie. Nikt nie poparł Kurskiego, ale głosowanie nie dotyczyło wykluczenia go z list. Przyjęto też inną uchwałę. Ta druga daje Jarosławowi Kaczyńskiemu możliwość indywidualnych zmian na listach. Spekuluje się, że własnie dzięki tej furtce, Kurski ma zostać w ostatniej chwili dostać możliwość startu z Gdańska. Próbowaliśmy zapytać o to Kurskiego, ale nie chciał się w tej sprawie wypowiadać. - On na "jedynkę" nie liczył. Szybciej na "trójkę" lub ostatnie miejsce - mówi nam osoba z otoczenia Kurskiego. W tej chwili trójką jest Andrzej Jaworski. Niewykluczone, że na pozycję lidera zostanie przesunięty ktoś inny, a dla Kurskiego zwolni się jego wymarzone miejsce.

W trakcie spotkania doszło też do wielu innych ciekawych decyzji. Głównym determinantem kształtu list były znakomite dla PiS sondaże. - Gdyby notowania były niższe, to ruchy byłyby bardziej finezyjne. A tak zwyciężyło przekonanie, że nawet konia można wystawić i wygra się siłą rozpędu - mówi nam jeden z doświadczonych działaczy partii Jarosława Kaczyńskiego.

To właśnie prezes PiS miał decydujące zdanie w kilku przypadkach. Tak było m.in. z kwestią startu rzecznika sztabu wyborczego i współautora sukcesu Andrzeja Dudy Marcina Mastalerka. Odpowiadający za partyjne struktury wiceprezes PiS Joachim Brudziński odczytywał kolejne nazwiska osób rekomendowanych do startu. Kaczyński większość z nich pozostawiał bez komentarza, czasem zgłaszał uwagi. Cała procedura szła szybko i sprawnie do momentu, gdy Brudziński nie wyczytał Mastalerka w Sieradzu.

Powodem była decyzja Kaczyńskiego.  Ten stwierdził, że w czasie kampanijnych sporów z Kurskim, rzecznik sztabu obraził prezesa. - Prezes twierdzi, że Mastalerek próbował go wyciąć z procesu decyzyjnego. Tego braku lojalności mu nie wybaczy - tłumaczy nam osoba, która rozmawiała o tej sprawie z Kaczyńskim. Szef PiS chciał tę kwestię poddać pod głosowanie, ale zaznaczył, że w przypadku przegranej zrzeknie się funkcji prezesa partii.

Do głosowania jednak nie doszło. Mastalerek stwierdził, że jego celem wciąż pozostaje wygrana PiS i nie chce tworzyć konfliktów. Dlatego też sam rezygnuje ze startu. Niedługo potem wyszedł wraz z Beatą Szydło do wieczornego programu publicystycznego w Polsat News.

Atmosfera posiedzenia Komitetu na chwilę zgęstniała, ale szybko się poprawiła. Brudziński kontynuował odczytywanie list, sypał często żartami. W pewnym momencie, jako liderkę listy radomskiej, wyczytał skonfliktowaną ze środowiskiem PiS Marzenę Wróbel. To oświadczenie zmroziło dotychczasową "jedynkę" PiS w Radomiu Marka Suskiego. Poseł szybko został jednak uspokojony, wytłumaczono mu, że to żart.

Wróbel rzeczywiście wystartuje  z Radomia, ale jako niezależna kandydatka do Senatu. W jednym okręgu zmierzy się z innym politykiem prawicy Adamem Bielanem, który został przeniesiony z terenu obejmującego Mińsk Mazowiecki, Garwolin i Węgrów. To złamanie ustaleń zawartych jeszcze w lipcu zeszłego roku z Polską Razem, ale Bielan wierzy, że starcie z Wróbel nie przeszkodzi mu w zdobyciu mandatu. Liczy na pomoc Suskiego, z którym łączą go dobre relacje.

Korzystne dla PiS sondaże pozwoliły na roszady także w innych miejscach. Ich głównym celem było uporządkowanie partyjnych spraw.

I tak, "jedynką" w Olsztynie została poseł Iwona Arent, która zastąpiła Jerzego Szmita. Ten wylądował na ostatnim miejscu. - Prezes chce, by ostatniej aferze zweryfikowali go wyborcy - wyjaśnia nam jeden z polityków PiS. To pokłosie anonimowego donosu, który otrzymali dziennikarze oraz politycy wielu formacji. Jego autor zarzuca, że Szmit, choć ma żonę i dzieci, żyje od lat z kochanką.

Osłabiona została też pozycja Pawła Szałamachy, który miał być liderem listy w Pile. Został jednak przesunięty na trzecią pozycję w Poznaniu, a jego miejsce zajął poseł Maks Kraczkowski. Wbrew pogłoskom, na listach nie znalazł się też uznany były eurodeputowany Konrad Szymański. Zamiast niego, liderem poznańskiej listy będzie poseł Tadeusz Dziuba, wywodzący się jeszcze z dawnego Porozumienia Centrum.

- Takie ułożenie list pokazuje, że mimo zapowiedzi, nie ma wielkich zmian w stosunku do 2011 r. - mówi nam jeden z prawicowych polityków.

PiS wystawia mocną listę w Krakowie, którą otwierać będzie córka tragicznie zmarłego w katastrofie smoleńskiej Zbigniewa Wassermana, Małgorzata Wasserman. Z "dwójki" startować będzie szef regionu małopolskiego Andrzej Adamczyk, a z ostatniego miejsca lider Polski Razem Jarosław Gowin. Taki układ listy osłabia tego ostatniego, bo trudno mu będzie osiągnąć lepszy wynik od liderki.

W znacznie lepszej sytuacji jest startujący w Kielcach, również z ostatniego miejsca Zbigniew Ziobro. "Jedynką" na jego liście jest szerzej  nieznana Anna Krupka, która pracuje w centrali partii na Nowogrodzkiej, była też w zespole internetowym Pawła Szefernakera. Ten również będzie startował - z drugiego miejsca w Koszalinie.

Słabszą listę PiS przygotował w Opolu. Otwierał ją będzie pochodzący z Łomży Józef Żyżyński, a za nim znajdą się - na dwójce szef opolskiego PiS Sławomir Kłosowski i - na czwórce - Antoni Duda, stryj obecnego prezydenta. Trzecie miejsce, zgodnie z porozumieniem prawicy, utrzymał Patryk Jaki.

"Jedynkę" w Siedlcach utrzymał też wiceprezes Polski Razem Marek Zagórski, niegdyś szef Stronnictwa Konserwatywno-Ludowego, z którym związany był Artur Balazs. Za nim znaleźli się obecni lokalni posłowie - Arkadiusz Czartoryski i Krzysztof Tchórzewski, a na piątym miejscu prof. Krystyna Pawłowicz.

Z pierwszego miejsca w Łodzi startować będzie ostatecznie prof. Piotr Gliński. "Dwójkę" otrzymała była kandydatka PiS na prezydenta Łodzi Joanna Kopcińska, a pozycję za nią zajął mec. Piotr Pszczółkowski, który jest m.in. pełnomocnikiem Jarosława Kaczyńskiego w śledztwie smoleńskim.

Wiele znanych nazwisk pojawi się także na stołecznych listach PiS. Otwierać będzie ją oczywiście Jarosław Kaczyński, a za nim znajdą się Mariusz Kamiński, Małgorzata Gosiewska oraz Artur Górski, który walczył niedawno z białaczką.

Obecny szef klubu PiS Mariusz Błaszczak otworzy listę w okręgu podwarszawskim. Kolejne miejsce zajął Jacek Sasin, wysoko ma być też umieszczona związana ze środowiskiem "Gazety Polskiej" Anita Czerwińska.

W Płocku pozycję lidera utrzymał bliski Kaczyńskiemu Wojciech Jasiński. Z "trójki" w tym okręgu startował będzie były wiceszef CBA Maciej Wąsik.

Niespodzianek nie było w Białymstoku i Wrocławiu. Listę na Podlasiu otworzy Krzysztof Jurgiel, drugie miejsce otrzymał Jarosław Zieliński. Na Dolnym Śląsku zaś, "jedynką" będzie Mirosława Stachowiak-Różecka, która została doceniona za dobry wynik w wyborach samorządowych. Za nią uplasował się związany z wrocławskim europosłem Dawidem Jackiewiczem Piotr Babiarz. Z "trójki" wystartuje Jacek Świat, a z czwórki Beata Kempa.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA