fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Wojskowa parada w Moskwie bez zagranicznych przywódców

AFP
Na wojskową paradę na placu Czerwonym w Moskwie nie przyjedzie nikt z zagranicznych przywódców. Władimir Putin będzie ją przyjmować w odosobnieniu.

Nie uczyniono tego prawdopodobnie po to, by nie otrzymywać dyplomatycznie poniżających odmów. – Rocznica nie jest okrągła – tłumaczy z kolei samotność Putina jeden z jego urzędników. Ale od początku rządów Putina Kreml starał się, by święto 9 maja wykorzystać jako pokaz swych wpływów międzynarodowych, jednocześnie chwaląc się przed światowymi przywódcami swą rosnącą siłą wojskową.

Rzeczywiście z największą ilością zagranicznych przywódców odbywały się „okrągłe" rocznice: w 2005 (z ponad 50 zagranicznymi liderami) i 2010 (ponad 30 gości). Ale w roku 2015, w 70-lecie zakończenia wojny, widać już było wyraźnie bojkot Kremla ze strony międzynarodowych polityków, spowodowany rosyjską agresją na Ukrainie. Wtedy po raz ostatni odwiedzano Putina i jego paradę. Przyjechał sekretarz generalny ONZ Ban Ki-moon, przywódcy Kirgizji, Mongolii i Kuby.

Najważniejszym gościem był jednak lider Chin Xi Jinping. Jednak już dzień po moskiewskich uroczystościach gazeta chińskiej armii „Jiefangjun Bao" ostro skrytykowała chińskie media i sieci społecznościowe za zwracanie zbyt dużej uwagi na rosyjską paradę.

Natomiast dwaj goście, którzy przyjechali do Moskwy – prezydent Czech Milosz Zeman i ówczesny przywódca Słowacji Andrej Kiska – nie przyszli na wojskową paradę, tłumacząc, że właśnie wtedy odbywali oficjalne spotkanie ze sobą, co doprowadziło do skandalu dyplomatycznego. Wszyscy pozostali woleli pozostać w domu, by nie doprowadzić do kompromitacji, przyjmując defiladę jednostek wojskowych, które mogły uczestniczyć w wojnie na Ukrainie.

Po „okrągłej", 70. rocznicy kolejne Putin świętował w rosnącej izolacji międzynarodowej. Rok później niezapowiedzianie odwiedził go jedynie ówczesny prezydent Kazachstanu Nursułtan Nazarbajew, w 2017 na trybunie towarzyszył mu tylko prorosyjski przywódca Mołdawii Igor Dodon. Jedynie w zeszłym roku na plac Czerwony przyszli prezydent Serbii Aleksandar Vucić i premier Izraela Beniamin Netanjahu. W tym roku Putin nie mógłby już liczyć nawet na wizytę Nursułtana Nazarbajewa, który przestał być prezydentem Kazachstanu. Z najwierniejszym sojusznikiem Aleksandrem Łukaszenką po serii konfliktów doszło zaś do kłótni w czasie wizyty obu prezydentów w Pekinie. Mimo namów ze strony Xi Jinpinga Białorusin przed czasem wyjechał ze stolicy Chin, po gwałtownej wymianie zdań z Putinem. Jednak już w poprzednich latach Łukaszenko unikał Moskwy 9 maja, twierdząc, że musi być tego dnia na swojej paradzie, w Mińsku.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA