fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Prof. Jarosław Flis: Sukcesja się udaje, kiedy obóz władzy jest zwarty

Prof. Jarosław Flis
Prof. Jarosław Flis: Wyniki sondażowe, w których Marcin Warchoł uzyskał dopiero trzecie miejsce, pokazały, że sukcesja i przekazanie władzy następcy to jest bardzo skomplikowany proces.
PAP/Tomasz Gzell
Duet Ferenc–Warchoł nie sklejał się ani ideowo, ani personalnie – uważa prof. Jarosław Flis, socjolog z UJ.

Co wynika z ostatniego sondażu przed wyborami: będzie druga tura wyborów w Rzeszowie?

Ostateczne zwycięstwo w pierwszej turze Konrada Fijołka byłoby lekkim zaskoczeniem, chociaż też nie dramatycznie wielkim. Pamiętajmy, że sondaże w przypadku Rafała Trzaskowskiego w Warszawie w 2018 r. też nie pokazywały takiego łatwego zwycięstwa, a jednak tak się zdarzyło. Będzie to zależało od mobilizacji, pogody i tego, co będzie się jeszcze działo w tym czasie. Gdyby osoby niezdecydowane zagłosowały na niego, to dałoby mu to już ponad 50 proc. głosów, ale to się rzadko zdarza. W drugiej turze pozostanie faworytem – elektorat Konfederacji w przypadku pojedynku PiS–PO dzieli się pół na pół, więc głosy Grzegorza Brauna na pewno nie przeważą wyniku na którąś ze stron. Istotne znaczenie będzie mieć mobilizacja. II tura wyborów odbędzie się na początku wakacji i to również może mieć znaczenie.

Czy jeśli Ewa Leniart wejdzie do drugiej tury – a tak wynika z naszego sondażu – to może uzyskać tyle głosów, by dogonić Konrada Fijołka?

Jedyna szansa powstałaby wtedy, gdyby elektorat Konrada Fijołka uznał, że należy zostać w domu. Ale jeśli chodzi o mobilizację, to zwykle partie opozycyjne względem rządu – we wszystkich wyborach przedterminowych lub uzupełniających – łatwiej się mobilizują. Człowieka bardziej mobilizuje przecież złość niż zadowolenie. Szczególnie ciekawym elementem tej kampanii jest sprawa sukcesji. Wyniki sondażowe, w których Marcin Warchoł uzyskał dopiero trzecie miejsce, pokazały, że sukcesja i przekazanie władzy następcy to jest bardzo skomplikowany proces.

Na starcie kampanii Warchoł prezentował wiele atutów, które miały mu gwarantować przewagę, nie tylko sukcesja po ustępującym prezydencie, ale także wizerunek młodego prężnego polityka. Co mu najbardziej zaszkodziło?

Po pierwsze, sukcesje udają się z reguły wtedy, kiedy udaje się zachować jedność dotychczasowego obozu władzy, a tej jedności nie udało się zachować. Dlatego że Fijołek jest kandydatem byłego obozu władzy w mieście i był bliskim współpracownikiem Ferenca. W takich przypadkach, jeśli dotychczasowy obóz idzie w rozsypkę i np. radni stratują z różnych komitetów, to szanse na sukcesję są bardzo wątpliwe. Natomiast udane sukcesje są wtedy, kiedy sukcesor staje na czele obozu. Jeśli Ferenc ani Warchoł nie byli w stanie przekonać do siebie np. właśnie Fijołka jeszcze przed kampanią, to znaczy, że mają jakieś słabości. Udana sukcesja zwartego obozu miała miejsce np. w Warszawie, ale sukcesja, w której dotychczasowy włodarz Tadeusz Ferenc przesmykiwał się pomiędzy tożsamościami partyjnymi – jest bardzo ciężka.

Czy Warchoł nie jest zbyt odległy ideowo od Ferenca? Ten duet się spina politycznie?

To jest oczywista słabość. Z jednej strony widać, że nie skleja się to ideowo, a z drugiej strony – nie pasowało do siebie personalnie. Obóz Ferenca prędzej stanął za Fijołkiem niż za Warchołem. Wiemy też z wielu innych wyborów, że elektorat PiS w dużych miastach ma zdolność, by być na tyle silnym, aby zająć drugie miejsce, ale jest za słaby, żeby wygrać. Tak to ostatnio wyglądało w Krakowie, Gdańsku czy Katowicach, w wielu miastach powtarza się ta sytuacja – kandydat PiS nie daje nikomu szansy na drugie miejsce, a jednocześnie nie ma szans na pierwsze.

Ewie Leniart czegoś zabrakło?

Po pierwsze, nie ma doświadczenia w samorządzie. Widać, że tacy kandydaci nie mają szans na to, żeby realnie rzucić wyzwanie komuś, kto w takim mieście żyje i ma sieć kontaktów, ma zdanie w konkretnej sprawie. PiS nie miał struktur wśród radnych i musiał się wspierać kimś, kto działa zupełnie gdzie indziej. Wiadomo, że tak wystawieni posłowie, politycy są rozgrywani przez lokalnych kandydatów. Wojewoda, była pracownica z IPN-u może wnieść obietnice pieniędzy, ale od 2018 r. wiemy już, że to nie działa.

współpraca Karol Ikonowicz

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA