fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Macrona i Putina sen o potędze

W 2017 r. Emmanuel Macron przyjmował Władimira Putina w Wersalu. Teraz postawił na bardziej kameralne miejsce: Fort Bregançon
AFP
Przyjmując w poniedziałek rosyjskiego prezydenta, Francuz lansuje się na przywódcę zjednoczonej Europy. To iluzja.

W Pałacu Elizejskim nikt nie ukrywa, że data spotkania w Forcie Bregançon u wybrzeży Morza Śródziemnego nie jest przypadkowa. Za pięć dni rozpocznie się szczyt G7 w Biarritz. Emmanuel Macron chce więc zasygnalizować, że jeśli Rosja zmieni swoją politykę, może wrócić do organizacji, z której została wyrzucona w 2014 r. w odpowiedzi na aneksję Krymu. Ale goszcząc Putina, francuski przywódca pokazuje także, że dla wielkich tego świata to Francja jest dziś naturalnym partnerem w zjednoczonej Europie.

– Jakie europejskie kraje są reprezentowane w G7? Wielka Brytania sparaliżowana brexitem. Włochy, które bronią się przed przejęciem pełni władzy przez Matteo Salviniego. No i Niemcy, gdzie dogorywa chadecko-socjaldemokratyczna koalicja. Pozostaje więc tylko Francja – mówi „Rz" Francois Heisbourg, specjalny doradca szefa paryskiej Fundacji na rzecz Badań Strategicznych (FRS).

W ten sposób Paryż wraca do snu o potędze, czasach generała de Gaulle'a, kiedy uprzywilejowane stosunku z przywódcami Związku Radzieckiego były sposobem na wykrojenie dla Francji pewnej autonomii wobec amerykańskiego sojusznika.

Ta piękna wizja mogłaby przekształcić się w rzeczywistość, gdyby Macron zdołał wydrzeć od Putina jakieś znaczące ustępstwa, pokazać, że potrafi rozwiązać z Moskwą przynajmniej niektóre ważne kryzysy międzynarodowe w inny sposób, niż tego chce Donald Trump. Ale na to się nie zanosi.

– To, co najbardziej rzuca się w oczy, to brak wpływu Rosji na starcie między USA i Chinami, które rozstrzygnie o losach świata na najbliższe dekady. Władza Moskwy kończy się jednak na najbliższej zagranicy, a także Syrii – ale tylko dlatego, że Barack Obama i Donald Trump postanowili się stamtąd wycofać – uważa Heisbourg.

Tuż przed odlotem Putina do Francji w Moskwie ogłoszono, że aresztowany pod zarzutami korupcji francuski bankier Philippe Delpal jest wolny. To symboliczny gest.

Jednak aby doszło do przełomu, rosyjski przywódca musiałby przede wszystkim pójść na ustępstwa wobec Kijowa. Tu sprawy ruszyłyby z miejsca, gdyby Moskwa wycofała się z Krymu, Donbasu lub przynajmniej wstrzymała się z dywersją na Ukrainie. Ale nie ma na to szans.

– To po prostu nie jest w interesie Kremla. Oznaczałoby przecież rezygnację z prób odzyskania wpływów w najważniejszym dla Rosji kraju b. ZSRR, imperialnej polityki, która jest jednym z ostatnich atutów słabnącego reżimu stawiającego czoła narastającej fali protestów – mówi wybitny francuski ekspert.

Macron może dać niewiele

Płonne są też nadzieje, że Moskwa odegra rolę „uczciwego pośredniego" w sporze między Ameryką i Iranem. Rosja już od początku lat 90., a więc jeszcze przed dojściem do władzy Putina, stopniowo zacieśniała współpracę z Teheranem, bo oba kraje łączyła niechęć do dominacji Ameryki po zakończeniu zimnej wojny. Moskwa, która dostarczyła Irańczykom m.in. nowoczesne baterie przeciwlotnicze, nie zamierza teraz porzucać tak bliskiego sojusznika.

Trudno się też spodziewać, że Putin zmieni swoją strategię w Syrii i wstrzyma ofensywę w rejonie Idlibu. Dla Unii, która obawia się nowej fali uchodźców i napływu dżihadystów, byłby to ważny gest. Ale brutalne bombardowania rosyjskiego lotnictwa w połączeniu z lądową ofensywą Irańczyków okazały się skutecznym sposobem przejęcia przez Moskwę kontroli nad Syrią i rozbudowę jedynej rosyjskiej bazy wojskowej poza terenem byłego ZSRR. Za rezygnację z czegoś takiego Moskwa musiałaby otrzymać naprawdę wiele.

– Nie bardzo wiadomo, co Macron miałby zaoferować Putinowi w zamian? Francja nie może samodzielnie doprowadzić do zniesienia unijnych sankcji, tym bardziej że Putin nie zamierza wykonać jakiegokolwiek istotnego ruchu w sprawie Ukrainy – uważa Heisbourg.

Putin po relacjach z Macronem oczekuje zresztą znacznie mniej. – Dla niego w każdym przypadku głównym partnerem pozostaje Trump, no i Xi Jinping. Macron odgrywa już zdecydowanie mniejszą rolę – uważa rosyjski politolog Władimir Frołow cytowany przez „Washington Post".

Obawy Polski

Już samo spotkanie z Macronem jest zresztą dla przywódcy Rosji znaczącym sukcesem, bo pokazuje, że w żadnym stopniu nie jest on izolowany. Putin był już przyjmowany dwa lata temu przez prezydenta Francji w Wersalu, potem sam gościł go w Petersburgu i Moskwie. Dwa miesiące temu premier Edouard Philippe przyjmował z kolei w swoim rodzinnym Le Havre szefa rosyjskiego rządu Dmitrija Miedwiediewa.

Nad Sekwaną Rosjanie zawsze mogą zresztą liczyć na silne, przyjazne sobie lobby.

– Musimy bez zwłoki nawiązać z Moskwą silny związki. Jeśli Trump zostanie ponownie wybrany, postara się zawrzeć z Rosją „deal", który w żadnym stopniu nie będzie brał pod uwagę interesów Europy – przekonywał w weekend w radiu Europe 1 Hubert Vedrine, szef francuskiej dyplomacji w latach 1997–2002.

Z perspektywy Rosji taka gorąca linia z Paryżem nie służy jednak tylko poprawie wizerunku na świecie Putina. Jest też sposobem na dalsze osłabienie Unii i jej polityki zagranicznej. Bo wiele państw Wspólnoty przyjmuje z niepokojem działania Macrona. W tym także Polska.

– Trudno nie dostrzec, że prezydent Macron zaraz po pacyfikacji protestów demokratycznych w Moskwie zaprasza prezydenta Putina i sam już teraz potwierdza, że poleci do Moskwy na rocznicę końca wojny 8 maja. My prowadzimy inną politykę, najpierw liczą się stosunki z krajami Unii Europejskiej, dalej z zachodnimi demokracjami, a dopiero na koniec – krajami autorytarnymi. A Francja widzi to inaczej, z czego należy zdawać sobie sprawę – mówił w wywiadzie dla poniedziałkowej „Rz" szef MSZ Jacek Czaputowicz.

Wciąż nie wiadomo, kto będzie reprezentował Francję na obchodach 80. rocznicy wybuchu II wojny światowej w Polsce.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA